Brukselskie elity coraz bardziej oderwane od rzeczywistości. Węgierski europoseł bije na alarm u Ryszarda Czarneckiego!
Zarówno Polska, jak i Węgry wstępowały do Unii Europejskiej w 2004 roku. Obiecano nam wówczas przestrzeń wolności, poszanowania suwerenności, bezpieczeństwa i dynamicznego rozwoju gospodarczego. Jednak po dwóch dekadach z tamtych ideałów pozostało niewiele. Współczesna Bruksela przypomina dziś machinę zajętą samą sobą, która z instytucji służebnej wobec narodów przekształciła się w arogancki ośrodek politycznego dyktatu.
Nierealne marzenia zamiast twardych faktów
W rozmowie wyemitowanej na antenie telewizji wPolsce24 György Hölvényi zwrócił uwagę na postępujący regres i utratę konkurencyjności przez europejską gospodarkę. Podczas gdy unijne elity – na czele z Ursulą von der Leyen – karmią opinię publiczną kolejnymi wielkimi hasłami i „zielonymi” fantasmagoriami, realna pozycja Starego Kontynentu na świecie drastycznie słabnie.
Cały czas tylko nowe cele, nowe marzenia... A jaki jest tego rezultat? Co z konkurencyjnością na kontynencie? Co z młodym pokoleniem? Nigdy nie odpowiadają” – wskazywał węgierski polityk.
Unia, która miała być globalnym liderem innowacji i dobrobytu, gubi się w biurokracji i ideologicznych projektach, tracąc dystans nie tylko do Stanów Zjednoczonych, ale i azjatyckich potęg.
Samobójcza polityka migracyjna i zdrada tożsamości
Najbardziej jaskrawym symbolem kryzysu trawiącego Zachód pozostaje jednak kwestia nielegalnej migracji. Jak podkreślono w programie, europejska lewica z uporem maniaka forsuje politykę otwartych drzwi, ignorując zagrożenia dla bezpieczeństwa i spójności kulturowej kontynentu.
Hölvényi bez ogródek zdemaskował narrację brukselskich elit, które w napływie setek tysięcy migrantów szukają rzekomego ratunku dla demografii i rynku pracy:
Oni nie są w stanie integrować tych ludzi, to kłamstwo! Chcą wyborców, chcą pracowników – tak, ale odcinają ich od ich rodzin i korzeni. To nie jest żadne rozwiązanie” – grzmiał europoseł.
Podczas rozmowy wybrzmiała kluczowa zasada, którą od lat przypominają środowiska konserwatywne: prawdziwa, chrześcijańska solidarność polega na niesieniu pomocy na miejscu – w Afryce czy na Bliskim Wschodzie – tak, aby ludzie ci nie musieli ryzykować życia w rękach przemytników, a nie na niszczeniu fundamentów samej Europy. Niestety, w Brukseli zdrowy rozsądek wciąż przegrywa z lewicowym dogmatyzmem.
Instytucje ponad prawem
Odrębnym, niepokojącym wątkiem poruszonym przez gościa Ryszarda Czarneckiego była erozja standardów demokratycznych wewnątrz samych struktur unijnych. Instytucje europejskie coraz częściej działają w poczuciu absolutnej bezkarności, ignorując wolę i suwerenność obywateli państw członkowskich.
Zamiast partnerstwa suwerennych ojczyzn tworzy się scentralizowany twór dążący do eliminacji politycznych oponentów i narzucania jednomyślności.
Czy jest jeszcze nadzieja?
Zarówno w Polsce, jak i w Europie Środkowej doskonale pamiętamy czasy komunistycznego zniewolenia. To właśnie dlatego kraje naszego regionu są dziś szczególnie wyczulone na próby odbierania suwerenności i narzucania obcych kulturowo wzorców.
W obliczu nadchodzących wyzwań geopolitycznych – w tym zmieniającego się układu sił po drugiej stronie Atlantyku – Europa pilnie potrzebuje przebudzenia. Bez powrotu do tradycyjnych wartości, twardego realizmu gospodarczego i szacunku dla narodowych granic projekt europejski czeka dalszy, nieuchronny upadek.
Więcej publicystyki, komentarzy i bezkompromisowych rozmów o najważniejszych sprawach Polski i Europy w każdą sobotę i niedzielę o godz. 12:00 oraz we wtorki i piątki na antenie Telewizji wPolsce24 w programie „rh+ Rozmowy Czarneckiego”.
źr. wPolsce24









