Błazenada premiera w Sejmie. Tusk i Hołownia zamieniają parlament w rynsztok
To już nie jest Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, to – jak sam to określił premier z nieukrywaną satysfakcją – polityczna „klatka”. Zamiast odpowiedzieć na rzetelne i uzasadnione zarzuty wobec minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski, Donald Tusk postanowił wytoczyć najcięższe, pełne jadu działa przeciwko posłom Prawa i Sprawiedliwości oraz Konfederacji.
Szef rządu bez skrupułów przyrównał parlamentarzystów prawicy do agresywnych i skrajnie nieodpowiedzialnych „frików”, którzy okładają się pięściami. W swoim przemówieniu posunął się do absurdalnych, osobistych ataków, rzucając z sejmowej mównicy wizjami walk w klatkach z udziałem posłów takich jak Przemysław Czarnek, Łukasz Mejza, Janusz Kowalski, a nawet były premier Mateusz Morawiecki. W swoim zacietrzewieniu Tusk posunął się wręcz do stwierdzenia, że woli sobie „nie wyobrażać w klatce” prezesa PiS.
Ta żenująca tyarada miała jeden cel: odwrócić uwagę od niekompetencji własnego rządu i rozpaczliwie bronić stanowiska dla minister Hennig-Kloski.
Premier wolał oskarżać opozycję o działanie na „zewnętrzne zamówienie” i dążenie do „zimnej, a czasami gorącej wojny domowej”, podczas gdy to jego własne słowa ociekały agresją prowokującą do podziałów. Co więcej, w ramach politycznej obrony swojej minister, Tusk absurdalnie oskarżył poprzedni rząd o rzekome zrobienie z Polski importera „śmieci z Niemiec”, twierdząc, że obecna władza zajmuje się teraz ich „sprzątaniem”. Ten sam premier, który jak dobrze pamiętamy, w służalczym pokłonie chylił głowę przed niemieckim kanclerzem.
Hołownia próbuje zadowolić premiera
Jakby tego było mało, w ten wulgarny ton z ochotą wpisał się wicemarszałek Szymon Hołownia, zamieniając fotel drugiej osoby w państwie w scenę podrzędnego kabaretu. Zamiast przywołać premiera do porządku, Hołownia zaczął z nim żartować, kpiącco potwierdzając „okrucieństwo pana premiera”, ponieważ – jak sam stwierdził – obraz posłów Czarnka i Mejzy w klatce będzie go teraz „prześladować”.
Prawdziwym dnem tej dyskusji było jednak skandaliczne zachowanie Hołowni wobec posła Goska. Wicemarszałek Sejmu pozwalał sobie na chamskie odzywki w stylu: „wydaj mi marynarkę, chłopie, bo to dziwnie wyglądasz w klatce w tej marynarce”, po czym sprowadził debatę do rynsztokowych aluzji o „dużej klatce i małym wiadomo co”. To zachowanie niegodne jakiegokolwiek polityka, a co dopiero wicemarzałka Sejmu.
Cały ten żenujący spektakl agresji, szyderstw i rechotu z ław „Koalicji 13 Grudnia” i loży rządowej, odbywał się na oczach polskiej młodzieży zgromadzonej na sejmowych galeriach, do której marszałek Hołownia na sam koniec, jak gdyby nigdy nic, radośnie się zwrócił, by zapomnieli o tym, co widzieli.
Donald Tusk może zaklinać rzeczywistość i twierdzić, że jego obóz polityczny rzekomo dba o portfele Polaków, walczy z drożyzną i „ciężko pracuje”, ale prawda jest zupełnie inna. Zjednoczeni są tylko w jednym – w bezprecedensowym przemyśle pogardy i nienawiści wobec opozycji i milionów Polaków, którzy na nią głosowali. Przekształcili Sejm we własny ring „freak fight”, w którym zamiast siły argumentów, liczy się tylko prymitywne okładanie przeciwnika wyzwiskami.
źr. wPolsce24











