10 gramów chleba kosztowało go 15 tys. euro. Piekarz przegrał z przepisami UE

Do zdarzenia doszło w Pfaffenhofen an der Ilm, miasteczku na północ od Monachium, gdzie piekarz Matthias Breitner od dziesięcioleci sprzedaje klientom połówki bochenków – dla tych, którzy nie chcą kupować całego. Wszystko zaczęło się od e-maila. Klient zważył w domu zakupioną połówkę chleba i odkrył, że jest o 10 gramów lżejsza niż połowa deklarowanej wagi pełnego bochenka. Breitner odpowiedział na wiadomość: „Raz się wygrywa, raz przegrywa. Następnym razem na pewno będzie o dziesięć gramów więcej”.
Ta odpowiedź – wydawałoby się – zupełnie niewinna, uruchomiła lawinę. Klient nie dał za wygraną i zgłosił sprawę odpowiednim władzom. Urząd miar i wag poinformował Breitnera, że nie może już sprzedawać połówek chleba bez ważenia każdej sztuki indywidualnie.
Przepisy UE, które rujnują przedsiębiorców
Podstawą prawną całego zamieszania jest niemieckie rozporządzenie o pakowaniu (Fertigpackungsverordnung), które wdraża unijne wymogi oraz dodatkowe przepisy krajowe. Breitner nie chce sprzedawać gotowych, zapakowanych połówek – jego klienci od zawsze dostawali krojone na miejscu porcje. Ale teraz każda taka porcja musi być zważona przy sprzedaży.
Skutek? Piekarz musiał zainstalować nowe wagi we wszystkich swoich piekarniach. Koszt całej operacji: około 15 tysięcy euro. A to nie wszystko – Breitner przyznaje, że inne piekarnie w okolicy całkowicie zrezygnowały ze sprzedaży połówek, bo boją się podobnych skarg i problemów z urzędnikami.
Klienci donoszą, urzędnicy ścigają, przedsiębiorcy płacą
Ta historia to nie odosobniony przypadek. Niemieckie sądy odnotowują gwałtowny wzrost liczby spraw – według doniesień Tagesschau i Süddeutsche Zeitung, do sierpnia 2026 roku do berlińskiego sądu pracy wpłynęło ponad 16 tysięcy spraw, czyli mniej tyle, ile zwykle otrzymuje przez cały rok.
Urzędnicy wskazują na jeden z możliwych powodów: sztuczna inteligencja. Narzędzia takie jak ChatGPT czy Gemini ułatwiają ludziom przygotowywanie obszernych pism prawnych, co napędza falę donosów i pozwów. Choć w sprawie bawarskiego piekarza nie ma dowodów na użycie AI, trudno oprzeć się wrażeniu, że cała Europa oszalała na punkcie biurokratycznej drobiazgowości.
10 gramów za 15 tys. euro. Czy to jest Europa, której chcemy?
Piekarz, który przez dekady uczciwie prowadzi swój biznes, zostaje ukarany za 10 gramów – różnicę, która dla każdego normalnego człowieka jest nieistotna. Zamiast zdrowego rozsądku – paragrafy. Zamiast dialogu – donos. Zamiast ulgi dla przedsiębiorcy – nowe wydatki.
źr. wPolsce24 za Euronews/Bild/RTL/Tagesschau/Süddeutsche Zeitung











