Bestsellerowa powieść nie dostanie prestiżowej nagrody. Pojawiły się obawy, że stworzyła ją AI

Thelyson Orelien urodził się w 1988 roku na Haiti, ale po trzęsieniu ziemi w 2010 roku wyemigrował z rodziną do Kanady. Publikował wiersze i prozę w języku francuskim. Zdobywał nagrody, ale nie zyskał szerszej popularności. Zmieniła to dopiero jego powieść „C'était ça ou mourir”, która miała swoją premierę w marcu.
Miał szansę na prestiżową nagrodę
Bohaterem powieści jest haitański nauczyciel, który uciekł do Kanady przed przemocą ze strony gangów, będących w jego rodzinnym kraju prawdziwą plagą.
Powieść wzbudziła od razu wielkie zainteresowanie, jeszcze przed premierą podpisał umowy na wydanie jej w 22 państwach. Swoją premierę miała we Francji, gdzie sprzedano jej już dziesiątki tysięcy egzemplarzy. Krytycy byli nią zachwyceni, a sama powieść została nominowana do wielu nagród literackich.
Wśród nich była Prix Goncourt. To nagroda nadawana przez paryską organizację literacką Academie Goncourt. Sama nagroda jest niewielka, zwycięzca otrzymuje tylko symboliczne 10 euro, ale jest uznawana za najbardziej prestiżową nagrodę literacką we Francji. Jej laureat błyskawicznie staje się sławny, a sprzedaż jego książek znacząco rośnie.
Napisała ją AI?
Pojawił się jednak problem. 21 września anonimowy profil Balance ton Claude (fr. ujawnij swojego Claude, od popularnego modelu AI) na portalu społecznościowym X oskarżył Oreliena, że jego powieść została w znaczącej części napisana przez sztuczną inteligencję. Powołał się przy tym na analizę wykrywającego teksty tworzone przez sztuczną inteligencję programu Pangram. Później dziennik "Le Figaro" ujawnił, że za tym profilem stoi ich publicysta Samuel Fitoussi, który na swoim prywatnym profilu wyznał, że ujawnił tę analizę, bo patrzy na AI z optymizmem, ale też się boi, że zaniknie przez niego umiejętność czytania i pisania.
Detektory AI nie są szczególnie skuteczne i często dają fałszywe rezultaty. Agencja AFP poinformowała, że sama sprawdziła jego powieść detektorem InVID-WeVerify, a ten pokazał, że napisał ją człowiek.
Analizy innymi detektorami dały sprzeczne ze sobą wyniki. Francuskie wydawnictwo, Editions Grasset, napisało w oświadczeniu, że doniesienia, jakoby jego powieść stworzyła AI, to fake newsy.
Sam autor również się tego wypierał. Twierdził, że padł ofiarą nagonki i kampanii nienawiści, a on sam kocha pisanie i nie potrzebuje, by maszyna robiła to za niego. Twierdził także, że ta nagonka jest prowadzona z motywów rasistowskich, bo jest czarnoskóry. Spekulował także, że użycie przez niego rytmów i fraz z używanego na Haiti, opartego o francuski języka kreolskiego mogło zmylić detektory.
Odkryto także plagiaty
To jednak nie koniec oskarżeń. Kanadyjska rozgłośnia państwowa CBC sprawdziła jedno z jego wcześniejszych opowiadań, za które dostał nagrodę. Okazało się, że wiele jego fragmentów skopiowano z książki „Poranek magików”, która opublikowali w 1960 roku francuscy dziennikarze Louis Pauwels i Jacques Bergier. Część zdań była sparafrazowana, a część skopiowana słowo w słowo.
Dziennikarze odkryli także, że w co najmniej pięciu felietonach, które opublikowała kanadyjska i francuska prasa, znalazły się nieoznaczone zapożyczenia z innych tekstów.
Wygląda też na to, że jego zapewnienia, że nie korzysta z AI do pisania, są kłamstwem. Portal literacki ActuaLitte poinformował, że w artykule, który opublikował 17 września na swoim blogu, znalazła się fraza „przedyskutuj rolę Quebecu jako strażnika francuskiego dziedzictwa lingwistycznego w Amerykach”. To zdanie zupełnie nie pasuje do kontekstu i według dziennikarzy jest to tzw. prompt – jak fachowo nazywa się polecenia wydawane AI – którego przez pomyłkę nie usunął z opublikowanego tekstu.
Akademia zmieniła zdanie
Philippe Claudel, przewodniczący Academie Gooncourt, jeszcze w środę apelował, by podchodzić do oskarżeń wobec niego z ostrożnością. Teraz jednak jego organizacja poinformowała, że powieść Oreliena nie będzie już brana pod uwagę przy wybieraniu tegorocznego finalisty ich nagrody. W oświadczeniu napisano, że powodem są stwierdzone przypadki plagiatów w jego tekstach i wyniki niezależnych analiz w wykonaniu godnych zaufania badaczy i dziennikarzy, które wskazują, że ta książka jest prawdopodobnie powstała przy użyciu AI. Celem jest wysłanie jasnej wiadomości, potwierdzenie, że ani nie pochwalamy, ani nie akceptujemy w żaden sposób tworzenia tekstów przy pomocy AI.
Pierwszy wydawca tej powieści, kanadyjskie wydawnictwo Le Editions du Boreal, napisał w oświadczeniu dla redakcji Guardiana, że na tym etapie nie są w stanie ani potwierdzić, ani zaprzeczyć stawianym mu zarzutom. Dodało jednak, że nie powinno się wyciągać za szybko wniosków bez konkretnych dowodów. Sam autor nie odpowiedział na pytania dziennikarzy, ale w czwartek na festiwalu literackim w Mansque stwierdził, że istnieje chęć, by nie tylko atakować książkę, ale by mnie uciszyć. Dodał, że w związku z tym zrobi krok w tył i poczeka aż wszystko się uspokoi.
źr. wPolsce24 za Guardian









