Publicystyka

Żona Radosława Sikorskiego znów obraża Donalda Trumpa. A co mówiła mężowi, gdy ten łasił się do Rosji?

opublikowano:
Radosław Sikorski podobnie jak Donald Tusk jest persona non grata w Waszyngtonie. Żona szefa MSZ raczej nie pomoże mu zmienić tego stanu rzeczy swoją twórczością
Radosław Sikorski podobnie jak Donald Tusk jest persona non grata w Waszyngtonie. Żona szefa MSZ raczej nie pomoże mu zmienić tego stanu rzeczy swoją twórczością (Fot. Fratria/Liudmyla Skwarczyńska)
Anne Applebaum, żona obecnego szefa polskiego MSZ Radosława Sikorskiego, po raz kolejny zaatakowała prezydenta USA Donalda Trumpa. Tym razem, w swoim artykule na łamach "The Atlantic", po szczycie amerykańsko-rosyjskim na Alasce, nazwała byłego prezydenta USA „szczęśliwym szczeniakiem” u boku Władimira Putina i pisała o „upokorzeniu Amerykanów”.

- Niewiele można powiedzieć o wczorajszym spotkaniu Trumpa z Putinem na Alasce, poza obserwacją przeplatających się elementów tragedii i farsy. Dla Amerykanów było żenujące powitanie na swoim terytorium znanego poszukiwanego zbrodniarza wojennego. Upokarzające było obserwowanie, jak amerykański prezydent zachowuje się jak szczęśliwy szczeniak, spotykając dyktatora znacznie biedniejszego i mniej ważnego państwa, traktując go jak zwierzchnika - napisała Applebaum, która jeszcze w kampanii wyborczej w Stanach Zjednoczonych pisała o Trumpie, że posługuje się on "językiem Hitlera, Stalina i Mussoliniego".

Takie słowa idealnie wpisują się w nastroje liberalnych elit Zachodu, które 47. prezydenta Stanów Zjednoczonych traktują jak większe zagrożenie niż samego Putina.

Hipokryzja przez wielkie "H"

Problem w tym, że Applebaum z niezwykłą łatwością zapomina, iż w nie tak odległej przeszłości to jej własny mąż nie tylko nie potępiał Kremla, ale wręcz bagatelizował ostrzeżenia przed rosyjskim imperializmem.

W 2010 roku Jarosław Kaczyński wprost alarmował, że rosyjska polityka, oparta na gazowych kontraktach i dwustronnych układach z Berlinem czy Paryżem, to droga do uzależnienia Europy. Odpowiedzią ówczesnego szefa MSZ Radosława Sikorskiego były drwiny i ataki – polityk PO sugerował, że prezes PiS „jest na proszkach”, a jego ostrzeżenia to rzekome oderwanie od polskiej racji stanu.

Zresztą wciąż dostępny jest materiał z ówczesnych "Wiadomości" na ten temat, który pokazuje zakłamanie środowisk liberalnych, które dziś tak ostro krytykują Trumpa.

Nie można się zasłaniać tym, że było to jeszcze przed agresją na Ukrainę, bo w 2010 roku Putin miał już na koncie krwawą rozprawę z Czeczenami, brutalną inwazję na Gruzję w 2008 roku, a także serię głośnych politycznych morderstw: zabójstwo dziennikarki Anny Politkowskiej, otrucie w Londynie Aleksandra Litwinienki i wiele innych zbrodni, o których mówił cały świat.

Z litości nie wspominamy Smoleńska, wszak liberalne elity nie chcą słyszeć nawet o tym, że Putin mógłby maczać palce w katastrofie prezydenckiego Tu-154. Ale nawet jeśli wyjmiemy Smoleńsk poza nawias, to nie można było w 2010 roku nazwać Putina inaczej niż zbrodniarzem. Już wtedy prowadził on krwawą politykę terroru, przed którą przestrzegał PiS, a którą politycy PO i ich medialne zaplecze cynicznie ignorowali.

Dziś Applebaum, zamiast przypomnieć swojemu mężowi, jak beztrosko flirtował z rosyjskim reżimem i jaką cenę Europa płaci za tę krótkowzroczną politykę, woli stawiać się w roli moralnego autorytetu i rozdawać cenzurki byłemu prezydentowi USA. A przecież to nie Trump, lecz właśnie politycy w rodzaju Tuska, Sikorskiego Merkel czy Obamy przyczynili się do tego, że Putin przez lata budował swoją pozycję w Europie.

Hipokryzja bije po oczach. Atakować Trumpa jest łatwo i bezpiecznie, to modne w salonach Nowego Jorku i Brukseli. Trudniej jednak uderzyć się we własne piersi i przyznać, że gdy PiS ostrzegał przed Moskwą, Sikorski kpił, a jego środowisko polityczne budowało mosty z Kremlem. I to właśnie z tej politycznej krótkowzroczności wyrosła dzisiejsza siła Putina.

