Świat

Mroczna tajemnica Małego Fiata wyciągniętego z dna Renu. Wrak skrywał makabryczne znalezisko

opublikowano:
Tak wyglądał wrak w trakcie operacji wyciągania go z Renu. Wtedy jeszcze nie wiedziano, że zawiera ludzkie szczątki
Tak wyglądał wrak w trakcie operacji wyciągania go z Renu. Wtedy jeszcze nie wiedziano, że zawiera ludzkie szczątki (Fot. Policja w Duisburgu)
Niski poziom wody w Renie odsłonił samochód, który prawdopodobnie przez dziesięciolecia spoczywał na dnie rzeki. Postanowiono go wydobyć, by pozbyć się śmiecia, ale wtedy sprawa nabrała zupełnie innego charakteru. W środku oraz w bezpośrednim sąsiedztwie auta znaleziono fragmenty ludzkich kości. Niemieccy śledczy próbują teraz ustalić, do kogo należał samochód i skąd się wziął w rzece. Nie wykluczają nawet polskiego tropu, bo w końcu Maluch był przez lata najpopularniejszym autem właśnie w Polsce.

Wrak odkryto w okolicach Königswinter, niedaleko Bonn, na początku sierpnia. Samochód został zauważony przez straż pożarną, a około dwa tygodnie później przeprowadzono jego wydobycie. Pokryty rdzą pojazd okazał się Fiatem 126, czyli samochodem, który w Polsce przez lata był znany jako kultowy Maluch.

To właśnie wtedy śledczy dokonali znacznie bardziej niepokojącego odkrycia. W samochodzie oraz w jego bezpośrednim sąsiedztwie znajdowały się fragmenty ludzkich kości.

Maluch mógł przeleżeć w wodzie kilkadziesiąt lat

Sprawą zajmuje się niemiecka policja kryminalna w Bonn. Na razie śledczy nie znaleźli informacji o osobie zaginionej, którą można byłoby powiązać z wrakiem. Samochód nie miał również tablic rejestracyjnych. Jak przekazał rzecznik policji Simon Rott, stan pojazdu wskazuje, że mógł on znajdować się pod wodą przez bardzo długi czas. W grę może wchodzić nawet czterdzieści lub pięćdziesiąt lat.

To dodatkowo komplikuje dochodzenie. Nie wiadomo bowiem, czy samochód wpadł do Renu dokładnie w miejscu, w którym został odnaleziony, czy też został porwany przez nurt i przemieścił się wiele kilometrów.

Najważniejsze pytanie: czyje są kości?

Jedną z największych zagadek pozostają znalezione szczątki. Na tym etapie nie wiadomo nawet, czy fragmenty kości należą do jednej osoby, czy do kilku. Materiał został przekazany do badań Instytutowi Medycyny Sądowej w Kolonii. Dopiero szczegółowe analizy dadzą odpowiedź na pytanie, kim była osoba lub osoby, których szczątki znaleziono przy wraku. Śledczy muszą również ustalić, czy kości rzeczywiście mają bezpośredni związek z samochodem.

Czy to polski Maluch?

Właśnie ten wątek sprawia, że historia robi się szczególnie interesująca z polskiej perspektywy. Według informacji policji wodnej w Duisburgu wrak to Fiat 126, najprawdopodobniej wyprodukowany w latach 70. lub 80. XX wieku. Niemiecka policja nie wyklucza, że samochód mógł mieć związek z Polską.

Nie oznacza to jednak, że taki związek został potwierdzony. Wręcz przeciwnie – śledczy na razie nie mają wystarczających informacji, aby odpowiedzieć, skąd dokładnie pochodził pojazd.

– Nie da się tego wykluczyć – powiedział Simon Rott, pytany o możliwość polskiego pochodzenia samochodu. Jak zaznaczył, nie wiadomo jeszcze, jak długo auto znajdowało się na dnie Renu ani ile tego typu samochodów było w tamtym czasie w Niemczech.

To istotne, bo Fiat 126 nie był samochodem wyłącznie polskim. Model produkowano również we Włoszech, a w Polsce od 1973 roku powstawał Fiat 126p. Przez kolejne dekady Maluch stał się jednym z najbardziej charakterystycznych samochodów polskich dróg.

Zagadkę może rozwiązać czas

Na razie brakuje odpowiedzi na najważniejsze pytania. Kim była osoba, której kości znaleziono przy wraku? Czy samochód brał udział w wypadku? Czy ktoś znajdował się w nim w chwili, gdy znalazł się w wodzie? A przede wszystkim – kiedy i gdzie dokładnie doszło do tego zdarzenia?

Policja nie ma informacji o zaginięciu, które można jednoznacznie połączyć z Fiatem 126. Wieloletnie przebywanie auta pod wodą sprawia natomiast, że odnalezienie odpowiedzi może być wyjątkowo trudne. 

Jedno jest pewne: niepozorny, zardzewiały Fiat 126, który przez dziesięciolecia pozostawał ukryty pod powierzchnią Renu, stał się teraz elementem zagadki kryminalnej. A pytanie, czy jego historia może mieć związek z Polską, pozostaje na razie bez odpowiedzi.

