Polska

Urzędniczy absurd na Śląsku. Zabrali mu prawo jazdy, bo w państwowej przychodni… zabrakło terminów!

opublikowano:
Prawo jazdy odebrane przez urzędniczą bezduszność
Prawo jazdy odebrane przez urzędniczą bezduszność (fot. shutterstock)
Kolejny popis bezdusznej machiny biurokratycznej i zapaści publicznej służby zdrowia. W Wodzisławiu Śląskim kierowca stracił uprawnienia do prowadzenia pojazdów, ponieważ państwowy ośrodek medycyny pracy wyznaczył mu wizytę za dwa miesiące, podczas gdy urzędnicy dali mu na jej realizację zaledwie 30 dni. Obywatel nie zamierzał jednak biernie znosić samowoli i skierował sprawę do prokuratury.

Rzeczywistość w starciu ze skostniałym aparatem urzędniczym potrafi przerosnąć najśmielsze wyobrażenia. O dramacie pana Mateusza Śliwy, 38-letniego mieszkańca Wodzisławia Śląskiego, poinformował lokalny portal row.info.pl. Mężczyzna padł ofiarą systemowej pułapki, w której obywatel z góry skazany jest na porażkę.

30 dni na papier, kolejka na dwa miesiące

Decyzją Starosty Wodzisławskiego z 22 czerwca pan Mateusz został skierowany na dodatkowe badania lekarskie. Zgodnie z literą prawa na dostarczenie orzeczenia wyznaczono mu 30 dni. Mężczyzna nie uchylał się od obowiązku – natychmiast podjął próbę zapisania się na wizytę w wyznaczonym Wojewódzkim Ośrodku Medycyny Pracy (WOMP) w Sosnowcu.

Wtedy zderzył się ze ścianą niewydolnej, państwowej służby zdrowia. Najbliższy wolny termin zaoferowano mu dopiero za dwa miesiące.

Kierowca regularnie informował urzędników o problemie, przedstawił dowody podjęcia prób zapisu, złożył pisemne wyjaśnienia i przekazał dokumentację. Nic to nie dało. Dla starostwa liczył się wyłącznie bezduszny przepis. 14 września urzędnicy wydali decyzję o zatrzymaniu prawa jazdy, powołując się na art. 102 ust. 1 pkt 3 lit. a ustawy o kierujących pojazdami.

Urzędnicze „nie da się”: Przepis to przepis

Tłumaczenia starostwa wpisują się w klasyczny schemat spychania odpowiedzialności. Rzecznik urzędu bez cienia refleksji oznajmił, że ustawa nie przewiduje przedłużania terminów, a organ administracji „nie może tworzyć wyjątków”. Fakt, że państwowa placówka medyczna uniemożliwiła obywatelowi realizację nałożonego przez państwo wymogu, urzędników najwyraźniej nie interesuje.

Ustawodawca nie przyznał staroście kompetencji do dowolnego przedłużania terminu ani odstępowania od zastosowania tego przepisu wyłącznie z powodu wyznaczenia przez placówkę medyczną późniejszego terminu badania” – czytamy w kuriozalnym stanowisku urzędu.

Tymczasem dla wielu Polaków samochód to nie luksus, lecz narzędzie pracy, środek dojazdu do lekarza czy utrzymania rodziny. Bezduszne odebranie uprawnień z przyczyn całkowicie niezależnych od kierowcy to jawne uderzenie w prawa obywatela.

Sprawa trafia do prokuratury

Kierowca zaskarżył decyzję starosty, dzięki czemu – do czasu rozpatrzenia odwołania – uprawnienia formalnie wciąż figurują w systemie jako aktywne. Mężczyzna postanowił jednak pójść krok dalej i nie odpuszczać urzędniczej machinie.

Złożył formalne zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Wodzisławiu Śląskim pod kątem art. 231 § 1 Kodeksu karnego (przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków służbowych). Chce, by śledczy zbadali nie tylko jego przypadek, ale i skalę całego procederu. Statystyki pokazują bowiem, że w samym powiecie wodzisławskim decyzji administracyjnych dotyczących uprawnień kierowców zapada rocznie ponad 1,5–1,8 tysiąca. Ile z nich to efekt urzędniczego bezwładu i braku wolnych terminów w publicznych placówkach?

Sprawa z Wodzisławia Śląskiego obnaża fundamentalną patologię relacji państwo–obywatel: administracja wymaga od pracującego człowieka bezwzględnego posłuszeństwa i terminowości, sama oferując kolejki, paraliż i urzędniczą znieczulicę.

