Polska

IKEA kolejny raz zwalnia pracowników. To będzie cios dla całego regionu

opublikowano:
IKEA będzie zwalniać ludzi
(fot. Andrzej Wikotr/Fratria)
Kiedyś ich wejście świętowano jako rzekomy ratunek gospodarczy dla całego regionu, dziś ich sytuacja jest coraz trudniejsza, a pracownicy ich sieci coraz częściej otrzymują wypowiedzenia. Tym razem ponad 250 osób - z dnia na dzień - straciło zatrudnienie w fabryce meblarskiego giganta IKEA w Wielkopolsce. Ta dramatyczna decyzja to potężny wstrząs dla lokalnej społeczności i kolejna bolesna lekcja dla Polski, obcy kapitał przychodzi wyłącznie po tanie zyski, a gdy tylko pojawiają się trudności, ciężar kryzysu natychmiast przerzuca na polskich pracowników.

Dramat dla setek polskich rodzin

W zakładzie IKEA w Wielbarku (woj. warmińsko-mazurskie) wiosną przeprowadzono zwolnienia grupowe, które objęły ok. 240-250 osób spośród 1,5 tys. pracowników. To cios dla regionu, w którym szwedzki gigant z siedzibą w Holandii jest największym pracodawcą - czytamy w serwisie Money.pl

Decyzja o masowych zwolnieniach w zakładzie produkcyjnym pod Babimostem uderzyła w mieszkańców jak grom z jasnego nieba, pozbawiając pracy ponad jedną czwartą dotychczasowej załogi. W mniejszych ośrodkach, gdzie duży zakład przemysłowy stanowi często jedyne źródło stabilnego utrzymania, likwidacja 250 etatów oznacza życiowy dramat dla setek polskich rodzin. Korporacja tłumaczy swoje posunięcie spadkiem popytu na rynkach światowych oraz koniecznością dostosowania mocy wytwórczych, jednak za chłodnym żargonem komunikatów kryje się bezwzględna logika globalnego biznesu.

Przez lata koncern IKEA kreowany był w mediach głównego nurtu na wzór odpowiedzialnego pracodawcy i filar rozwoju gospodarczego. W wielu przypadkach tak było. To dlatego Samorządowcy budowali wokół zagranicznej fabryki całe strategie, podporządkowując lokalną infrastrukturę oraz rynek pracy jednemu, obcemu podmiotowi.

Dzisiejsza sytuacja w ogromnym stopniu obnaża zgubne skutki uzależnienia od wielonarodowych korporacji kosztem budowania silnego, rodzimego przemysłu. Zagraniczne zarządy podejmują decyzje wyłącznie na podstawie arkuszy kalkulacyjnych, nie licząc się z losem polskich miasteczek, dlatego przy rosnących kosztach i spadku sprzedaży na Zachodzie oszczędności najłatwiej wprowadzać redukcjami etatów w Polsce.

Kryzys całego sektora

Drastyczne cięcia u szwedzkiego giganta to nie odosobniony przypadek, lecz symptom głębokiego kryzysu, w jakim pogrąża się cały polski sektor meblarski. Nasz kraj przez dekady budował pozycję meblarskiej potęgi Europy, jednak dziś w polską produkcję uderza się z kilku stron jednocześnie. Przedsiębiorstwa duszą się pod ciężarem restrykcyjnej unijnej polityki klimatycznej, drastycznych cen energii, braku realnej ochrony rynku wewnętrznego oraz stale rosnących kosztów pracy.

Przestrzegaliśmy przed tą sytuacją od dawna, opisując na łamach naszych mediów skutki i genezę kryzysu meblarskiego. Dziś widać, iż w konsekwencji cierpią nie tylko wielkie zakłady, ale przede wszystkim setki małych i średnich polskich podwykonawców, dla których wstrzymanie zamówień oznacza bezpośrednie widmo upadłości.

Wydarzenia w Wielkopolsce po raz kolejny dowodzą, jak złudna i naiwna była wiara w to, że zagraniczny kapitał zagwarantuje Polsce trwały dobrobyt. Ponadnarodowe koncerny kierują się wyłącznie rachunkiem zysków i strat, dlatego Polska pilnie potrzebuje suwerennej, przemyślanej strategii przemysłowej. Zamiast faworyzować obcych potentatów, państwo musi postawić na ochronę rodzimej wytwórczości, wsparcie polskich przedsiębiorców oraz budowę stabilnych miejsc pracy opartych na rodzimym kapitale, tylko wówczas decyzje o przyszłości polskich rodzin będą zapadać w kraju, a nie w zagranicznych gabinetach korporacyjnych dyrektorów.

