Energetyczna przepaść w Europie. Prąd w Polsce i w Niemczech jest 4 razy droższy niż we Francji

Fakty są takie, iż cała Europa mierzy się z niespotykaną dotąd polaryzacją cen energii. Podczas gdy francuski model - oparty na atomie - zapewnia rekordowo niskie koszty, niemiecka strategia energetyczna wpędziła kraj w potężny kryzys. W te same odmęty szaleństwa od lat pcha się Polskę, a najnowsze sygnały, płynące z polskiego rządu pokazują wprost, iż szykowane zmiany w przepisach mogą uderzyć w portfele Polaków.
Francuski triumf atomu vs. niemiecki „szantaż ideologiczny”
Bloomberg zauważa, że różnica w cenach energii między dwoma największymi gospodarkami UE stała się wręcz szokująca. Kontrakty na maj we Francji wyceniane są na zaledwie 22,06 EUR/MWh. Dla porównania, w Niemczech cena ta wynosi aż 86,8 EUR/MWh.
Dlaczego Francja ma tak tani prąd? Odpowiedź jest prosta: stabilność i atom. Paryż opiera swój miks na elektrowniach jądrowych i odnawialnych źródłach energii (OZE). Taki model minimalizuje wahania cen nawet w obliczu napięć geopolitycznych na Bliskim Wschodzie.
Tymczasem Niemcy, po wyłączeniu ostatniej elektrowni jądrowej w 2023 roku, stały się zakładnikiem gazu, węgla i kapryśnej pogody. Gdy nie wieje i nie świeci słońce, ceny szybują w górę, uderzając w przemysł. Sytuacja jest na tyle poważna, że Berlin oficjalnie rozważa reaktywację starych bloków węglowych, by ratować system przed zapaścią. Im wolno więcej?
Polska w energetycznym kleszczu. Ile płacimy za MWh?
Sytuacja w Polsce jest równie napięta. Według aktualnych danych rynkowych (TGE), cena energii elektrycznej w Polsce na rynku spot oscyluje w granicach 350–450 PLN/MWh (co w przeliczeniu daje ok. 82–105 EUR/MWh). Oznacza to, że polskie ceny są zbliżone do tych niemieckich, a momentami bywają nawet najwyższe w całym regionie, co stawia naszą gospodarkę w trudnym położeniu względem taniej energii z Francji. O tym nie wspomina Bloomberg, ale także omawiający ich depeszę tekst na łamach Pulsu Biznesu.
Już jest bardzo drogo, a będzie jeszcze drożej, bo polski rząd pracuje nad nowelizacją przepisów, które mogą znacząco wpłynąć na ostateczny koszt energii dla gospodarstw domowych. Szykowane zmiany dotyczą m.in. mechanizmów mrożenia cen oraz opłat dystrybucyjnych.
Eksperci ostrzegają, że wygaszanie dotychczasowych osłon przy jednoczesnym wzroście kosztów uprawnień do emisji CO2 może zaowocować skokowym wzrostem kwot na fakturach. Dla wielu rodzin, które już teraz odczuwają skutki inflacji, „energetyczna przepaść” może stać się brutalną, domową rzeczywistością.
Obecny kryzys uwidacznia długofalowe skutki decyzji politycznych. Podporządkowanie energetyki ideologii i rezygnacja z atomu wystawiły Niemcy na ogromne ryzyko. Tą samą drogą od lat podąża Polska. Rząd Donalda Tuska nieszczególnie ma się czym pochwalić w kwestii budowy elektrowni atomowej, bo skupił się głównie na politycznym PR i kwestiach "rozliczeń".
Tymczasem rynek jest brutalny i pokazuje, że w Europie wytworzono w energetyce dwa równoległe światy: jeden korzystający z taniego atomu i drugi, walczący o przetrwanie z OZE, przy drogich surowcach kopalnych.
źr. wPolsce24 za Bloomberg/Puls Biznesu











