Rosyjski terror przekroczył granicę NATO! Dron uderzył w blok mieszkalny w Rumunii. Są ranni, płoną budynki
Nocny atak i dramat cywilów w Rumunii
Do dramatycznych wydarzeń doszło w piątek nad ranem. Jak oficjalnie potwierdziło rumuńskie Ministerstwo Obrony, rosyjski dron uderzeniowy typu Shahed, wykorzystywany przez armię Putina do terroryzowania ukraińskich miast, naruszył granicę państwową Rumunii. Maszyna rozbiła się na dachu bloku mieszkalnego w południowo-wschodnim mieście Gałacz (Galați).
Siła uderzenia była ogromna – na miejscu natychmiast wybuchł pożar. Według pierwszych doniesień przekazanych przez służby ratunkowe, dwie osoby zostały ranne. Lokatorzy wieżowca w popłochu ewakuowali się z budynku o własnych siłach.
- To cud, że nikt nie zginął. Rosyjskie bomby spadają już na budynki mieszkalne w państwach NATO. Gdzie jest granica tej bezczelności? – komentują zszokowani mieszkańcy w mediach społecznościowych.
Cel: ukraińskie porty
Eksperci wojskowi nie mają wątpliwości, że incydent jest bezpośrednią konsekwencją bezwzględnej taktyki Kremla, który za cel obrał sobie infrastrukturę krytyczną Ukrainy.
Ukraińskie Siły Powietrzne informowały wcześniej o zmasowanym ataku grupy około 16 Shahedów lecących w kierunku obwodu odeskiego, a w szczególności strategicznego portu w mieście Reni.
Odległość w linii prostej z Reni do rumuńskiego Gałacza to zaledwie 21 kilometrów. Margines błędu dla niesprawnej rosyjskiej technologii lub celowych prowokacji Moskwy jest więc zerowy.
Kolejne znalezisko na północy. Co ukrywa Kreml?
To jednak nie koniec niepokojących doniesień z Rumunii. Państwowa telewizja TVR poinformowała, że w okolicach miejscowości Băsești (okręg Maramuresz) – a więc na północnym zachodzie kraju, w pobliżu granicy z Ukrainą i Węgrami – odnaleziono kolejnego drona.
Zabezpieczona przez tamtejsze służby maszyna ma rozpiętość skrzydeł wynoszącą około 3 metrów. Choć tym razem nie przenosiła ładunku wybuchowego, rumuńskie władze badają, czy nie był to obiekt o charakterze szpiegowskim, mający za zadanie testowanie systemów radiolokacyjnych NATO.
Serial prowokacji Moskwy. Czy NATO odpowie stanowczo?
Analitycy ds. bezpieczeństwa od dawna alarmują, że miękka reakcja Zachodu jedynie rozzuchwala Władimira Putina. Dzisiejszy dramat w Gałaczu to bowiem kolejny element czarnej serii:
-
W ub. miesiącu rosyjski bezzałogowiec również rozbił się w rejonie Barriera Traian w Gałaczu, co skończyło się wezwaniem ambasadora Rosji w Bukareszcie na dywanik w MSZ.
-
W lutym Rumunia zmuszona była poderwać swoje myśliwce w celu monitorowania nieba, gdy ukraińska obrona zestrzeliła rosyjskiego drona zaledwie 100 metrów od rumuńskiej wioski Chilia Veche.
Bukareszt i cała wschodnia flanka NATO stanęły dziś przed jasnym wyzwaniem. Rosyjskie „pomyłki” coraz głębiej penetrują terytorium wolnych państw Zachodu. Czy Sojusz Północnoatlantycki wreszcie wyciągnie surowe konsekwencje wobec Moskwy, czy skończy się na kolejnych „głębokich wyrazach zaniepokojenia”? Do sprawy będziemy wracać.
żr. wPolsce24 za wPolityce.pl / PAP / TVR / Rumuńskie Ministerstwo Obrony











