Świat

Tak zwycięża "praworządność". Uśmiercili dwulatka, ale za to zgodnie z przepisami

opublikowano:
W Holandii nie ma być chorych i cierpiących. Wszystkich można zabić, nawet jeśli są zbyt młodzi, by o to samodzielnie poprosić
W Holandii nie ma być chorych i cierpiących. Wszystkich można zabić, nawet jeśli są zbyt młodzi, by o to samodzielnie poprosić (Fot. Pixabay/ zdjęcie ilusttracyjne)
W Holandii po raz pierwszy zastosowano procedurę tzw. "aktywnego zakończenia życia" wobec dziecka w wieku poniżej 12 lat. Chodzi o niemal dwuletnie dziecko, które urodziło się po 26. tygodniu ciąży i cierpiało z powodu rozległego uszkodzenia mózgu, ciężkiej niepełnosprawności, padaczki oraz poważnych problemów z oddychaniem i połykaniem. Specjalna komisja, która zbadała sprawę, uznała, że lekarz działał z należytą starannością. Jej ustalenia trafiły jednak do prokuratury, która może jeszcze podjąć decyzję o wszczęciu postępowania.

Sprawa jest szczególna również z prawnego punktu widzenia. Holandia od 2024 roku posiada regulacje dotyczące "aktywnego zakończenia życia" dzieci w wieku od 1 do 12 lat w wyjątkowych sytuacjach, gdy cierpienie jest nie do zniesienia i nie ma perspektyw na poprawę. Dzieci poniżej 12. roku życia nie mogą jednak samodzielnie złożyć wniosku o eutanazję. Dlatego w przypadku opisanej sprawy używane jest określenie „aktywne zakończenie życia”, a nie klasyczna eutanazja na żądanie.

Dziecko urodziło się po 26. tygodniu ciąży

Według oficjalnego raportu specjalnej komisji dziecko urodziło się po 26 tygodniach i 3 dniach ciąży. Doszło do szeregu bardzo poważnych powikłań związanych ze skrajnym wcześniactwem. Dziecko przebywało początkowo na oddziale intensywnej terapii noworodków za granicą, a w wieku około czterech i pół miesiąca zostało przewiezione do Holandii.

Badania wykazały bardzo rozległe uszkodzenie mózgu. Występowały m.in. zmiany prowadzące do spastycznego mózgowego porażenia dziecięcego oraz uszkodzenie części mózgu odpowiedzialnej za przetwarzanie informacji wzrokowych. W konsekwencji dziecko miało bardzo poważne zaburzenia rozwoju i wzroku.

Gdy miało niemal dwa lata, jego rozwój oceniano na poziomie odpowiadającym około szóstemu tygodniowi życia. Nie rozwijała się mowa, a możliwości kontaktu z dzieckiem były bardzo ograniczone. Według komisji rokowania zakładały, że pozostanie ono całkowicie zależne od innych osób w codziennym funkcjonowaniu.

Padaczka, problemy z oddychaniem i połykaniem

Stan dziecka obejmował również ciężki zespół padaczkowy. Dochodziło do wielu napadów w ciągu dnia. Podejmowano leczenie farmakologiczne, jednak jego skuteczność była ograniczona, a stosowane leki powodowały poważne działania niepożądane.

Dziecko miało także problemy z usuwaniem wydzieliny z dróg oddechowych. Oddychanie było wyraźnie utrudnione, a problemy z połykaniem zwiększały ryzyko zachłyśnięcia i zapalenia płuc. Komisja odnotowała również, że problemy z drogami oddechowymi mogły z czasem się pogłębiać.

W dokumentacji wskazano ponadto, że ryzyko śmierci dziecka w bardzo młodym wieku w następstwie powikłań było oceniane jako bardzo wysokie. To właśnie w obliczu pogarszającego się stanu zdrowia sami rodzice zwrócili się do lekarza z prośbą o zakończenie życia ich dziecka.

