To jest hit! Ursula von der Leyen w piżamie paraduje po Komisji Europejskiej
Okazuje się, że czołowa postać unijnych elit, która na co dzień chce dyktować suwerennym państwom, jak mają funkcjonować, sama przekracza wszelkie granice profesjonalizmu.
Z relacji Czarneckiego wyłania się szokujący wręcz obraz patologii na najwyższych szczeblach unijnej władzy. Niemiecka polityk zaadaptowała pomieszczenia na 13. piętrze gmachu Komisji Europejskiej – które pierwotnie służyły do przyjmowania gości – na swój prywatny apartament, w którym na co dzień nocuje.
Zamiast trzymać się dyplomatycznych standardów, szalejąca z radości von der Leyen po prostu paraduje po Komisji Europejskiej w... piżamie. To jednak nie koniec jej skandalicznego zachowania. Jak ujawnia Czarnecki, przechadzająca się w piżamie przewodnicząca pozwala sobie na dzwonienie do komisarzy po godzinie 22:00 w nocy, co nosi ewidentne znamiona mobbingu.
Ta bezczelność w murach unijnej instytucji doskonale odzwierciedla jej ogólne, autorytarne podejście do polityki. Ursula von der Leyen uznała, że "już jej wolno" i że może bezkarnie "jechać walcem" po unijnych traktatach.
To właśnie to poczucie całkowitej władzy i arogancji sprawia, że chce ona całkowicie zrezygnować z zasady jednomyślności, by móc bezlitośnie "wziąć za twarz" wszystkie niepokorne państwa członkowskie i forsować swoje pomysły jeszcze bardziej bezczelnie i "po bandzie". Tak właśnie wygląda praworządność w wydaniu brukselskich elit – nocne telefony, apartamenty w miejscu pracy, piżama na korytarzach i totalitarna chęć narzucania woli innym narodom!
źr. wPolsce24











