Śmiertelny przypadek malarii na europejskim lotnisku. Tropikalna choroba dostała się do Europy

Egzotyczny owad, który dostał się na pokład samolotu realizującego rejs międzykontynentalny, stał się przyczyną śmiertelnego incydentu w jednym z największych portów przesiadkowych w Europie. Żaden z chorych pracowników nie podróżował w ostatnim czasie do stref endemicznego występowania malarii.
Egzotyczny „pasażer na gapę” w luku bagażowym
Do zakażeń doszło wśród personelu naziemnego odpowiedzialnego przede wszystkim za rozładunek bagaży i ładunków cargo. Według ustaleń ekspertów ds. zdrowia, zakażona samica komara z rodzaju Anopheles przyleciała rejsowym samolotem z rejonu tropikalnego i wydostała się z przestrzeni ładunkowej po wylądowaniu maszyny we Frankfurcie.
Rzecznik zarządzającej lotniskiem spółki Fraport potwierdził zgon jednego z zatrudnionych pracowników oraz hospitalizację kolejnych pięciu osób. Port lotniczy przekazał rodzinie zmarłego wyrazy współczucia i zapewnił, że pozostałym chorym udzielana jest specjalistyczna pomoc medyczna.
Czym jest „malaria lotniskowa”?
To rzadkie, lecz dobrze opisane w medycynie podróży zjawisko. Dochodzi do niego, gdy komary przenoszące zarodźca malarii (Plasmodium) zostają uwięzione w kabinie lub luku bagażowym samolotu. Po wylądowaniu w kraju o umiarkowanym klimacie owady opuszczają maszynę i atakują osoby przebywające na płycie lotniska lub w jego bezpośrednim sąsiedztwie.
Zakażone osoby nie podejrzewają u siebie tropikalnej choroby, co często opóźnia postawienie właściwej diagnozy przez lekarzy pierwszego kontaktu. Co ważne, malaria nie przenosi się z człowieka na człowieka drogą kropelkową ani przez dotyk i jedynym wektorem zakażenia pozostaje ukąszenie zakażonego owada.
Specjalne pułapki i badania w laboratoriach
Władze sanitarne oraz zarządca lotniska uruchomili zaostrzone procedury bezpieczeństwa biologicznego:
-
Rozstawiono specjalistyczne pułapki na owady na terenie terminali i stref obsługi ładunków.
-
Odłowione komary trafiły do badań laboratoryjnych (m.in. w Antwerpii), aby potwierdzić obecność pasożyta.
-
Zaostrzono kontrole dezynsekcji samolotów przylatujących z rejonów podwyższonego ryzyka, m.in. z Afryki Subsaharyjskiej.
Czy pasażerowie i mieszkańcy mają powody do obaw?
Eksperci uspokajają: ryzyko dla pasażerów korzystających z terminali oraz mieszkańców okolicznych miejscowości pozostaje znikome. Niemiecki klimat nie pozwala tropikalnym komarom na utworzenie stałej, lokalnej populacji, a pojedyncze owady szybko giną w niesprzyjających warunkach atmosferycznych.
Służby medyczne apelują jednak do personelu lotniskowego oraz lekarzy w regionie, aby w przypadku wystąpienia nagłej, nawracającej gorączki, dreszczy i silnych bólów mięśni w okresie letnim, brali pod uwagę rzadką możliwość kontaktu z egzotycznym patogenem.
źr. wPolsce24











