Świat

Mieli dawać dobry przykład. Unijni komisarze są wściekli, bo kazano im jeździć autami elektrycznymi

opublikowano:
Komisarze KE są wściekli, bo ich służbowe auta elektryczne nie są w stanie dojechać do Strasburga bez ładowania
(fot. ilustracyjna Pixabay)
W ramach dawania dobrego przykładu europejscy komisarze od 2022 roku jeżdżą służbowymi samochodami elektrycznymi. Jak donosi portal Politico, bardzo im się to nie podoba.

Jakiś czas temu Komisja Europejska w imię walki o klimat, poszła na wojnę z samochodami spalinowymi. Chciała nawet w ogóle zakazać ich sprzedaży od 2035 roku, ale ponieważ niemiecki przemysł samochodowy przegrywa z Chinami rywalizację w produkcji samochodów elektrycznych, ambitne plany Brukseli zostały złagodzone. 

Za daleko

KE sama postanowiła jednak dać dobry przykład. W 2022 roku zdecydowała, że ich własna flota pojazdów służbowych, licząca 128 pojazdów, będzie w pełni bezemisyjna do 2027 roku. Rzecznik KE powiedział, że już 80% należących do niej pojazdów to elektryki.

Powodem jest geografia. Chociaż UE bywa czasem nazywana „Brukselą”, to ma trzy główne centra – oprócz stolicy Belgii jest to Strasburg i Luksemburg. Sprawia to, że komisarze muszą krążyć między tymi miejscami. Strasburg jest oddalony od Brukseli o 440 kilometrów – i, jak dowiedział się portal Politico - używane przez komisarzy samochody elektryczne nie są w stanie pokonać takiego dystansu bez postoju na ładowanie w Luksemburgu. 

Komisarze są wściekli 

Jak informuje portal, podróż między oboma miastami trwa 5,5 godziny, ale z powodu używania do niej elektryków stała się dłuższa o 20-30 minut potrzebne na ich podładowanie po drodze. Członkowie trzech gabinetów powiedzieli anonimowo portalowi, że komisarze są tym faktem mocno zirytowani. Zwłaszcza wtedy, gdy muszą zatrzymać się na ładowanie w środku nocy, po długiej sesji plenarnej, a chcą jak najszybciej wrócić do swoich brukselskich mieszkań. Jeden z nich narzekał tak mocno, że sprawa trafiła na spotkanie Kolegium Komisarzy. Zdenerwowanym urzędnikom wskazano ponoć, że mają o tym rozmawiać z komisarzem ds. budżetu Piotrem Serafinem, bo to on zajmuje się administracją. 

Jak donosi portal, alternatywą może być jazda dużo wolniejsza niż dopuszczają przepisy po to, by wystarczyło prądu z baterii. Pracownik jednego z komisarzy powiedział jednak, że to nie jest żadne rozwiązanie, bo w ten sposób podróż może zająć aż siedem godzin.

Komisarze nie chcą też jeździć pociągami, bo w każdej chwili mogą potrzebować prywatności, aby odbyć poufną rozmowę telefoniczną. Jeden z komisarzy, Węgier Oliver Varhely, miał być tym faktem tak zirytowany, że całkowicie zrezygnował ze służbowego elektryka i jeździ do Strasburga vanem razem z członkami swojego zespołu. 

Von der Leyen nie ma z tym problemu

Te udręki komisarzy nie wzruszają szefowej KE Ursuli von der Leyen. W kwietniu zapowiedziała ona, że wobec kryzysu na Bliskim Wschodzie musimy przyspieszyć elektryfikację naszej gospodarki, naszych operacji przemysłowych, tego, jak ogrzewamy domy, naszej mobilności. Jak donosi Politico, KE ma ujawnić w lipcu ambitny plan elektryfikacji.

Być może wpływ na postawę KE ma to, że sama von der Leyen nie musi się szarpać z elektrykami, które nie są w stanie dojechać do Strasburga – wciąż porusza się limuzyną napędzaną silnikiem spalinowym. Powodem – lub pretekstem – jest to, że jej samochód służbowy ze względów bezpieczeństwa musi być opancerzony, a na rynku nie ma żadnego takiego pojazdu, który jeździłby na prąd.

