Strażak z Paryża: "płakałem, gdy wracałem z piekła". W tle porównania z cywilizowaną Polską
Oto pełne świadectwo francuskiego strażaka:
„Jestem strażakiem i to, co widziałem wczoraj na ulicach Paryża, złamało mi serce. Interweniowaliśmy około 22.00 po zgłoszeniu pożaru śmietników, który wymknął się spod kontroli. Myśleliśmy, że to zwykły incydent wieczorny. Gdy przyjechaliśmy na miejsce – to było piekło.
Paryż, moje miasto, w którym dorastałem, gdzie odbyłem pierwsze warty, stało się strefą wojenną. Czarne kłęby dymu wszędzie, krzyki, eksplozje, grupy młodych – często z kręgów imigranckich – zamaskowani, groźni, szarżujący na siły porządkowe jak na polu bitwy.
Widziałem, jak koledzy policjanci są linczowani prętami zbrojeniowymi. Widziałem, jak samochód policyjny jest obrzucany kamieniami. A my właśnie wychodziliśmy zgasić pożar zagrażający rodzinom. Zostaliśmy zaatakowani przez demonstrantów, którzy wrzeszczeli na nas, nazywając nas psami.
Staraliśmy się ratować życie, a staliśmy się celami. Świętowanie to nie niszczenie. To jest Francja w 2026 roku. Kraj, w którym nie można już wyjść wieczorem bez ryzyka utraty życia. Kraj, w którym całe dzielnice są oddane ludziom, którzy nie szanują ani naszych praw, ani naszej historii, ani naszych strażaków, ani naszych policjantów.
Tej nocy, wracając do domu o 6 rano, wciąż pokryty sadzą, płakałem jak dziecko. Nie ze zmęczenia – z wściekłości i smutku. Za moje dzieci, za moich rannych kolegów. Za ten kraj, który kocham i który pozwala sobie umrzeć. Obudźcie się, zanim nie zostanie nic do uratowania.”
Szybsi niż armia Hitlera
Tymczasem uczestnicy zamieszek chełpili się w nagraniach:
„Patrzcie, nagrywajcie to. Tutaj mamy Algierczyków, Polinezyjczyków, Marokańczyków, Senegalczyków. Udało nam się przejąć Paryż jeszcze szybciej niż armii niemieckiej w 1940 roku. Zajęło nam to tylko trzy godziny.”
Hiszpański portal Canario Today zestawiał to wydarzenie z polskimi obchodami:
„Świętowanie Europejczyków w Polsce kontra świętowanie Afrykanów we Francji. Gdy nie kontroluje się granic, rozdaje narodowość i pozwala na rozwój pewnych kultur – dzieje się to, co się dzieje. Jedni świętują, a drudzy demolują.”
Dla kontrastu: po awansie Wisły Kraków do Ekstraklasy tysiące polskich kibiców świętowało w Krakowie. Rano nie trzeba było po nich sprzątać. Podobnie miliony Argentyńczyków świętowały zwycięstwo reprezentacji w 2022 roku – bez fali przemocy i pożarów. Jak podkreśliła red. Jakubowska - różnica nie jest przypadkowa gdyż w Argentynie islam stanowi ok. 0,8% populacji, we Francji ponad 11%. Efekty wieloletniej niekontrolowanej imigracji i polityki multikulturalizmu są widoczne gołym okiem.
Francja płaci najwyższą cenę za eksperyment, który w Polsce wielu nadal chce powtarzać. Relacja strażaka to nie tylko opis jednej nocy – to alarm dla całej Europy.
źr. wPolsce24











