Polska

Działka pod CPK zostanie zwrócona Skarbowi Państwa. Zaskakujący komentarz Adama Szłapki

opublikowano:
Rzecznik rządu Adam Szłapka podczas konferencji prasowej, po posiedzeniu rządu w KPRM w Warszawie, 4 bm.
Rzecznik rządu Adam Szłapka (fot. PAP/Radek Pietruszka)
Atmosfera wokół działki pod CPK była już tak gęsta, iż można było ją już kroić nożem! Nie dziwi to, zaangażowały się w tę sprawę niemal wszystkie osoby w państwie. W końcu, jak poinformował rzecznik rządu Donalda Tuska, udało się ją odkupić za bezcen, czyli… za pierwotną cenę. Oczywiście wszystko zgodnie z umową, którą przygotowano w czasach PiS i którą wcześniej odsądzono od czci i wiary.

- Jest decyzja. PiS sprzedał działkę za bezcen, a my ją odzyskujemy za pierwotną cenę. Teraz czas na rozliczenia - poinformował na portalu X Adam Szłapka, były szef Nowoczesnej, aktualnie rzecznik rządu. 

​​

Tłumacząc komunikat na język polski, odkupiono działkę dokładnie za taką samą kwotę, za jaką ją sprzedano, co gwarantowała umowa sprzedaży.

Dlaczego zadziało się to dopiero po dwóch latach od momentu, w którym nastąpiła zmiana rządu? Trudno domniemywać.

Faktem jest jednak to, iż nawet media przychylne aktualnemu rządowi zaczęły dostrzegać, iż temat nie był na rękę Donaldowi Tuskowi. 

Spotkanie szefa KOWR z właścicielem

Najnowszym aspektem sprawy opisywanej na naszym portalu w kilku tekstach było spotkanie przedstawicieli Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR) z wiceprezesem firmy Dawtona, Piotrem Wielgomasem.

Czy miało powstrzymać decyzje, które w ocenie naszych informatorów już zapadły czy może tylko je spowolnić? 

Pewne jest to, iż po spotkaniu zapowiedziano zwrot działki w miejscowości Zabłotnie, która znajduje się w obszarze planowanego Centralnego Portu Komunikacyjnego. 

Poinformowano także, iż zwrot nieruchomości odbędzie się po cenie wynikającej z pierwotnego aktu notarialnego, bez dodatkowych roszczeń dotyczących poniesionych nakładów.

Co to oznacza?

Jednocześnie podkreślono, że właściciel rezygnuje ze wszelkich dodatkowych roszczeń finansowych wobec Skarbu Państwa. Oznacza to, że działka zostanie zwrócona KOWR bez konieczności dopłacania za inwestycje czy ulepszenia wykonane przez poprzedniego właściciela. 

W ocenie rządowych decydentów ta decyzja przyspiesza formalności związane z realizacją inwestycji związanej z CPK.

Oczywiście tak będzie tylko wówczas, gdy ludzie Donalda Tuska jednak będą realizować projekt rozpoczęty przez Prawo i Sprawiedliwość, bo przecież wciąż nie jest do końca pewne i oczywiste.

źr. wPolsce24

 

 

Polska

Kołodziejczak uderza do ABW z Rutkowskim. Trwa spektakl po ujawnieniu potężnego skandalu

opublikowano:
Narkotyki, przemoc i konferencja z Rutkowskim. Coraz większe bagno wokół Kołodziejczaka
Kołodziejczak idzie do ABW... z Rutkowskim u boku! Desperacka próba obrony zawieszonego posła KO (fot. PAP/Marian Zubrzycki)
Afera wokół Michała Kołodziejczaka przybiera formę medialnego spektaklu. Po szokujących doniesieniach o agresywnych zachowaniach i rzekomym nakłanianiu do zażywania narkotyków, polityk został wyrzucony na margines własnego ugrupowania. W niedzielę zawieszony poseł Koalicji Obywatelskiej pojawił się w łódzkiej delegaturze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, by złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa na swoją szkodę. Co znamienne, pod gmach służb specjalnych przybył w asyście celebryty-detektywa Krzysztofa Rutkowskiego.
Polska

