„Za ciężkie i zbyt niebezpieczne”. Carrefour zabrania elektrykom wjazdu na parkingi

Carrefour tłumaczy swoją decyzję dwoma argumentami. Pierwszy to masa pojazdów. Współczesne samochody elektryczne są znacznie cięższe od aut spalinowych. Różnica wynosi średnio od 250 do nawet 500 kilogramów. To tyle, jakby na dach wjechało dodatkowo 4 do 6 dorosłych osób. Problem w tym, że wiele dachowych parkingów powstało w czasach, gdy nikt nie projektował ich z myślą o ciężarówkach ważących ponad dwie tony. „Gdyby hipotetycznie cały dach został zajęty przez samochody elektryczne, mogłoby to prowadzić do problemów z infrastrukturą” – przyznała sieć.
Drugi argument jest jeszcze bardziej niepokojący – bezpieczeństwo pożarowe. Jeśli dojdzie do zapłonu akumulatora w samochodzie elektrycznym, ugaszenie takiego pożaru jest znacznie trudniejsze niż w przypadku auta spalinowego. Temperatura płonącej baterii sięga nawet 1000-1200°C i utrzymuje się znacznie dłużej. Do tego dochodzi ryzyko samozapłonu na nowo po ugaszeniu oraz konieczność użycia dziesiątek tysięcy litrów wody, która dodatkowo jest zanieczyszczona toksycznymi związkami. Na dachowym parkingu nie sposób ustawić specjalnych kontenerów do gaszenia przez zanurzenie.
Krytyka i absurdy
Decyzja Carrefour spotkała się z krytyką ze strony środowisk promujących elektromobilność. Philippe Vangeel z federacji EV Belgium pyta retorycznie: czy problemem jest waga elektryków, czy raczej to, że parkingi projektowano dla samochodów, które już nie istnieją?.. To jednak klasyczne przerzucanie odpowiedzialności – zamiast przyznać, że elektryki mają wady, winą obarcza się infrastrukturę.
Jeszcze bardziej kuriozalna jest niespójność tej decyzji. Jak zauważa portal gocar.be, Tesla Model 3 waży 1772 kg, podczas gdy BMW X5 xDrive40d – 2430 kg. Mimo to cięższy SUV spalinowy może wjechać na dach, a lżejsza Tesla już nie. To ewidentny paradoks, który pokazuje, że waga to nie jedyny problem – chodzi też o sam charakter zagrożenia, jakie niosą ze sobą akumulatory litowo-jonowe.
Polska perspektywa
A co z Polską? Na razie Carrefour nie wprowadził podobnych ograniczeń w naszym kraju. Ale to tylko kwestia czasu. W Polsce już w 2023 roku basen „Warszawianka” rozważał zakaz wjazdu elektryków na parking podziemny. W Wielkiej Brytanii w ostatnich latach dziesiątki parkingów musiały być zamykane lub wzmacniane z powodu ciężaru nowoczesnych aut. W Holandii gminy i firmy zarządzające parkingami zapowiadają kosztowne remonty lub ograniczenia wagowe.
Polska, z jej często starszą infrastrukturą, może stanąć przed podobnym wyzwaniem. Kto zapłaci za wzmacnianie parkingów? Podatnicy? Sieci handlowe? A może właściciele elektryków, którzy i tak już dopłacili do swoich „ekologicznych” aut? Jedno jest pewne – nikt o tym nie mówił, gdy politycy obiecywali nam „zieloną rewolucję”. To kolejny dowód na to, że ekologiczna rewolucja jest sprzedawana w sposób nieuczciwy – z pominięciem wszystkich wad i kosztów, które poniosą zwykli ludzie.
źr. wPolsce24 za dlaHandlu.pl/DHnet.be/gocar.be/newmobility.news