źr. wPolsce24 za Politico.eu

Świat

Afera w Białym Domu! Wyrzucił ją z pracy po 5 dniach

opublikowano:
Katie Zacharia w towarzystwie Donalda Trumpa
Rzeczniczka Białego Domu odeszła z pracy po ujawnieniu faktów o jej wykształceniu. (fot. PAP/EPA/JIM LO SCALZO)
Katie Zacharia straciła stanowisko rzeczniczki prasowej Białego Domu po zaledwie pięciu dniach pracy. Do jej rezygnacji zachęcał sam prezydent USA Donald Trump, gdy w mediach wybuchła burza wokół jej kwalifikacji zawodowych oraz braku uprawnień prawniczych. Mimo ekspresowego odejścia, Zacharia opublikowała oświadczenie, w którym w niezwykle ciepłych słowach wypowiedziała się o amerykańskim przywódcy.
Świat

Archeolodzy nie mogli uwierzyć własnym oczom. Odnaleziono coś, co pływało po morzach w czasach budowy piramid

opublikowano:
Nurkowie podczas przeszukiwania dna morza
(fot. ilustracyjna/ prxrls)
Na dnie Morza Śródziemnego odnaleziono niezwykłe ślady starożytnego żaglowca handlowego z czasów budowy egipskich piramid. Choć drewniany kadłub jednostki uległ całkowitemu rozkładowi, na powierzchni 500 metrów kwadratowych przetrwał cenny ładunek amfor oraz kamienne kotwice. To jedno z najstarszych tego typu znalezisk w historii archeologii morskiej.
Świat

Niespodziewany gość w bibliotece. Kamery nagrały, co wyprawiał na zapleczu!

opublikowano:
Biblioteka
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Niezwykłe zdarzenie w amerykańskiej bibliotece wprawiło personel w osłupienie. Do budynku niespodziewanie wkroczył niedźwiedź, który bez ociągania skierował się prosto do pokoju dla pracowników. Wizyta niespodziewanego gościa nabrała iście baśniowego charakteru.
Świat

Najsilniejsza wichura tej jesieni uderzy w Europę. Wiadomo, co z Polską

opublikowano:
Człowiek z parasolem na plaży
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Głęboki układ niskiego ciśnienia formujący się nad północnym Atlantykiem niesie ryzyko wystąpienia jednych z najsilniejszych wichur tej jesieni. Według prognoz porywy wiatru w Europie mogą osiągać nawet 120–150 km/h, stwarzając bezpośrednie zagrożenie dla mieszkańców oraz infrastruktury. Zjawisko to może odczuwalnie wpłynąć również na warunki pogodowe w Polsce.
Świat

Pilna decyzja Białego Domu! Trump nagle łagodzi sankcje wobec Rosji

opublikowano:
Donald Trump na tle flagi USA
Donald Trump podjął decyzję ws. sankcji na Rosję. (fot. PAP/EPA/YURI GRIPAS)
Prezydent USA Donald Trump ogłosił decyzję o uchyleniu części ceł oraz sankcji nałożonych na Rosję i państwa importujące jej surowce energetyczne. W oficjalnym rozporządzeniu amerykański przywódca podkreślił, że krok ten jest uzasadniony wyższym celem i leży w bezpośrednim interesie narodowym Stanów Zjednoczonych.
Świat

Rosjanin wydał własną jednostkę. Został najbardziej zabójczym sabotażystą tej wojny

opublikowano:
Żołnierz
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Amerykański dziennik „Wall Street Journal” opisał historię rosyjskiego oficera łączności Lwa Stupnikowa, który podczas służby w rejonie Wuhłedaru w Donbasie nawiązał tajną współpracę z ukraińskim wywiadem. Wojskowy dostarczył Kijowowi kluczowe plany operacyjne oraz współrzędne własnej brygady, co doprowadziło do serii precyzyjnych uderzeń, w których zginęło ponad 300 rosyjskich żołnierzy.