Komisja uznała, że lekarz spełnił wymagane kryteria

Sprawę po śmierci dziecka skierowano do specjalnej komisji zajmującej się przypadkami późnego przerywania ciąży oraz aktywnego zakończenia życia noworodków i dzieci w wieku od 1 do 12 lat.

Komisja oceniła dokumentację medyczną oraz wyjaśnienia lekarza. Zgodnie z przyjętym przez nią kryterium lekarz musiał dojść do przekonania, że "aktywne zakończenie życia" jest jedynym rozsądnym sposobem zakończenia cierpienia dziecka, które jest jednocześnie nie do zniesienia i nie daje nadziei na poprawę. W tym przypadku komisja uznała, że lekarz działał prawidłowo.

W oficjalnym orzeczeniu stwierdzono, że „z uwagi na wszystkie powyższe fakty, okoliczności i rozważania” lekarz działał z należytą starannością.

To nie koniec sprawy. Wkracza prokuratura

Ocena komisji nie oznacza jednak automatycznie, że lekarz został ostatecznie oczyszczony z jakiejkolwiek odpowiedzialności prawnej. Holenderski system przewiduje dodatkową kontrolę.

W przypadku dzieci w wieku od 1 do 12 lat specjalna komisja ocenia, czy lekarz spełnił wymagania dotyczące należytej staranności, a jej ustalenia są przekazywane prokuraturze. Rząd Holandii wskazuje, że to prokuratura podejmuje następnie decyzję, czy lekarz działał zgodnie z prawem. Tak stało się również w tym przypadku.

Sprawa została przekazana do prokuratury, która może zdecydować, czy istnieją podstawy do dalszych działań. Nie oznacza to więc, że postępowanie zostało już definitywnie zakończone.

Nowa granica holenderskiego prawa

Przypadek niemal dwuletniego dziecka jest pierwszym ujawnionym przypadkiem zastosowania regulacji dotyczących "aktywnego zakończenia życia" dzieci w wieku od 1 do 12 lat. Sama procedura została wprowadzona w Holandii w 2024 roku. Rządowe wytyczne przewidują ją dla sytuacji wyjątkowych, w których dziecko jest ciężko chore, cierpi w sposób nie do zniesienia i nie ma rozsądnej możliwości usunięcia tego cierpienia innymi metodami. Decyzja wymaga również szczególnej kontroli medycznej.

W tym przypadku wszystkie te warunki zostały — według specjalnej komisji — spełnione.

To właśnie dlatego sprawa jest tak istotna. Nie chodzi bowiem o zwykłą procedurę medyczną ani o decyzję pacjenta, który sam, świadomie i dobrowolnie, poprosił o zakończenie życia. Chodzi o dziecko, które nie miało możliwości samodzielnego wystąpienia z takim żądaniem. Decyzję za małego pacjenta podejmują inni. Bez komentarza.

źr. wPolsce24 za niedziela.pl

Świat

Niewiarygodny zwrot po ponad 130 latach! Pracownicy byli w szoku, gdy to zobaczyli

opublikowano:
Po wprowadzeniu amnestii na książki, których termin oddania już minął, do biblioteki zwrócono magazyn wypożyczony 132 lata wcześniej
(fot. zrzut ekranu z FB\Pexels)
Biblioteka publiczna wprowadziła amnestię na kary za przetrzymywanie książek. Dzięki temu wróciło do niej pismo, które wypożyczono... jeszcze w XIX wieku.
Świat

Śmigłowiec telewizji rozbił się podczas transmisji na żywo. Są ofiary śmiertelne

opublikowano:
Telewizyjny śmigłowiec spadł podczas transmisji na żywo, zginęła załoga i przypadkowy przechodzień
(fot. zrzut ekranu z X\Pexels)
W Los Angeles doszło do katastrofy śmigłowca telewizyjnego. Zginął pilot, dziennikarka i przypadkowy przechodzień.
Świat