źr. wPolsce24 za row.info.pl

Polska

Brukselskie elity coraz bardziej oderwane od rzeczywistości. Węgierski europoseł bije na alarm u Ryszarda Czarneckiego!

opublikowano:
György Hölvényi w rozmowie z Ryszardem Czarneckim
György Hölvényi w rozmowie z Ryszardem Czarneckim (fot. wPolsce24)
Odpłynięcie od chrześcijańskich korzeni, oderwane od życia utopijne obietnice zamiast konkurencyjności gospodarczej, ślepota na kryzys migracyjny i próba politycznego podporządkowywania państw członkowskich. W programie „rh+ Rozmowy Czarneckiego” na antenie telewizji wPolsce24 padła mocna, bezkompromisowa diagnoza stanu, w jakim znalazła się dzisiejsza Unia Europejska. Gościem Ryszarda Czarneckiego był węgierski europoseł György Hölvényi.
Polska

Kolejny atak nożownika w Warszawie. Groza w autobusie. Dwie osoby ranne

opublikowano:
Pilne
Grafika ilustracyjna
Kolejny brutalny atak z użyciem niebezpiecznego narzędzia w Warszawie. Jak donosi "Rzeczpospolita" w sobotnią noc miejski autobus linii 755 zamienił się w miejsce dramatu – dwóch pasażerów zostało pociętych nożem w okolicach szyi i klatki piersiowej. Napastnik zbiegł, a warszawiacy zadają sobie proste pytanie: czy w stolicy rządzonej przez Rafała Trzaskowskiego można jeszcze czuć się bezpiecznie we własnym mieście?
Polska

ROZMOWA WIKŁY. „Dla Tuska liczy się tylko polityczny szantaż”

opublikowano:
Michał Wawer w Rozmowie Wikły
Michał Wawer w Rozmowie Wikły (fot. wPolsce24)
Wykorzystywanie szkolnych tragedii do forsowania cenzury, hipokryzja w atakach na prezydenta oraz potężny kryzys wizerunkowy w obozie rządzącym po taśmach Michała Kołodziejczaka – to główne tematy programu „Rozmowa Wikły w Niedzielę” na antenie wPolsce24. Gościem redaktora Marcina Wikły był poseł Michał Wawer, wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego Konfederacji.
Polska

Jak zachować się podczas ataku w szkole? Podpowiadamy, co robić

opublikowano:
Atak w szkole, co należy robić
Atak w szkole, co należy robić (fot. wolsce24)
W obliczu niepokojących doniesień o incydentach i zagrożeniach w placówkach oświatowych, temat bezpieczeństwa naszych dzieci powraca ze zdwojoną siłą. Niestety, oficjalne broszury czy państwowe poradniki nierzadko okazują się zbyt ogólne, by w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia dać jasne i bezdyskusyjne odpowiedzi. Tymczasem rzeczywistość to nie hollywoodzki film – tutaj brawura i brak dyscypliny mogą kosztować życie.
Polska

Tusk nie radzi sobie z presją? Dziwne zachowanie, skandaliczne słowa i chaos na niedzielnej odprawie

opublikowano:
Dziwne zachowanie premiera na odprawie
Dziwne zachowanie premiera na odprawie (fot. wPolsce24)
Niedzielna odprawa w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów miała pokazać stanowczość rządu w obliczu ostatnich niepokojących incydentów w polskich szkołach. Zamiast konkretnej strategii i opanowania Polacy zobaczyli jednak chaotyczny spektakl, niespójne wypowiedzi i kolejną próbę uprawiania polityki na strachu rodziców. Premier Donald Tusk, plącząc się w słowach i szukając kozła ofiarnego, po raz kolejny postanowił uderzyć w środowiska konserwatywne.
Polska

"Rząd nie ma sobie nic do zarzucenia”. Festiwal arogancji władzy i ucieczka od odpowiedzialności za bezpieczeństwo Polaków

opublikowano:
Donald Tusk
Donald Tusk (fot. wPolsce24)
Seria dramatycznych incydentów, brutalny atak nożowniczki w Warszawie, chaos informacyjny i panika wśród rodziców, a w odpowiedzi… urzędniczy samozachwyt. Postawa rządzących w obliczu ostatnich wydarzeń dobitnie pokazuje, jak wygląda zarządzanie państwem w wykonaniu koalicji: zero samokrytyki, przerzucanie winy na Prezydenta i bezradność maskowana propagandą sukcesu.