Dlaczego policjant nie pomógł mordowanym dzieciom? Szokujące tłumaczenie

To była jedna z najstraszniejszych masakr szkolnych w USA. 24 maja 2022 roku 19-letni Salvador Rolando Ramos postrzelił swoją babcię, po czym udał się do swojej byłej szkoły podstawowej, Robb Elementary. Najpierw staranował płot półciężarówką, a kiedy wszedł do środka w dwóch klasach zastrzelił 19 uczniów w wieku 9-11 lat, dwoje nauczycieli i zranił 18 innych osób.
Po 77 minutach sam został zlikwidowany przez policję.
Nie ruszyli im na pomoc
To była trzecia pod względem liczby ofiar szkolna masakra w USA. Amerykanami wstrząsnęła jednak nie tylko liczba ofiar, ale także postępowanie policji. Gdy Ramos strzelał do uczniów, w szkole było 19 policjantów, ale nawet nie próbowali się dostać do klas, gdzie trwała masakra. Czekali na wsparcie antyterrorystów. Powstrzymywali za to rodziców, którzy chcieli ratować swoje dzieci, a także swojego kolegę, którego żona była nauczycielką w tej szkole i też została postrzelona.
Później Teksański Departament Bezpieczeństwa Publicznego (DPS) przyznał, że decyzja o tym, by czekać na antyterrorystów była błędna - spowodowała, że ofiar było więcej.
52-letni Adrian Gonzales to były policjant z sześcioosobowej UCIS – jednostki policyjnej, która miała dbać o bezpieczeństwo dzieci w ośmiu szkołach okręgu szkolnego Uvalde. Był w budynku szkoły, gdy dotarł do niej Ramos.
Pod koniec 2023 roku usłyszał 29 zarzutów narażenia dzieci. Prokuratura twierdziła, że jego podstawowym obowiązkiem było ruszenie na ratunek uczniom, tymczasem on tego nie zrobił. Jego obrońcy twierdzili, że nie wiedział, gdzie znajduje się napastnik, i zajął się ratowaniem pozostałych dzieci. On sam nie przyznał się do winy.
Nie znaleźli w nim winy
Jak donosi Associated Press, jego proces zakończył się w środę. Odbywał się w Corpus Christi, setki kilometrów od Uvalde. W USA o winie lub niewinności oskarżonego decyduje ława przysięgłych, powołanych z zwykłych obywateli i jego obrońcy wystąpili o przeniesienie procesu, bo z racji skrajnych emocji, jakie budziła ta sprawa, w Uvalde nie miałby szans na sprawiedliwy wyrok. Po siedmiu godzinach narady przysięgli orzekli jednogłośnie, że były policjant nie jest winny żadnego ze stawianych mu zarzutów.
Groziły mu za nie dwa lata więzienia. Jak donosi AP, po usłyszeniu wyroku uściskał swoich adwokatów i wyglądał, jakby powstrzymywał łzy. Obecne na sali sądowej rodziny ofiar przyjęły ten wyrok w milczeniu, choć kilka osób płakało. Policjant w rozmowie z mediami podziękował przysięgłym za rozpatrzenie wszystkich dowodów, ale nie chciał przekazać nic rodzinom ofiar. Jego prawnik Nico LaHood powiedział, że rozmawiał z przysięgłymi i uznali, że w argumentacji prokuratora jest wiele dziur, mieli też wziąć pod uwagę, jak chaotyczna była ta sytuacja.
Z ponad 370 policjantów, którzy byli obecni tamtego dnia w Uvalde, zarzuty oprócz Gonzaleza usłyszał tylko jeden – dowódca UCIS Pedro Arredondo. On też nie przyznał się do winy, a terminu jego procesu jeszcze nie ustalono, bo jego obrońcy oskarżyli prokuraturę o wstrzymywanie kluczowych dowodów. Jego adwokat powiedział po procesie Gonzalesa, że jego zdaniem prokuratura wycofa stawiane mu zarzuty zanim dojdzie do procesu.
źr. wPolsce24 za AP








