Służby na usługach PR-u? Szum wokół notatki o zamachu na szczyty władzy wywołał lawinę pytań

Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński przekazał za pośrednictwem mediów społecznościowych, że na policję wpłynęła informacja o możliwym zamachu na premiera oraz szefa MON.
W związku z informacją, która wpłynęła do policji i dotyczy możliwego zamachu na premiera Donalda Tuska oraz wicepremiera, ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza, minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak oraz minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński polecili podjęcie działań w tej sprawie" - czytamy we wpisie na portalu X.
Sprawa wywołała poważne wątpliwości wśród opinii publicznej. Pojawiło się mnóstwo głosów wskazujących wprost na próbę przykrycia gigantycznego skandalu, w którego centrum znalazł się Michał Kołodziejczak. Poseł startujący z list Koalicji Obywatelskiej i były wiceminister rolnictwa został wzięty pod lupę przez Kanał Zero, który ujawnił całą sprawę.
Planowane zabójstwo masowe
Na portalu TVN24 opublikowano rzeczoną notatkę, która wpłynęła do służb:
Zgłaszający nawiązał za pośrednictwem mediów społecznościowych kontakt z jedną z radykalnych organizacji, poszukując ochotników do przeprowadzenia zamachu z wykorzystaniem broni palnej. Zgłaszający informował, że spotkał się z mężczyzną o imieniu Krzysztof, z którym rozmawiał o broni, nienawiści do rządu i planowanym zabójstwie masowym"
Sposób upublicznienia
Czy władza byłaby w stanie posunąć się do politycznego rozgrywania kwestii bezpieczeństwa? Na ten temat Polsat News rozmawiał z Mariuszem Sokołowskim, byłym rzecznikiem prasowym Komendy Głównej Policji oraz dr. Maciejem Karwasem, ekspertem ds. bezpieczeństwa.
Sokołowski podkreślił, że informacja ta dotarła „drogą internetową” do jednej ze służb, natomiast po stronie policji leży jej wyjaśnienie. Ale jest też inny aspekt tej sytuacji – otóż informacje zostały przekazane w formie bardzo „szczątkowej”. W przeszłości wiadomości o tak poważnym zagrożeniu były przekazywane opinii publicznej dopiero po tym, jak zostały wyjaśnione.
Zastanawiamy się, dlaczego to zostało upublicznione w ten sposób, dlaczego w tym czasie. Oby to nie był element tylko i wyłącznie polityki, powiem w ten sposób, bo to nie byłoby dobre" - powiedział były rzecznik policji.
Pytanie: czy mamy do czynienia rzeczywiście z potwierdzonym, realnym zagrożeniem i dlatego zdecydowano się na tak szerokie informowanie, czy też mamy do czynienia po prostu z potrzebą polityczną poinformowania w danym momencie o tego typu zagrożeniu, co nie byłoby dobre" - wskazał Sokołowski, dodając, że policja otrzymuje mnóstwo zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa i każde trzeba zweryfikować.
W niedzielne popołudnie premier Donald Tusk poinformował na X że mężczyzna odpowiedzialny za groźby został zatrzymany:
źr. wPolsce24 za wPolityce






