Ukraiński przekręt na metro z Warszawy. To był prezent z Polski

Sprawa dotyczy pieniędzy przeznaczonych na przewóz wagonów przekazanych Ukrainie przez warszawskie metro. Pod koniec 2022 roku Warszawa zadeklarowała, że bezpłatnie przekaże Kijowowi 60 wagonów. Po stronie ukraińskiej miały pozostać jedynie koszty związane z ich transportem. I właśnie na tym etapie, według ukraińskich śledczych, miało dojść do ogromnych nieprawidłowości.
Przetarg za 190 mln hrywien
W 2023 roku Kijowskie Metro organizowało kilka przetargów dotyczących usług transportowych i spedycyjnych. Zwyciężyła firma, która zaoferowała realizację zlecenia za 190 mln hrywien, czyli około 16 mln zł. Według NABU i SAP cena ta była znacznie zawyżona. Po otrzymaniu pieniędzy wykonawca miał przelać środki na rachunki innej spółki, kontrolowanej przez osoby uczestniczące w procederze. Firma ta była zarejestrowana za granicą.
Następnie znaleziono zagranicznego wykonawcę, który rzeczywiście zajął się transportem wagonów. Za wykonanie całej usługi miał otrzymać 51,8 mln hrywien, czyli około 4,3 mln zł. Różnica była ogromna.
Według ustaleń ukraińskich śledczych z 190 mln hrywien przeznaczonych na transport aż 137,5 mln hrywien miało zostać zatrzymanych przez osoby zaangażowane w proceder. To około 11,6 mln zł.
Siedem osób z zarzutami
W sprawie zarzuty usłyszało siedem osób. Wśród nich znalazł się były urzędnik Kijowskiego Metra, trzech pracowników przedsiębiorstwa, dwóch domniemanych organizatorów przestępstwa oraz dyrektor kontrolowanej przez nich spółki. Jak podała „Ukrainska Prawda”, w proceder miał być zaangażowany także były dyrektor Kijowskiego Metra Wiktor Brahinski.
Jego nazwisko już wcześniej pojawiało się w ukraińskich mediach w związku z zarzutami dotyczącymi nieprawidłowości. W 2024 roku portal śledczy Bihus.Info ujawnił informacje dotyczące jego deklaracji majątkowych. W dokumentach związanych z jego krewnymi miały znajdować się m.in. informacje o kilku drogich mieszkaniach oraz działce pod Kijowem. Po zakończeniu tamtego śledztwa Brahinski zrezygnował ze stanowiska.
Warszawa oddała wagony za darmo
Cała sprawa jest o tyle szczególna, że punktem wyjścia była pomoc przekazana Ukrainie przez Warszawę. Pod koniec 2022 roku stolica Polski zadeklarowała bezpłatne przekazanie Kijowowi 60 wagonów metra. Nie chodziło więc o sprzedaż taboru ani kontrakt, na którym Warszawa miałaby zarabiać. Ukraińska strona miała pokryć koszty związane z transportem wagonów. To właśnie te środki znalazły się później w centrum śledztwa NABU i SAP.
Według śledczych problemem nie był więc sam koszt przewiezienia wagonów, lecz sposób, w jaki zorganizowano związane z tym zamówienia. Usługa, za którą faktycznie zapłacono 51,8 mln hrywien, została wcześniej zakontraktowana za 190 mln hrywien.
Ponad 11 mln zł miało zniknąć
Z przedstawionego przez ukraińskie służby mechanizmu wynika, że kluczowa była różnica pomiędzy kwotą zapłaconą przez Kijowskie Metro a rzeczywistym kosztem transportu. Przy kontrakcie wartym 190 mln hrywien faktyczna usługa miała kosztować 51,8 mln hrywien. Pozostałe 137,5 mln hrywien — według śledczych — miało zostać wyprowadzone i trafić do osób uczestniczących w procederze. To równowartość około 11,6 mln zł.
Na tym etapie są to ustalenia ukraińskich organów ścigania, a osoby objęte postępowaniem korzystają z domniemania niewinności.
NABU powstało jako element walki z korupcją
W sprawę zaangażowane są dwie najważniejsze ukraińskie instytucje zajmujące się tego rodzaju przestępstwami — Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy oraz Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna.
NABU działa od 2014 roku. Powołanie biura było jednym z warunków współpracy Ukrainy z Unią Europejską i Międzynarodowym Funduszem Walutowym. Teraz instytucja prowadzi postępowanie dotyczące pieniędzy należących do Kijowskiego Metra.
źr. wPolsce24 za PAP/RMF FM









