Co on bredzi? Jaś Kapela, "artysta" na garnuszku państwa, który płacze nad hejtem. Kuriozalny występ w telewizji
Zacznijmy od sztandarowego "dzieła" z ostatnich dni. Gdy z powodu protestów mieszkańców odwołano jego spotkanie autorskie w Radomiu, urażony Kapela nagrał mściwą piosenkę. Śpiewa w niej, że w Radomiu "świnie na rynku się pasą", mieszkają tam "chytre baby", a ludzie "modlą się do potworów".
Jak ten 42-letni "poeta" tłumaczy się z prymitywnych wyzwisk? Z pełną powagą twierdzi, że nie miał na myśli mieszkańców, ale... "zwykłe świnie hodowlane" lub dziki spacerujące po trawnikach. Jednocześnie ten sam człowiek, który z mściwą satysfakcją obraża całą społeczność, skarży się na hejt internautów, a nawet przyznaje, że donosił na nich do ich pracodawców. Pytany, czy nie odpowiada nienawiścią na nienawiść, bezczelnie stwierdza, że gdy ktoś go obraża, on ma prawo odpowiadać "jego językiem".
"Artysta" na naszym garnuszku
Najbardziej uderzający jest jednak stosunek Kapeli do publicznych pieniędzy. Okazuje się, że ten "niezależny" twórca, udzielający się głównie w patologicznych walkach we freak fightach i tworzeniu marnych artystycznie wypocin, otrzymał dwa stypendia z Ministerstwa Kultury, z czego ostatnie – w kwocie 60 tysięcy złotych – zostało przeznaczone na "musical o aborcji".
Dlaczego państwo, czyli my, ma sponsorować niszową twórczość opartą na kontrowersjach? Według Kapeli państwo ma obowiązek wspierać twórców "mniej uprzywilejowanych", których sztuka "mniej się sprzedaje" i z której nie potrafią się utrzymać. Szczytem tupetu jest jego argumentacja, że publiczne tysiące mu się należą, ponieważ wywołuje swoimi występami "oddźwięk medialny" i wielkie oburzenie. Zapomniał tylko dodać, że jego "sztuka" nie sprzedaje się nie dlatego, że jest zbyt wymagająca, ale po jest zwyczajnie słaba. Bo chyba trudno uznać za poetyckie dzieło wierszyka o treści:
Jesteśmy debilami
I Ty, i ja, i Trump.
Jesteśmy debilami,
wie o tym cały świat.
Jesteśmy debilami
czyś duży, czy też mały,
Jesteśmy debilami,
nasz znak to Holocaust.(...)
W skrócie: Kapela uważa, że należy mu płacić za to, że irytuje ludzi.
Artysta w dojeniu systemu
Kapela doskonale wie, jak doić system. Choć kreuje się na antysystemowego buntownika, wprost przyznaje, że wkrótce zamierza wystąpić o stypendium z miasta Warszawy. Pół żartem, pół serio przypomina, że wspierał w kampanii Rafała Trzaskowskiego, więc włodarz stolicy powinien "się odwdzięczyć".
Sam "lewicowy aktywista" z żalem przyznaje, że publiczność po prostu nie chce jego wierszy i woli patrzeć, jak wygłupia się w klatce MMA. Skoro tak, to dlaczego za reanimowanie kariery człowieka, który sam siebie nazywa artystą początkującym od 20 lat, ma płacić polski podatnik? Kapela dowodzi tylko jednego – że można produkować hejt za państwowe pieniądze i nazywać to budowaniem społeczeństwa obywatelskiego.
Dlaczego zatem został zaproszony do telewizji wPolsce24? Żeby telewidzowie zobaczyli, z kim mamy do czynienia.
źr. wPolsce24










