"Czy wie pani, gdzie jest Ceuta?". Brutalna kłótnia w Parlamencie Europejskim obnaża podziały

Europosłowie skoczyli sobie do gardeł z powodu Ceuty
Kością niezgody stały się tragiczne wydarzenia z przełomu lipca i sierpnia, kiedy to hiszpańską eksklawę nielegalnie przekroczyło około 80 tysięcy osób, a ponad 150 migrantów poniosło śmierć. Zamiast szukać wspólnych rozwiązań, europejska rodzina polityczna skupiła się na wzajemnym wytykaniu błędów i przerzucaniu odpowiedzialności.
Ciosy poniżej pasa i zarzuty o hipokryzję
Przedstawiciele Socjalistów i Demokratów stanęli murem za lewicowym rządem premiera Hiszpanii Pedro Sáncheza. Przewodnicząca tej grupy, Iratxe García Pérez, wprost oskarżyła centroprawicę z EPP o cyniczne wykorzystywanie dramatu w Ceucie wyłącznie do politycznych ataków na hiszpański gabinet. Socjaliści nie oszczędzili również innych państw unijnych, zarzucając im brak solidarności. Ostrze krytyki spadło między innymi na rząd Włoch za przedłużenie kontroli na granicach lotniczych i morskich z Hiszpanią. Włoski europoseł z ramienia socjalistów, Sandro Ruotolo, zarzucił premier Giorgii Meloni stosowanie podwójnych standardów, przypominając, że sama domagała się europejskiej solidarności w sprawie Lampedusy, a teraz odmawia jej Madrytowi.
Oskarżenia o inwazję i wakacje premiera
Deputowani z Europejskiej Partii Ludowej nie pozostali dłużni, przypuszczając zmasowany atak na politykę Sáncheza. Oskarżyli jego rząd o dopuszczenie do faktycznej „inwazji” na terytorium Europy w wyniku skrajnej niekompetencji. Prawdziwą burzę wywołało przywołanie wycieku raportu hiszpańskiej policji, z którego wynikało, że marokańskie służby odegrały rolę w kierowaniu tłumów migrantów w stronę Ceuty. Hiszpańska europosłanka Dolors Montserrat wytykała premierowi, że mimo wyraźnych ostrzeżeń ze strony policji i służb wywiadowczych, beztrosko udał się na 25-dniowe wakacje. Centroprawica uderzyła również w plany zalegalizowania pobytu tysięcy osób bez dokumentów w Hiszpanii, nazywając te działania samowolą, na którą nie ma ogólnoeuropejskiej zgody.
Skrajne emocje i chaos na sali plenarnej
Do kłótni głównych frakcji dołączyli przedstawiciele skrajnej prawicy i radykalnej lewicy, zamieniając debatę w totalny chaos. Europosłanka Isabel Serra Sánchez, oskarżyła prawicę o zamienienie Ceuty w „laboratorium nienawiści” i nawoływanie do polowania na migrantów. W odpowiedzi hiszpański nacjonalista Diego Solier pytał ją, czy interesuje ją los kobiet rzekomo napastowanych seksualnie przez przybyszów. Atmosfera na sali sięgnęła zenitu, gdy podczas kłótni o rzekomą inwazję migrantów, szwedzka liberalna deputowana Abir Al-Sahlani zgasiła przemawiającą europosłankę Ligi, Susannę Ceccardi, rzucając w jej stronę kąśliwe pytanie o to, czy w ogóle wie, gdzie na mapie leży Ceuta.
Napięcia te z pewnością wpłyną na kształt unijnej rezolucji, której głosowanie zaplanowano na przyszły czwartek, oraz na zbliżające się orędzie szefowej Komisji Europejskiej, w którym spodziewane są propozycje zaostrzenia prawa azylowego i wzmocnienia agencji Frontex.
źr. wPolsce24 za Euronews









