Pijany rajd zakończony drzemką. Policjanci nie wierzyli, co zastali na stacji
We wtorek (12 maja) kierowcy poruszający się trasą z Żuromina do Kuczborka zauważyli Seata, który poruszał się w sposób skrajnie niebezpieczny – od jednego pasa do drugiego. Widząc zagrożenie, natychmiast powiadomili policję. To była kluczowa decyzja – bo jak się okazało, za kierownicą siedział kompletnie pijany mężczyzna.
Sen zamiast dalszej jazdy
Policjanci szybko odnaleźli samochód. Nie doszło jednak do pościgu – auto stało już na stacji benzynowej. Za kierownicą… spał 38-latek. Funkcjonariusze obudzili mężczyznę, a badanie alkomatem nie pozostawiło wątpliwości – miał blisko 2,5 promila alkoholu w organizmie.
To nie był pierwszy raz
Jak ustalili mundurowi, zatrzymany to recydywista. Już wcześniej – w 2018 roku – był skazany za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu. Tym razem również usłyszał zarzut kierowania w stanie nietrzeźwości, do którego się przyznał.
Groźnie, choć zakończone „szczęśliwie”
Choć cała sytuacja może wydawać się momentami wręcz groteskowa – pijany kierowca, który zasypia na stacji – jej konsekwencje mogły być dramatyczne. Jazda „zygzakiem” przy takim poziomie alkoholu to śmiertelne zagrożenie nie tylko dla samego kierowcy, ale przede wszystkim dla innych uczestników ruchu. Tym razem skończyło się na zatrzymaniu i policyjnej celi. Kolejny finał rozegra się już w sądzie.
źr. wPolsce24 za KPP Żuromin (st. asp. Tomasz Łopiński)











