Publicystyka

Nie ma pieniędzy na chleb, więc Tusk rozkręca igrzyska. To będzie wojna, jakiej nie było i tylko Polski szkoda

opublikowano:
To jedna z tych diagnoz, których słuszność materializuje się niemal natychmiast. Przemysław Szubartowicz, komentator Interii, którego trudno przecież uznać za politycznego sojusznika prawicy, napisał dziś wprost: jeśli przed wyborami nie będzie przestrzeni na kosztowne obietnice, rządowi pozostanie „starcie totalne” z prawicą. I właśnie w tym momencie obserwujemy dwa wydarzenia, które pokazują, że gdy "pieniędzy nie ma i nie będzie", to Donald Tusk rozpętuje totalne starcie z opozycją, prezydentem i wszystkimi swoimi politycznymi przeciwnikami. Słowem - Tusk nie ma na "chleb", więc chce zorganizować mocne igrzyska.

Szubartowicz nie owija sprawy w bawełnę. Jego zdaniem ogromna dziura budżetowa ogranicza możliwość licytowania się na kolejne świadczenia i kosztowne obietnice. Nie będzie więc łatwo kupować poparcia wyborców kolejnymi transferami. Nie będzie również – jak pisze komentator – przestrzeni na wielką rewolucję personalną i programową. 

Co w takim razie pozostaje? Emocje. Konflikt. Polaryzacja. Czyli wszystko to, co mamy już od dawna na polskiej scenie politycznej, tylko, że... jeszcze bardziej!

„Jedynym sposobem na realne robienie polityki będzie starcie totalne z prawicą, w tym z prezydentem Karolem Nawrockim” – przewiduje Szubartowicz.

I dodaje, że to, co dziś jest ostrym sporem, może zostać jeszcze bardziej zaostrzone, a zwykły polityczny pat może stać się osią „wojny na śmierć i życie”. „My” kontra „oni” w wersji ekstremalnej. 

To bardzo mocne słowa. Szczególnie dlatego, że nie wypowiada ich polityk prawicy, lecz komentator, którego sympatie są raczej po drugiej stronie barykady.

Nie ma na obietnice? Zostaje przeciwnik

Można oczywiście dyskutować z diagnozą Szubartowicza. Można twierdzić, że polska polityka zawsze była spolaryzowana i że żadnego szczególnego przełomu w tej kwestii nie będzie. Tyle że problem zaczyna się wtedy, gdy zestawimy tę diagnozę z wydarzeniami, które rozgrywają się właśnie teraz.

Dziś już bowiem mamy przykłady tego, jak ta wojna ma wyglądać. Po pierwsze, ma być totalne starcie z prezydentem Karolem Nawrockim, żadnych układów, żadnej zgody, żadnych wspólnych projektów. Dobro Polski? Ewidentnie musi zaczekać.

Dziś prezydent Karol Nawrocki mówił o porozumieniu, jakie miał zawrzeć z ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim. Według prezydenta ustalenia nie zostały jednak zrealizowane, ponieważ – jak zasugerował – ktoś stojący nad ministrem miał zablokować ich wykonanie.

Trudno nie odczytać tej wypowiedzi jako sugestii dotyczącej premiera Donalda Tuska.

Prezydent poszedł jeszcze dalej, sugerując, że premier nie jest zainteresowany żadnym porozumieniem z Pałacem Prezydenckim aż do wyborów parlamentarnych.

Jeżeli rzeczywiście miałoby tak być, oznaczałoby to coś znacznie poważniejszego niż kolejny konflikt dwóch ośrodków władzy. Oznaczałoby, że interes wyborczy zaczyna przesłaniać możliwość współpracy tam, gdzie współpraca mogłaby służyć państwu. 

Prokuratura i prezydent. Urojenia Żurka

Kolejny obrazek.

Prezydent ma zostać przesłuchany przez prokuraturę w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Karol Nawrocki deklaruje gotowość odpowiedzi na pytania śledczych, jednocześnie ostro odpowiadając ministrowi sprawiedliwości i prokuratorowi generalnemu Waldemarowi Żurkowi.

„Prezydent ma dużo więcej spraw, zagadnień, w tym na arenie międzynarodowej, niż odpowiadanie na urojenia ministra sprawiedliwości, ale oczywiście - prokurator usłyszy ode mnie, że wszystkie decyzje podejmuję sam. Zapraszam śledczych w tej sprawie. Jestem obywatelem jak każdy inny i odpowiem na wszystkie pytania” – przekazał prezydent.

Jak zareagował Żurek? 

Widać to dobrze? Miał prawo oburzyć się na "urojenia ministra", ale przecież prezydent Nawrocki podtrzymał swoją deklarację o złożeniu zeznań. Mało tego! Napisał dokładnie to, że jest obywatelem jak każdy inny Polak.

O co więc Żurkowi chodzi, gdy przypomina: "Pana Prezydenta obowiązuje dokładnie takie samo prawo jak każdego obywatela". Czy pan minister zapomniał czytać? Nie! Tak właśnie realizuje się w praktyce to, o czym pisał Szubartowicz. 

