Świat

Alpinista zostawił partnerkę na stoku; dziewczyna zamarzła. Czy ponosi winę za jej śmierć?

opublikowano:
susanne906-carinthia-4032914_1280
(fot. ilustracyjna Pixabay)
W czwartek przed sądem rozpocznie się proces w głośnej sprawie alpinisty, który zostawił swoją partnerkę na najwyższym szczycie Austrii. 33-letnia kobieta zamarzła na śmierć.

Z tego tekstu dowiesz się: 

  • W czwartek przed sądem w Innsbrucku rusza proces Thomasa P., oskarżonego o nieumyślne spowodowanie śmierci partnerki podczas zimowej wspinaczki na Grossglockner (3798 m n.p.m.), najwyższy szczyt Austrii.

  • 33-letnia Kerstin G. zamarzła 19 stycznia 2025 r., ok. 40 metrów od szczytu. Według śledczych kobieta opadła z sił, a partner zostawił ją samą i ruszył po pomoc.

  • Prokuratura zarzuca alpiniście poważne zaniedbania: zbyt późne rozpoczęcie wyprawy, brak odpowiedniego sprzętu biwakowego i ratunkowego oraz zgodę na wspinaczkę w nieodpowiednim obuwiu.

  • Śledczy twierdzą, że mimo silnego wiatru (do 74 km/h) i odczuwalnej temperatury sięgającej -20 st. C, mężczyzna nie zawrócił i nie wezwał pomocy w odpowiednim momencie.

  • Obrona przekonuje, że para wspólnie zaplanowała wyprawę, czuła się dobrze i nie widziała potrzeby wzywania ratunku, a tragedia była nieszczęśliwym wypadkiem.

  • Sprawa budzi ogromne emocje w środowisku alpinistów. Sąd ma rozstrzygnąć, na ile bardziej doświadczony wspinacz ponosi karną odpowiedzialność za bezpieczeństwo partnera w górach.

  • Thomasowi P. grozi do 3 lat więzienia. Ewentualny wyrok może mieć daleko idące konsekwencje dla osób uprawiających sporty wysokogórskie.

Zdarzenie miało miejsce 19 stycznia 2025 roku. Tego dnia alpinista Thomas P. i jego partnerka Kerstin G. podjęli próbę wejścia na Grossglockner, najwyższy szczyt Austrii (3798 m.n.p.m.). Kobieta opadła z sił ok. 40 metrów od szczytu. Alpinista zostawił ją samą, wszedł na szczyt i zszedł z drugiej strony góry, by sprowadzić pomoc. Warunki pogodowe sprawiły jednak, że nie można było wysłać od razu śmigłowca. Gdy ratownicy w końcu dotarli do kobiety, było już za późno – zamarzła na śmierć.

Poważne zaniedbania 

Thomas P. został oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci przez poważne zaniedbania, w zaostrzonych okolicznościach. Prokuratura twierdzi, że popełnione przez niego liczne błędy były bezpośrednio odpowiedzialne za jej śmierć. Wskazuje także, że to on zaplanował tę wyprawę i, jako dużo bardziej doświadczony alpinista, był odpowiedzialny za jej bezpieczeństwo.

Prokuratura w Innsbrucku twierdzi, że Thomas P. zdecydował się na taką trudną wspinaczkę, mimo że jego partnerka nigdy wcześniej nie brała udziału w wyprawie o takim stopniu trudności i na tak dużą wysokość, a zimowe warunki pogodowe były bardzo wymagające. Twierdzi także, że Thomas P. wyruszył co najmniej dwie godziny za późno i nie wziął ze sobą wystarczającej ilości sprzętu biwakowego i ratunkowego. Pozwolił też, by jego koleżanka podjęła wspinaczkę w miękkich butach snowboardowych, które były niedostosowane do terenu, z którym przyszło im się zmierzyć.

Co stało się na stoku? 