Służby na usługach PR-u? Szum wokół notatki o zamachu na szczyty władzy wywołał lawinę pytań

opublikowano:
Groźba terroru czy ucieczka przed trudnymi pytaniami? O co naprawdę chodzi w sprawie rzekomej notatki policji
Rządowa narracja pod znakiem zapytania. Czy „spisek przeciw premierowi” to tylko polityczna zasłona dymna? (fot. PAP/Radek Pietruszka)
Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz zagrożeni? Przynajmniej taki spin serwuje Polakom od rana rząd koalicji 13 grudnia. Część komentatorów poddaje w wątpliwość narrację ekipy premiera, wskazując na próbę przykrycia afery z Michałem Kołodziejczakiem. W mediach pojawiła się rzekoma notatka, która miała wpłynąć do służb.
Polska

Kolejny atak nożownika. Nowy Sącz - mężczyzna ruszył na policjantów. Padły strzały

opublikowano:
Policjant po akcji
Policjant (fot. shutterstock)
Kolejny dramatyczny incydent na polskich ulicach. W Nowym Sączu uzbrojony w nóż mężczyzna zaatakował funkcjonariuszy policji. Mundurowi musieli użyć broni palnej – napastnik nie przeżył. W społeczeństwie narasta gniew i jedno fundamentalne pytanie: kiedy powiemy stanowcze „dość” eskalacji brutalnej przemocy?
Polska

Brukselskie elity coraz bardziej oderwane od rzeczywistości. Węgierski europoseł bije na alarm u Ryszarda Czarneckiego!

opublikowano:
György Hölvényi w rozmowie z Ryszardem Czarneckim
György Hölvényi w rozmowie z Ryszardem Czarneckim (fot. wPolsce24)
Odpłynięcie od chrześcijańskich korzeni, oderwane od życia utopijne obietnice zamiast konkurencyjności gospodarczej, ślepota na kryzys migracyjny i próba politycznego podporządkowywania państw członkowskich. W programie „rh+ Rozmowy Czarneckiego” na antenie telewizji wPolsce24 padła mocna, bezkompromisowa diagnoza stanu, w jakim znalazła się dzisiejsza Unia Europejska. Gościem Ryszarda Czarneckiego był węgierski europoseł György Hölvényi.
Polska

Kolejny atak nożownika w Warszawie. Groza w autobusie. Dwie osoby ranne

opublikowano:
Pilne
Grafika ilustracyjna
Kolejny brutalny atak z użyciem niebezpiecznego narzędzia w Warszawie. Jak donosi "Rzeczpospolita" w sobotnią noc miejski autobus linii 755 zamienił się w miejsce dramatu – dwóch pasażerów zostało pociętych nożem w okolicach szyi i klatki piersiowej. Napastnik zbiegł, a warszawiacy zadają sobie proste pytanie: czy w stolicy rządzonej przez Rafała Trzaskowskiego można jeszcze czuć się bezpiecznie we własnym mieście?
Polska

Urzędniczy absurd na Śląsku. Zabrali mu prawo jazdy, bo w państwowej przychodni… zabrakło terminów!

opublikowano:
Prawo jazdy odebrane przez urzędniczą bezduszność
Prawo jazdy odebrane przez urzędniczą bezduszność (fot. shutterstock)
Kolejny popis bezdusznej machiny biurokratycznej i zapaści publicznej służby zdrowia. W Wodzisławiu Śląskim kierowca stracił uprawnienia do prowadzenia pojazdów, ponieważ państwowy ośrodek medycyny pracy wyznaczył mu wizytę za dwa miesiące, podczas gdy urzędnicy dali mu na jej realizację zaledwie 30 dni. Obywatel nie zamierzał jednak biernie znosić samowoli i skierował sprawę do prokuratury.