Gospodarka

Volkswagen skreśla markę, którą znali wszyscy Polacy. Ma zniknąć do 2029 roku, co z gwarancjami?

opublikowano:
Marka Seat ma zostać na rynku tylko do końca 2029 roku. Nie będzie jej 80. urodzin, które przypadłyby na 2030 rok
Marka Seat ma zostać na rynku tylko do końca 2029 roku. Nie będzie jej 80. urodzin, które przypadłyby na 2030 rok (Fot. Pixabay)
Ibiza, Cordoba, Toledo, Leon - przez lata samochody hiszpańskiego Seata były stałym elementem polskich ulic. Dziś jednak marka, która dla wielu kierowców jest niemal symbolem motoryzacji przełomu lat 90. i 2000., znalazła się na równi pochyłej. Według dokumentu przygotowanego dla Rady Nadzorczej Grupy Volkswagen Seat ma zostać stopniowo wygaszony do końca 2029 roku. Ironia losu? Rok później marka powinna świętować swoje 80. urodziny.

Volkswagen od lat ma problem, którego pozazdrościć mogłyby mu inne koncerny. W jego portfolio znajduje się wiele marek i nie wszystkie mają przed sobą równie świetlaną przyszłość. Jedną z tych, których los regularnie trafiał na motoryzacyjne nagłówki, był Seat. Co jakiś czas pojawiały się informacje, że hiszpańska marka może zostać zlikwidowana. Później przedstawiciele koncernu uspokajali, że Seat pozostaje częścią grupy. Tym razem sprawa wygląda jednak znacznie poważniej.

Jak podaje niemiecki magazyn biznesowy „WirtschaftsWoche”, w dokumencie przedstawionym Radzie Nadzorczej Volkswagena znalazł się plan stopniowego zamknięcia marki. Nie oznacza to oczywiście, że pewnego dnia salony Seata zostaną zamknięte, a produkcja zatrzymana jednym ruchem. Chodzi o rozłożone w czasie wygaszanie działalności i ograniczenie kosztów.

Właściciele już sprzedanych samochodów nie mają jednak powodów do obaw. Według przedstawionych planów mają zostać zachowane serwis oraz wszystkie zobowiązania wobec klientów. Proces miałby zakończyć się w 2029 roku.

Tymczasem w 2030 roku Seat powinien świętować 80-lecie istnienia. Zamiast jubileuszu może więc dostać coś w rodzaju motoryzacyjnego nekrologu.

Ibiza, Cordoba, Toledo. Polacy znają te samochody

Dla polskiego kierowcy Seat nie jest marką anonimową. Do świadomości społecznej skutecznie przebiło się hasło reklamowe Seata "niemiecka precyzja, hiszpański temperament". Choć złośliwcy zamieniali je na "hiszpańską precyzję i niemiecki temperament" to przez lata samochody hiszpańskiego producenta można było spotkać na naszych drogach niemal wszędzie. Ibiza była jednym z najpopularniejszych modeli marki. Cordoba przekonywała tych, którzy potrzebowali klasycznego sedana, a Toledo próbowało łączyć praktyczność z bardziej rodzinnym charakterem. Później przyszedł Leon, który miał nadać Seatowi bardziej sportowy charakter.

Dziś z tamtej szerokiej gamy zostało niewiele. W Polsce oferta marki ogranicza się w praktyce do Ibizy, Leona oraz Arony. Ateca jest jeszcze dostępna u dealerów w ograniczonej liczbie, ale nowego egzemplarza nie można już normalnie zamówić. Problem w tym, że również te modele trudno nazwać młodymi.

Ibiza i Arona mają już około dziewięciu lat. Ateca jest jeszcze starsza – ma około dziesięciu lat. Leon pojawił się na rynku w 2020 roku, co w świecie motoryzacji również oznacza już zaawansowany wiek modelu. Co więcej, przez ostatnie sześć lat Seat nie wprowadził na rynek zupełnie nowego modelu. Ostatnim takim samochodem był Tarraco, którego wycofano dwa lata temu. Liftingi pozwalają oczywiście utrzymać modele przy życiu nieco dłużej, ale trudno w ten sposób zastąpić regularne odnawianie całej gamy.

Rekordowa sprzedaż i... problemy Seata

Cała historia jest tym bardziej paradoksalna, że na pierwszy rzut oka nie wygląda tak, jakby hiszpańska marka miała powody do świętowania ostatnich wyników. W 2025 roku Seat SA sprzedał łącznie 586,3 tys. samochodów marek Seat i Cupra, czyli o 5,1 proc. więcej niż rok wcześniej. Tyle że diabeł tkwi w szczegółach.

Za ten wzrost odpowiadała przede wszystkim Cupra, której sprzedaż zwiększyła się aż o 33 proc. Sam Seat zanotował natomiast spadek sprzedaży o 17 proc. I właśnie w tym miejscu widać strategię Volkswagena. Koncern coraz wyraźniej stawia na Cuprę.

Młodsze dziecko wygrało z rodzicem

Cupra na początku była tylko nazwą najbardziej usportowionych, najmocniejszych wersji modeli Seata. Z czasem Volkswagen zrobił jednak z niej pełnoprawną markę, która ma własny charakter, stylistykę i ambicje. I trzeba przyznać, że ten pomysł zadziałał. Cupra budzi więcej emocji niż klasyczny Seat. Ma charakterystyczny design, sportowe aspiracje, nowoczesne wnętrza i coraz szerszą ofertę, obejmującą także samochody zelektryfikowane.