źr. wPolsce24 za dw.com

Świat

Kazał zagłodzić niemal 200 dzieci. Lider koszmarnej sekty skazany za morderstwo

opublikowano:
Samozwańczy pastor i były przywódca sekty Paul Mackenzie (L) rozmawia ze swoim obrońcą (P) podczas posiedzenia sądu w sprawie ogłoszenia wyroku w jego procesie o morderstwo w Sądzie Rejonowym w Mombasie, Kenia, 19 października 2026 r. Oczekuje się, że sędzia Sądu Najwyższego Diana Kavedza Mochache ogłosi wyrok w sprawie sekty Shakahola, w której Mackenzie i jego współpracownicy odpowiadają za morderstwo 191 osób, w większości dzieci. Paul Mackenzie, założyciel Good News International Church, został oskarżony o doprowadzenie do śmierci swoich wyznawców, których ciała odnaleziono i ekshumowano z lasu Shakahola w 2023 roku
Tragedia w lesie Shakahola. Sąd uznał lidera kenijskiej „sekty głodu” winnym śmierci 190 dzieci (fot. PAP/EPA)
Kenijski sąd uznał Paula Mackenzie – przywódcę apokaliptycznej sekty – oraz około 30 jego współpracowników za winnych morderstwa 190 dzieci oraz jednej osoby dorosłej. To jeden z najtragiczniejszych i najbardziej wstrząsających procederów sekciarskich we współczesnej historii świata.
Świat

Tusk obiecywał „Paryż w Warszawie”. Dziś we Francji rząd traci kontrolę, a premier ogłasza godzinę policyjną!

opublikowano:
People walk past a burnt out car in the aftermath of clashes between riot police and demonstrators in Paris, France, during nationwide protests against the high cost of living in the country, 18 October 2026. EPA/MOHAMMED BADRA Dostawca: PAP/EPA.
Tak ma wyglądać „Paryż w Warszawie”? Płonące miasta, bezradna policja i stan wyjątkowy we Francji (fot. PAP/EPA)
Po zwycięstwie Emmanuela Macrona premier Donald Tusk pisał, że „niedługo będziemy mieli Paryż w Warszawie”. Tymczasem po weekendowych zamieszkach rząd Francji przyznał, że policja straciła kontrolę nad sytuacją – a premier chce wprowadzić godziny policyjne.
Świat

Przypadkowe znalezisko w Delcie Nilu: doprowadziło do 3300-letniego skarbu faraona

opublikowano:
Zauważył tajemniczy kamień przed domem. Odkryto monumentalne posągi Ramzesa II
Zauważył tajemniczy kamień przed domem. Odkryto monumentalne posągi Ramzesa II (fot. Ministry of Tourism and Antiquities/Facebook )
Przypadkowe znalezienie kamiennego bloku przez mieszkańca egipskiej wioski doprowadziło archeologów do sensacyjnego skarbu. Badacze wydobyli z ziemi dwa potężne, doskonale zachowane posągi faraona Ramzesa II liczące ponad 3300 lat.
Świat

Poważny incydent nad Litwą. Ukraina przeprasza, a w tle pojawia się Polska!

opublikowano:
Wołodymyr Zełenski
Ukraina przeprasza Litwę. (fot. PAP/ EPA/OLIVIER MATTHYS)
Poranny incydent w przestrzeni powietrznej państw bałtyckich wywołał natychmiastową reakcję dyplomatyczną. Po eksplozji drona na północy Litwy ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oficjalnie przeprosiło władze w Wilnie. W tle całej sprawy pojawiły się jednak doniesienia wskazujące na terytorium Polski. Czy w oficjalnym stanowisku Kijowa znalazło się odniesienie do Warszawy?
Świat

Tragedia podczas mszy na żywo. Potężny krzyż runął na księdza na oczach wiernych

opublikowano:
msza święta
(fot. ilustracyjna/ pexels)
W ekwadorskim mieście Guayaquil doszło do tragicznego wypadku w kościele. Podczas odprawiania mszy świętej na proboszcza runął wielki krzyż zamontowany w prezbiterium. Zdarzenie rozegrało się na oczach wiernych oraz osób oglądających transmisję w internecie.
Świat

Zełeński grozi Polakom i UE. Szantaż w pełnej postaci

opublikowano:
Donald Tusk i Wołodymyr Zełeński
Donald Tusk i Wołodymyr Zełeński (fot. PAP/Wiktor Dąbkowski)
Kijów sięga po coraz mocniejszą retorykę w relacjach z Brukselą i państwami członkowskimi. Podczas ostatniego szczytu Unii Europejskiej Wołodymyr Zełenski postawił sprawę jasno: brak dalszego, gigantycznego wsparcia finansowego i militarnego może skutkować exodusem nawet 20 milionów Ukraińców na Zachód. Dla Polski i innych krajów regionu to sygnał, że temat uchodźców staje się główną kartą przetargową w unijnych negocjacjach.