Ukraiński przekręt na metro z Warszawy. To był prezent z Polski

opublikowano:
Do Kijowa trafiło aż 60 wagonów, wycofanych z eksploatacji w warszawskim metrze
Do Kijowa trafiło aż 60 wagonów, wycofanych z eksploatacji w warszawskim metrze (Fot. Fratria)
Wagony metra przekazane Ukrainie przez Warszawę miały być pomocą dla Kijowa. Ukraińskie służby antykorupcyjne twierdzą jednak, że przy organizacji ich transportu doszło do wielomilionowego przekrętu. Według Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) oraz Specjalnej Prokuratury Antykorupcyjnej (SAP) grupa podejrzanych miała wyprowadzić z Kijowskiego Metra ponad 137,5 mln hrywien, czyli około 11,6 mln zł.
Świat

Skandal w Berlinie! Niemiecka lewica promuje się gdańskim ratuszem. Przypominamy - Gdańsk jest polski!

opublikowano:
Fotomontaż przedstawiający ulicę Długi Targ oraz Ratusz Głównego Miasta w Gdańsku. Na tło polskiej architektury nałożona jest przekrzywiona grafika z wizerunkiem niemieckiej polityk Elif Eralp z partii Die Linke, przemawiającej na tle haseł "Berlin" oraz "Berlin bezahlbar machen"
Sztabowcy promujący kandydatkę na burmistrza pomylili niemiecką stolicę z polskim Gdańskiem, wykorzystując wizerunek Ratusza Głównego Miasta (fot. fratria/zrzut ekrany X)
Gdańsk jest nierozerwalnie polski, a każda - nawet ta wynikająca z rzekomej pomyłki - próba „podpinania” jego dziedzictwa pod niemieckie realia budzi jednoznaczne i ostre oburzenie. Kandydatka na burmistrzynię Berlina zaliczyła właśnie wizerunkową wpadkę, która wykracza poza zwykłe niedbalstwo agencji PR-owej. W oficjalnym spocie reklamowym, mającym budować lokalny patriotyzm i promować władze stolicy Niemiec, zamiast słynnego Czerwonego Ratusza, dumnie zaprezentowano... Ratusz Głównego Miasta w sercu polskiego Gdańska.
Świat

"Czy wie pani, gdzie jest Ceuta?". Brutalna kłótnia w Parlamencie Europejskim obnaża podziały

opublikowano:
Szeroki kadr na salę plenarną Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. Setki eurodeputowanych siedzących w półokrągłych rzędach przy niebieskich pulpitach. Część z nich ma podniesione ręce w trakcie trwającego głosowania. W centrum sali, za mównicą, widoczne są flagi państw członkowskich oraz flaga Unii Europejskiej.
Burzliwe obrady w Strasburgu. Eurodeputowani biorą udział w głosowaniu podczas sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego, 15 września 2026 roku (fot. PAP/EPA)
Wtorkowa debata w Parlamencie Europejskim na temat dramatycznej sytuacji w Ceucie przerodziła się w polityczną awanturę, która obnażyła głębokie pęknięcia wewnątrz proeuropejskiej koalicji. Na dzień przed przełomowym orędziem o stanie Unii, wygłaszanym przez Ursulę von der Leyen, dwie główne frakcje tworzące centrową większość – Europejska Partia Ludowa (EPP) oraz Socjaliści i Demokraci (S&D) – wdały się w bezpardonową walkę.
Świat

O krok od tragedii nad Bałtykiem! Rosyjska fregata ostrzelała śmigłowiec NATO

opublikowano:
Duński śmigłowca Fennec
Rosjanie testują granice Sojuszu. Flary tuż obok duńskiego śmigłowca, ambasador na dywaniku. Duński śmigłowiec Fennec - (fot. Rune Dyrholm / Forsvaret)
Rutynowy patrol nad Bałtykiem przerodził się w incydent, który wpisuje się w serię niebezpiecznie bliskich spotkań między rosyjskimi siłami a państwami NATO.