Opis jego obrońców tego, co stało się w trakcie wspinaczki, różni się od tego, co twierdzi prokuratura. Wiadomo, że 18 stycznia o 13:30 para dotarła do miejsca zwanego Frühstücksplatz. Prokuratura zwróciła uwagę, że wiały wtedy wiatry o prędkości sięgającej 74 km/h, a mróz wynosił -8 st. C, chociaż temperatura odczuwalna wynosiła aż -20. Zdaniem prokuratury alpinista, wobec takich warunków i towarzystwa niedoświadczonej partnerki, powinien zawrócić. Jego obrońcy twierdzą, że para czuła się dobrze i nie była zmęczona, więc podjęli decyzję o dalszej wspinaczce.

Zdaniem prokuratury para utknęła ok. godziny 20:50, ale mężczyzna nie wezwał pomocy. Nie próbował się także skontaktować z policyjnym helikopterem, który przeleciał nad nimi ok. 22:50. Jego obrońca to kwestionuje. Twierdzi, że oboje nadal czuli się dobrze i planowali kontynuowanie wspinaczki, więc nie wezwali pomocy, bo uznali, że jest im niepotrzebna. Dopiero potem jego partnerka miała nagle opaść z sił, co zdaniem obrońcy miało go bardzo zaskoczyć, ale było już za późno na zawrócenie.

35 minut po północy Thomas P. skontaktował się telefonicznie z policją górską. Treść tej rozmowy jest niejasna. Jego adwokat Karl Jelinek twierdzi, że nie powiedział policjantom, że wszystko jest w porządku i poprosił ich o pomoc. Policja twierdzi, że tego nie zrobił, a potem nie odbierał od nich telefonów. Parze udało się dotrzeć do miejsca, które było położone ok. 40 metrów od szczytu. Jego partnerka nie była w stanie iść dalej, więc ok. 2 nad ranem zostawił ją samą, wszedł na szczyt i zszedł z drugiej strony, by sprowadzić pomoc. 

Wyrok będzie miał poważne konsekwencje 

Według prokuratury Thomas P. nie okrył swojej partnerki kocami termicznymi ani w żaden inny sposób nie zadbał, by była chroniona przed niską temperaturą. Twierdzi także, że pomoc wezwał dopiero ok. 3:30 nad ranem, gdy najprawdopodobniej było już za późno. Warunki pogodowe sprawiły, że nie można było wysłać po nią od razu helikoptera, a gdy znaleziono ją nad ranem, kobieta już nie żyła.

Alpiniście grozi do 3 lat więzienia. Jak zauważa "Guardian", sprawa rozbija się o to, na ile był odpowiedzialny za jej bezpieczeństwo w trakcie tej wyprawy. Jelinek powiedział, że oboje zaplanowali ją wspólnie. Dodał, że oboje mieli doświadczenie we wspinaczce i uważali, że są wystarczająco doświadczeni, sprawni i wyposażeni, by ją podjąć. Zdaniem prokuratora Thomas P., jako bardziej doświadczony wspinacz, był de facto jej przewodnikiem, a tym samym odpowiada za to, że zmarła. Obrońcy twierdzą, że był to zwykły nieszczęśliwy wypadek.

Sprawa odbiła się szerokim echem nie tylko w Austrii, ale w środowiskach alpinistów na całym świecie. Sąd musi odpowiedzieć w niej na pytanie, na ile alpiniści odpowiadają karnie za efekty decyzji, które podejmują na stoku i na ile są odpowiedzialni za bezpieczeństwo swoich towarzyszy. Jak zauważa dziennik "Der Standard", wyrok skazujący dla Thomasa P. może mieć ogromne konsekwencje dla wszystkich, którzy uprawiają sporty górskie.

