Władza poszła na wojnę z mediami! Szokujące sceny w domu Tomasza Sakiewicza
Według relacji medialnych, poranna wizyta funkcjonariuszy policji zakończyła się zatrzymaniem współpracowniczki red. Sakiewicza. Portal należący do TV Republika podkreśla dramatyczny przebieg akcji, wskazując na użycie środków przymusu bezpośredniego wobec kobiety.
Próbowaliśmy poznać podstawę prawną interwencji, ale mł. asp. Jakub Gontarek z komendy stołecznej policji nie chciał jej ujawnić:
- Jesteśmy w trakcie ustaleń w tej sprawie. Jak będziemy cokolwiek wiedzieć i będę znał szczegóły, to wejdzie komunikat w tej sprawie - mówił w rozmowie z naszym portalem.
Podkreślmy, o godzinie 15:00 policja nie znała podstawy prawnej, nie miała także wiedzy o tym, kiedy interwencja miała miejsce.
Co wiemy o zatrzymaniu?
Z dostępnych informacji wynika, że działania policji miały miejsce w domu prywatnym Tomasza Sakiewicza, a nie w siedzibie stacji. Asystentka prezesa TV Republika została zakuta w kajdanki i zabrana przez funkcjonariuszy. Na ten moment nie podano oficjalnych zarzutów, które miałyby stać za tak radykalnymi krokami służb.
"Próba zastraszenia wolnych mediów"
Tomasz Sakiewicz oraz dziennikarze TV Republika jednoznacznie oceniają te wydarzenia jako atak na niezależne dziennikarstwo. W mediach społecznościowych stacji pojawiają się głosy o "siłowym uciszaniu mediów" i "politycznym kontekście" całej sprawy.
Aktualizacja:
Po godzinie 15:00 Komenda Rejonowa Policji Warszawa II opublikowała w mediach społecznościowych oświadczenie, w którym odniosła się do sprawy:
- Komenda Rejonowa Policji Warszawa II stanowczo dementuje informacje przekazywane na antenie stacji telewizyjnej Republika, dotyczące interwencji przy ulicy Wiktorskiej w Warszawie. Policja została powiadomiona, że w mieszkaniu pod tym adresem znajduje się osoba, której zachowanie zagraża jej życiu. Informacja taka zgodnie z przyjętymi zasadami otrzymała najwyższy priorytet, a na miejsce niezwłocznie skierowany został patrol Policji. Informacja dotycząca realnego zagrożenie czyjegoś życia stanowiła również powód, dla którego policjanci podjęli decyzję o wejściu do lokalu. Funkcjonariusze zastali w nim kobietę, która nie chciała się przedstawić i współpracować z policjantami. Na czas wyjaśnienia sytuacji mając na uwadze bezpieczeństwo zarówno jej, jak i swoje, policjanci zastosowali wobec tej osoby kajdanki. Zebrane przez funkcjonariuszy informacje i weryfikacja zastanej na miejscu sytuacji pozwalają na stwierdzenie, że wiadomość o zagrożeniu czyjegoś życia była nieprawdziwa i najprawdopodobniej miała na celu wprowadzenie w błąd jej odbiorcy i służb ratunkowych. Po przeprowadzeniu niezbędnych ustaleń policjanci zakończyli interwencję. Nikt nie został zatrzymany - czytamy na portalu X.
źr. wPolsce24 za TV Republika