Olgierd Jarosz

Publicystyka

Festiwal obłudy w wykonaniu prezydent Dulkiewicz w Krakowie. Trudne pytania to nie hejt, a Gdańsk nie rozliczył własnych grzechów

opublikowano:
Aleksandra Dulkiewicz
Aleksandra Dulkiewicz zaangażowała się w wybory w Krakowie. (fot. Fratria/ M. Czutko)
Gdy rozum śpi, budzą się demony. Gdy brakuje argumentów merytorycznych, na jaw wychodzą niewygodne fakty dotyczące miejsca zamieszkania i braku realnych związków z miastem, w sztabach lewicowo-liberalnych elit natychmiast uruchamiany jest ten sam, doskonale znany mechanizm obronny: karta ofiary. W Krakowie jesteśmy świadkami politycznego teatru, w którym uzasadnioną i konieczną w procesie demokratycznym dociekliwość dziennikarzy próbuje się zakrzyczeć opowieściami o „hejcie”, a jako moralną tarczę ściąga się Aleksandrę Dulkiewicz i tragedię sprzed lat.
Publicystyka

Pół miliona migrantów i ekspresowe wybory. Czy Tusk pójdzie tą samą ścieżką co Madryt?

opublikowano:
Polityczny pojedynek na tle wiadomości
Kryzys polityczny w Hiszpanii, decyzje Pedro Sáncheza i spór o migrację wywołują debatę w Europie. Czy wydarzenia w Madrycie będą miały wpływ także na Polskę?(fot. Fratria/PAP/EPA)
Lewacki premier Hiszpanii Pedro Sanchez ogłosił kolejne już w swojej politycznej karierze premiera przedterminowe wybory. Skąd w nim tyle odwagi, by poddać się ocenie wyborców, którzy w większości mają serdecznie dość jego rządów?
Publicystyka

Sekielski zachwycony opisem Czarzastego, co takiego robił w polu. Degrengolada postępuje

opublikowano:
Tomasz Sekielski nie tylko wykazał pełne zrozumienie dla knajackiej wypowiedzi marszałka Sejmu, ale wręcz uznał ją za potrzebną!
Tomasz Sekielski nie tylko wykazał pełne zrozumienie dla knajackiej wypowiedzi marszałka Sejmu, ale wręcz uznał ją za potrzebną! (Fot. Fratria)
Język polski słynie z bogactwa, plastyczności i niezwykłego zasobu słownictwa. Można nim opisać najskrajniejsze emocje, skomplikowane procesy historyczne i cywilizacyjny skok Polski po wstąpieniu do Unii Europejskiej. Jednak dla marszałka polskiego Sejmu Włodzimierza Czarzastego oraz dziennikarza Tomasza Sekielskiego jednorazową miarą postępu cywilizacyjnego okazało się… „sranie w polu, bo nie było kibli”. Taki poziom dyskursu serwują nam dziś ludzie, którzy na co dzień aspirują do roli członków elity. To naprawdę przerażające!
Publicystyka

Szokujące wyniki badania. Ojciec założyciel USA zrobił dziecko niepełnoletniej niewolnicy

opublikowano:
jefferson
(fot. domena publiczna)
Naukowcy przebadali genetycznie włos, który należał do Thomasa Jeffersona – jednego z Ojców Założycieli i trzeciego prezydenta USA. Potwierdzili, że miał dziecko z niepełnoletnią niewolnicą.
Publicystyka

VAT w dół, marże w dół, paliwo po 5,19! Przypominamy paliwowe postulaty dzisiejszych rządzących

opublikowano:
Politycy obecnej koalicji rządzącej przed laty domagali się obniżenia podatków i marż, aby zmniejszyć ceny paliw; dziś autor artykułu przypomina ich dawne postulaty i pyta, dlaczego rząd z nich nie korzysta.
Donald Tusk, Wladyslaw Kosiniak- Kamysz i Dariusz Wieczorek (fot.Fratria)
Ceny paliw na stacjach biją kolejne rekordy drożyzny, a rząd cały czas stara się przerzucać winę za ten stan rzeczy na prezydenta Karola Nawrockiego. Jak się jednak okazuje, politycy koalicji 13 grudnia mają rozwiązanie tego problemu, o którym tak chętnie mówili jeszcze kilka lat temu, kiedy byli w opozycji. Dlaczego teraz z niego nie skorzystają?
Publicystyka

Kadyrow zrealizuje w Czeczenii swój program wyborczy niemal w całości. Tak wynika z "prawa Tuska"

opublikowano:
Donald Tusk jedyną możliwość na realizację wszystkich obietnic wyborczych widzi w powtórzeniu "sukcesu" Ramzana Kadyrowa. Ale to się raczej nie uda
Donald Tusk jedyną możliwość na realizację wszystkich obietnic wyborczych widzi w powtórzeniu "sukcesu" Ramzana Kadyrowa. Ale to się raczej nie uda (Fot. Fratria)
Ramzan Kadyrow pobił swój własny rekord życiowy. Czeczeński dyktator w wyborach na przywódcę republiki uzyskał, uwaga, 99,85 procenta głosów. Wynik tak bezczelny, że nawet w realiach wschodnich despotii wywołuje uśmiech politowania. Jednak gdzieś w Warszawie ten rezultat może budzić nie tyle pobłażliwe parsknięcie, co... cichą zazdrość i polityczną rozkosz. Wszak gdyby Donald Tusk rządził w Groznym, wreszcie zrealizowałby wszystkie swoje obietnice.