W pewnym sensie Volkswagen stworzył więc markę, która zaczęła odbierać klientów swojemu starszemu krewnemu. Trochę jak w rodzinie, w której rodzice przez lata inwestowali w starsze dziecko, ale nagle okazało się, że młodsze ma znacznie większy potencjał. Zgodnie z planami Cupra ma być rozwijana jako samodzielna marka, a jej docelowa sprzedaż ma wynosić około 500–600 tys. samochodów rocznie.

Jednocześnie istniejące produkty, sieć dystrybucji i struktury produkcyjne Seata mają zostać zoptymalizowane ekonomicznie i w dużej mierze wykorzystane na potrzeby Cupry. To oznacza, że Seat nie tyle zostanie zastąpiony inną marką, ile jego dorobek ma posłużyć do dalszego rozwoju Cupry. Ale z pewnością wielu kierowców i to nie tylko w Hiszpanii, skąd pochodzi Seat, będzie tęsknić za autami tej marki.

źr. wPolsce24 za Autoblog (autoblog.spidersweb.pl)

 

Gospodarka

Zamiast odpowiedzi atak na dziennikarkę wPolsce24. Minister Motyka nie może już utrzymać nerwów na wodzy

opublikowano:
motyka ok
W rządzie Donalda Tuska musi panować coraz większa nerwowość. Chyba tylko tym można tłumaczyć coraz częstsze ataki ministrów na dziennikarzy mediów, które im się nie podobają. Tym razem padło na dziennikarkę wPolsce24. Powód? Bo zapytała ministra energii Miłosza Motykę, dlaczego paliwo jest takie drogie.
Gospodarka

Czekoladowy kryzys uderza w kieszenie Polaków. Ziścił się czarny scenariusz dla miłośników słodyczy

opublikowano:
Słoik z czekoladą
(fot. ilustracyjna/ pixabay)
Przyzwyczajenia zakupowe Polaków przechodzą gwałtowną transformację, a dynamika rynków surowcowych wymusza rewizję domowych budżetów. Podczas gdy ceny kawy na światowych giełdach wchodzą w fazę wyraźnej korekty, tabliczka czekolady staje się towarem, który coraz częściej będziemy postrzegać w kategoriach dobra luksusowego.
Gospodarka

Absurdalne tezy lobbystów z branży alkoholowej. Bez nich upadnie sport i kultura?

opublikowano:
Ktoś pije piwo na tle zachodzącego słońca.
(Fot. ilustracyjna, Pixabay)
„Bez nas upadnie sport, festiwale, a może i cała kultura!” – taki lament coraz częściej dobiega ze strony branży alkoholowej, gdy tylko na horyzoncie pojawia się widmo zaostrzenia przepisów o zakazie reklamy i sponsoringu. Czy polski sport naprawdę wyląduje na deskach, jeśli z koszulek i banerów znikną logotypy browarów? Przyglądając się faktom, liczbom i doświadczeniom innych krajów, widać wyraźnie, że mamy do czynienia z mistrzowsko wykreowanym mitem oraz próbą emocjonalnego szantażu.
Gospodarka

„Haniebny rekord” w Koszalinie. Historyczna fala zwolnień, jakiej miasto jeszcze nie widziało

opublikowano:
2458742_6
To czarny scenariusz dla lokalnego rynku pracy w Koszalinie. Znana firma zajmująca się przetwórstwem rybnym zapowiedziała masowe zwolnienia grupowe. Pracę mają stracić setki osób, a urzędnicy mówią o haniebnym, historycznym rekordzie w regionie.
Gospodarka

„To będzie katastrofa”. Ukraina rozszerza żądania, polscy rolnicy drżą o swoją przyszłość

opublikowano:
Protest rolników
Polscy rolnicy boją się o swoją przyszłość. (fot. Fratria)
Ukraina ponownie dąży do zwiększenia limitów eksportowych swoich produktów rolnych na rynek Unii Europejskiej. Na liście Kijowa, obok pszenicy, znalazły się także inne strategiczne towary. Decyzja ta budzi ogromne obawy polskich producentów rolnych, którzy wciąż mają w pamięci kryzys z lat 2022–2023.
Gospodarka

Pouczali całą Europę, teraz robią wyjątek dla siebie. Niemcy wpompują miliardy w gaz, zapłaci UE

opublikowano:
Niemiecki przemysł
Niemiecki przemysł (fot. shutterstock)
Przez lata Berlin pouczał całą Europę, jak żyć w zgodzie z „zielonym ładem”. Niemieccy politycy, wespół z brukselskimi eurokratami, narzucali państwom członkowskim – w tym Polsce – drakońskie normy klimatyczne, kary za emisje i przymus likwidacji energetyki konwencjonalnej. Polskie kopalnie i bloki węglowe miały zniknąć z dnia na dzień w imię ratowania planety. Dziś kurtyna opada, a zza teatralnych deklaracji o „bezemisyjnej przyszłości” wyłania się czysty, bezwzględny cynizm: Komisja Europejska właśnie dała Berlinowi zielone światło na wpompowanie dziesiątek miliardów euro pomocy publicznej w… budowę nowych elektrowni gazowych.