źr. wPolsce24 za BBC

Świat

Świat kina pogrążył się w żałobie. Nie żyje Patrick Stewart

opublikowano:
Patrick Stewart
W wieku 86 lat zmarł Patrick Stewart. (fot. PAP/EPA/ETIENNE LAURENT)
Świat filmu pogrążył się w głębokiej żałobie. W wieku 86 lat odszedł Patrick Stewart, wybitny brytyjski aktor, którego kreacje aktorskie na stałe zapisały się w historii światowej popkultury. Informacja o jego odejściu poruszyła rzesze fanów na całym świecie, którzy zapamiętają go przede wszystkim jako dowódcę statku USS Enterprise oraz charyzmatycznego lidera mutantów.
Świat

Kosmiczna ekspansja w Europie! Zbrojeniowy gigant wkracza w nową erę

opublikowano:
Satelita kosmiczny
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Czeski koncern zbrojeniowy Czechoslovak Group wyłożył niemal pół miliarda dolarów, by wykupić kluczowe udziały w kanadyjskiej spółce MDA Space. Ten spektakularny krok to nie tylko strategiczny most łączący produkcję militarną z podbojem orbitalnym, ale również historyczny dowód na to, że kapitał z Europy Środkowo-Wschodniej zaczyna dyktować warunki na zachodnich rynkach.
Świat

Miasto widmo nad Bałtykiem. Wstęp grozi śmiercią!

opublikowano:
Wustrow nad Bałtykiem do dziś pozostaje zamkniętą enklawą
Wustrow nad Bałtykiem do dziś pozostaje zamkniętą enklawą (fot. shutterstock)
Drut kolczasty, tablice z trupią czaszką i groźba natychmiastowej eksplozji. Tuż za naszą zachodnią granicą, na urokliwym wybrzeżu Bałtyku, leży miejsce wyjęte spod prawa cywilizowanego świata. Jak informuje portal kreiszeitung.de, Półwysep Wustrow – skrawek lądu o powierzchni dziesięciu kilometrów kwadratowych – od ponad 90 lat pozostaje ściśle zamkniętą enklawą. Oficjalne komunikaty nie pozostawiają złudzeń: „Wyraźnie ostrzegamy! Nikomu nie wolno tam wchodzić”. Za złamanie zakazu grozi nie tylko surowa kara, ale przede wszystkim śmiertelne niebezpieczeństwo.
Świat

Katolicyzm przeżywa prawdziwy renesans. Polacy przyczynili się do fali nawróceń

opublikowano:
kościół
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Choć Północ Europy przez lata była postrzegana jako duchowa pustynia, w krajach nordyckich dochodzi do wyraźnego przełomu religijnego. Mimo że wciąż silnie oddziałuje zsekularyzowana kultura regionu, w lokalnych wspólnotach widoczny jest bezprecedensowy wzrost liczby wiernych poszukujących swoich korzeni w wierze katolickiej. Jak zauważa Ragnhild Aadland Hoen, rzeczniczka Norweskiej Konferencji Biskupów Katolickich, w tym otoczeniu „dzieje się coś znaczącego”.
Polityka

Czy pamiętasz rozmowę sprzed 20 lat? Mecenas ujawnia, jak wyglądała próba wpłynięcia na wybory

opublikowano:
Zrzut ekranu 2026-10-28 210748
Wokół procesu dotyczącego publikacji Onetu na temat Karola Nawrockiego toczy się nie tylko walka prawna przed sądem, ale także intensywny spór narracyjny w przestrzeni medialnej. Głównym punktem odniesienia w tej sprawie są zeznania Nataszy Geldon oraz ocena materiału prasowego opublikowanego na samym finiszu kampanii prezydenckiej. Mecenas Bartosz Lewandowski, w szczegółowym komentarzu odniósł się do przebiegu rozprawy, wiarygodności świadka oraz metod zastosowanych przez dziennikarzy i wydawcę portalu.
Świat

Tajemnicze tunele pod domem XIX-wiecznego kupca. Naukowcy są przekonani, że w końcu rozwiązali ich zagadkę

opublikowano:
Williamson_Tunnels_-_The_Banqueting_Hall
Pod domem XIX-wiecznego kupca z Liverpoolu odkryto sieć tajemniczych tuneli. Naukowcy od ćwierć wieku głowili się nad tym, po co je wybudował – i twierdzą, że znają już rozwiązanie tej zagadki.