źr. wPolsce24 za Money.pl

Polska

Jak z afery wokół Kołodziejczakiem zrobiono spisek z Pegasusem? Zamiast rozliczenia polityka KO, zaczęły mówić o... PiS-ie

opublikowano:
Michał Kołodziejczak
Zaskakująca teoria wokół nagrań Kołodziejczaka. (fot. Fratria/ Liudmyla Kazakova)
Wczoraj opinię publiczną wstrząsnął materiał Kanału Zero o pośle KO Michale Kołodziejczaku, który miał między innymi - wedle relacji jego byłych współpracownic - grozić im, stosować przemoc, jedną z nich nakłaniać do brania narkotyków. Ta sprawa kompromituje samego Kołodziejczaka, jak i KO, która przygarnęła do siebie tego typu człowieka. Jednak dwie publicystki - Eliza Michalik i Dominika Wielowieyska - w całej sprawie zaczęły się dopatrywać... winy PiS-u!
Polska

Niemieckie media dały sygnał, polski rząd działa. Szykują przejęcie NBP i polskiego złota

opublikowano:
2489729_4
Odsunięcie prezesa Narodowego Banku Polskiego i przejęcie zgromadzonych rezerw złota stały się osią politycznego sporu. Politycy Prawa i Sprawiedliwości alarmują, że scenariusz ten został nakreślony wcześniej na łamach zagranicznej prasy. Co dokładnie pisano w Niemczech o polskich zasobach?
Polska

Zarzekał się, że nie brał narkotyków. Rok później Kołodziejczak usłyszał te słowa: „Podawałeś mi narkotyki”

opublikowano:
2489713_3
Poważne oskarżenia dotyczące przemocy oraz zmuszania do zażywania narkotyków wywołały burzę wokół posła i byłego wiceministra Michała Kołodziejczaka. Podczas gdy jeszcze rok temu polityk stanowczo zapewniał publicznie, że nie ma nic wspólnego z używkami, opublikowane materiały Kanału Zero prezentują zupełnie inny obraz sytuacji.
Polska

Walka o stołki bez hamulców. Kosiniak-Kamysz grozi całemu Sejmowi

opublikowano:
Władysław Kosiniak-Kamysz i Piotr Zgorzelski
PSL nie odpuszcza i chce zniesienia dwukadencyjności. (fot. PAP/Paweł Supernak)
Polskie Stronnictwo Ludowe nie zamierza odpuszczać w kwestii zniesienia dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Szef ludowców, Władysław Kosiniak-Kamysz, zapowiedział, że w przypadku braku poparcia dla tej zmiany, PSL zaproponuje limit dwóch kadencji dla posłów i senatorów.
Polska

Szaleńczy rajd 59-latki na Podhalu! Zobacz, jak Land Rover demoluje stację paliw

opublikowano:
Radiowóz policyjny i zdjęcie ze zdarzenia na stacji paliw
Kobieta została zatrzymana po tym, jak zdemolowała stację paliw. (fot. pexels/ screen z Faceboo/Dziennik Śledczy)
Spokojny sobotni poranek na Podhalu zamienił się w sceny niczym z filmu akcji. 59-letnia kobieta kierująca czarnym Land Roverem doprowadziła do serii niebezpiecznych zdarzeń w Nowym Targu i Białce Tatrzańskiej. Taranowała stacje paliw, niszczyła zaparkowane auta, a na koniec wjechała w policyjny radiowóz.
Polska

Potężny arsenał broni u 14-latka! Swoim warsztatem pochwalił się w internecie

opublikowano:
Radiowóz policyjny i arsenał broni
Policja zatrzymała 14-latka. (fot. Fratria/ KPP w Garwolinie)
Publikacja materiału w mediach społecznościowych zakończyła się natychmiastową reakcją policji i decyzją sądu rodzinnego. 14-letni uczeń jednej ze szkół w gminie Trojanów opublikował w internecie film pokazujący kolekcję niebezpiecznych narzędzi. Po zgłoszeniu policjanci z Garwolina zabezpieczyli m.in. noże, siekiery oraz piły, a nastolatek został zatrzymany i skierowany do młodzieżowego ośrodka wychowawczego.