Najpierw Tusk, teraz Sánchez? Urlop premiera w czasie kryzysu wywołał burzę

Pedro Sánchez ponownie znalazł się pod ostrzałem krytyki z powodu swojego urlopu. lewicowy hiszpański premier wyjechał do Andory krótko po tym, jak zwołał posiedzenia Rady Ministrów oraz Rady Bezpieczeństwa Narodowego w związku z napiętą sytuacją w Ceucie. Według hiszpańskich mediów Sánchez zatrzymał się w jednym z luksusowych obiektów turystycznych, gdzie ceny noclegów mogą sięgać nawet kilku tysięcy euro. Premier ma wrócić do obowiązków w niedzielę. Decyzja o wyjeździe została natychmiast wykorzystana przez opozycję, która zarzuciła szefowi rządu brak wyczucia i niewystarczające zaangażowanie w czasie kryzysu.
Kryzys w Ceucie i pytania o obecność premiera
Sytuacja wokół hiszpańskiej enklawy Ceuta od miesięcy pozostaje jednym z najtrudniejszych tematów dla rządu w Madrycie. Władze mierzą się tam m.in. z presją migracyjną, problemami organizacyjnymi oraz koniecznością zapewnienia odpowiedniej pomocy osobom przebywającym na terenie enklawy. Krytycy premiera wskazują, że Sánchez poświęcił zbyt mało czasu na osobistą obecność w miejscu kryzysu. Ich zdaniem przywódca państwa powinien być tam, gdzie obywatele oczekują wsparcia i jasnych komunikatów.
Zwolennicy premiera odpowiadają jednak, że kierowanie państwem nie oznacza rezygnacji z prawa do urlopu, a najważniejsze decyzje mogą być podejmowane niezależnie od miejsca pobytu szefa rządu.
„Potrzebuje odpoczynku” – tłumaczy rząd
Otoczenie premiera przekonuje, że Sánchez potrzebuje krótkiego odpoczynku przed trudnym okresem politycznym. Jesień ma przynieść kolejne wyzwania dla hiszpańskiego rządu, w tym spory parlamentarne oraz presję ze strony opozycji. Przeciwnicy premiera odrzucają jednak te argumenty. Ich zdaniem w sytuacji kryzysowej najważniejszy jest symboliczny wymiar obecności lidera kraju.
Spór o urlopy polityków wraca także w Polsce
Krytycy przypominają urlopy Donalda Tuska z czasów jego pierwszych rządów, w tym głośny wyjazd na narty do włoskich Dolomitów w styczniu 2013 roku, gdy jego rząd mierzył się z krytyką i zamieszaniem wokół służb specjalnych, premier wyjechał na narty do włoskich Dolomitów. Wyjazd stał się wtedy przedmiotem ostrej krytyki opozycji, która zarzucała mu unikanie problemów. Sam Tusk argumentował wówczas, że premier – podobnie jak inni pracownicy – ma prawo do wypoczynku, a państwo funkcjonuje także podczas jego nieobecności.
Urlop lidera państwa wywołuje emocje
Wyjazdy polityków w czasie kryzysów od lat są przedmiotem sporów. Zwolennicy podkreślają, że osoby pełniące najwyższe funkcje publiczne również potrzebują odpoczynku. Krytycy odpowiadają, że w momentach szczególnych próba pokazania obecności i zaangażowania może mieć kluczowe znaczenie.
Każdy kraj zasługuje na premiera, który nie ucieka w momencie kryzysu. Który nie wybiera andorskich hoteli zamiast ceutyjskich ulic. Który nie mówi o „inwazji”, a potem znika jak gdyby nigdy nic. Tymczasem Sánchez pokazuje jasno: wakacje są ważniejsze niż państwo. I jeśli to nie jest alarmujący sygnał dla każdego, kto wierzy w demokrację, to nie wiem, czym byłoby.
źr. wPolsce24 za abc.es











