Kolejny atak nożownika w Warszawie. Groza w autobusie. Dwie osoby ranne

Do wstrząsających scen doszło w sobotę, 10 października, tuż przed północą. Zgłoszenie wpłynęło do służb o godzinie 23:23. W rejonie przystanku Prozy na stołecznych Bielanach agresor podszedł do dwóch podróżnych – mężczyzn w wieku 22 i 42 lat – i zadał im ciosy nożem.
Rany cięte i kłute w okolicach klatki piersiowej oraz szyi – w takich miejscach każde uderzenie ostrzem mogło skończyć się tragedią i śmiercią niewinnych ludzi. Poszkodowani trafili do szpitali, a według oficjalnych komunikatów policji ich życiu nie zagraża bezpośrednie niebezpieczeństwo. Sam sprawca zdążył uciec, zanim na miejsce dotarły patrole. Choć funkcjonariusze zapewniają, że wytypowali już podejrzanego, nożownik wciąż pozostaje na wolności.
Seria niepokojących zdarzeń. Co dzieje się na ulicach?
Sobotni atak to nie odosobniony incydent, lecz kolejny sygnał ostrzegawczy. Zaledwie kilka dni wcześniej, 6 października, na bielańskiej ulicy Daniłowskiego 36-letni mężczyzna zaatakował nożem ludzi stojących przed blokiem. Wtedy, dzięki szybkiej reakcji strażników miejskich i odrobinie szczęścia, nikt nie odniósł obrażeń. Tym razem polała się krew.
Zwykli mieszkańcy, wracający późnym wieczorem do domów komunikacją miejską, muszą dziś oglądać się za siebie. W przestrzeni publicznej powracają pytania o realny stan bezpieczeństwa w polskich miastach i skuteczność prewencji:
-
Gdzie są patrole w rejonach i na liniach uznawanych za newralgiczne?
-
Jak długo pasażerowie transportu publicznego mają ryzykować zdrowiem i życiem?
-
Czy wymiar sprawiedliwości i władze samorządowe wyciągają wnioski z rosnącej zuchwałości agresorów?
Warszawiacy nie oczekują urzędniczych zapewnień i uspokajających komunikatów, lecz twardego prawa, bezwzględnego ścigania bandytów oraz przywrócenia elementarnego ładu i porządku na ulicach.
źr. wPolsce24 za rp.pl