Bo czym innym jest normalny konflikt między rządem a prezydentem, a czym innym sytuacja, w której niemal każda sprawa staje się kolejnym frontem wojny politycznej. Każda kolejna wypowiedź ma podnosić temperaturę. Każdy kolejny spór ma utwardzić i tak już betonowy elektorat, który nie zada sobie nawet sekundy trudu, by sprawdzić, jaki był prawdziwy przebieg zdarzeń i co naprawdę zadeklarował prezydent Nawrocki. To właśnie jest istota „turbopolaryzacji”. 

Z tej polityki Tuska płynie jeden optymistyczny wniosek. Wojna z Rosją? Trudno uwierzyć, by Putin rzeczywiście planował nas zaatakować w najbliższym czasie. Przecież gdyby było inaczej, to tak doświadczony polityk jak Tusk nie przywoływałby najgorszych demonów wewnętrznych awantur w obliczu tak egzystencjonalnego dla państwa zagrożenia. Nieprawdaż?

Olgierd Jarosz

Publicystyka

"Cel: Prezydent. Apogeum przemysłu pogardy”. Ujawniamy kulisy brutalnej nagonki. Mocny reportaż telewizji wPolsce24

opublikowano:
Tak atakują prezydenta
Tak atakują prezydenta (fot. wPolsce24)
Polityczne prowokacje, fake newsy, zmasowane ataki medialne i bezprecedensowy hejt – to codzienność, z którą mierzy się Karol Nawrocki. W telewizji wPolsce24 odsłaniamy mechanizmy bezwzględnej machiny uderzającej w kandydata na urząd prezydenta. Nie przegap premierowej emisji filmu dokumentalnego, który bezkompromisowo punktuje polityków i sprzyjające im redakcje.
Publicystyka

To ma być teraz największy kłopot Niemców? Artykuł w prestiżowym dzienniku wywołał burzę

opublikowano:
Dwie homoseksualne kobiety na ulicach Berlina
Dwie homoseksualne kobiety na ulicach Berlina (fot. shutterstock
Kiedy spojrzy się na nagłówki niemieckich gazet ekonomicznych, obraz nie napawa optymizmem: kryzys przemysłu motoryzacyjnego, rosnące koszty energii, wyzwania związane z bezpieczeństwem czy pękający w szwach system socjalny. Wydawać by się mogło, że to właśnie te tematy powinny bez reszty absorbować tamtejszą opinię publiczną i media głównego nurtu. Nic bardziej mylnego. W niemieckiej prasie opiniotwórczej – takiej jak monachijska „Süddeutsche Zeitung” – nie brakuje miejsca na zupełnie inne, „fundamentalne” dylematy współczesności. Jednym z nich staje się instruktaż i rozważania nad tym, jak skomplikowane i pełne barier bywa dziś... „queerowe randkowanie”.
Publicystyka

STANISŁAW JANECKI: Trwa wielka operacja zastraszania polskiego społeczeństwa, a to, co się działo w okolicy siedziby Trybunału Konstytucyjnego, to jej część

opublikowano:
Donald Tusk
Donald Tusk (fot. Fratria)
Nieprzypadkowo prezes PiS Jarosław Kaczyński nazywa obecnie rządzących „władzą zewnętrzną”. Ich sposób rządzenia w jakimś sensie przypomina działania okupanta.
Publicystyka

Zamach na TK, czyli Berek i policyjne pałki

opublikowano:
mid-26a14328
Policja pod siedzibą Trybunału Konstytucyjnego (Fot. PAP/Paweł Supernak)
Bitwa o Trybunał Konstytucyjny nie ma nic wspólnego z prawem. Ma za to z władzą i to władzą autorytarną. Tusk nie chce prowadzić sporów akademickich, doktrynalnych. On walczy o polityczne „życie”. Oszalała z nienawiści zgraja spod znaku Giertycha musi dostać jakiś ochłap. Tym „ochłapem” jest dzisiaj Trybunał Konstytucyjny. Czy wejście nominata Tuska do TK coś zmieni? Dziś jeszcze nic, ale będzie jasnym sygnałem dla społeczeństwa: dziś możemy wszystko.
Publicystyka

Zastraszanie, prezydent i wybory. Po to jest szturm na TK!

opublikowano:
AWIK_Trybunal_23042021_10 (1).webp
Siedziba Trybunału Konstytucyjnego (Fot. Fratria)
Dlaczego Koalicji 13 Grudnia tak bardzo zależy na przejęciu Trybunału Konstytucyjnego? Trzy słowa są kluczowe: zastraszanie, prezydent, wybory.
Publicystyka

Rząd Tuska i sejmowa większość jako pierwsi po 1989 r. doprowadzili do tego, że uratować może ich tylko stan wojenny bądź zamach stanu

opublikowano:
Donald Tusk manipuluje ws. migracji
Donald Tusk manipuluje ws. migracji
Takich przestępstw przeciwko konstytucyjnym organom, jakich dokonują Tusk i jego ludzie nie było od czasu, gdy komuniści pod osłoną bezpieki oraz sowieckiego NKWD w 1946 r. sfałszowali referendum, a w 1947 r. wybory.