Za co Polacy naprawdę cenią Czechów. Niektóre przyczyny nie są wcale oczywiste

Ta intryga jest zdaje się skazana na porażkę. Polacy i Czesi mogą toczyć drobne spory o kopalnie czy miedzę, mogą nas dzielić historyczne zaszłości, ale wszystko wskazuje na to, że fundament wzajemnego szacunku jest zbyt mocny, by zachwiały nim prymitywne prowokacje. Za co w sumie tak lubimy Czechów?
Klasyka gatunku: Dystans, stół i śmiech
Oczywiście, pierwsze skojarzenia nad Wisłą budzi czeska popkultura i kulinaria. Złoty, doskonale uwarzony pilsner, kultowa Kofola, smażony ser i knedliczki z gulaszem to stały punkt każdej wyprawy na południe.
Polacy od pokoleń cenią też słynny czeski humor – ten specyficzny, autoironiczny filtr, którym nasi południowi sąsiedzi potrafią rozbroić każdą dziejową hecę. Ich zdrowy dystans do napuszonego patosu bywa dla nas, narodu romantycznych uniesień, zbawienną lekcją trzeźwego realizmu.
Choć przecież, wielu z nas, śledzących historię zdaje sobie sprawę, że także nasi południowi sąsiedzi potrafili przeciwstawiać się silniejszym, niemieckojęzycznym wrogom i wewnętrznym sprzedawczykom, czego dowodem jest bitwa na Bílé hoře (na Białej Górze 1620).
Głębszy wymiar: Inżynieria, styl życia i sztuka
Wzajemna sympatia to jednak znacznie więcej niż piwo i Krecik. Czeska tożsamość łączy w sobie unikalne cechy, które budzą w Polsce autentyczne uznanie:
-
Przemysł i technologia: Czeska tradycja inżynieryjna to europejska ekstraklasa. Marki BATA i Škoda – od lokomotyw i energetyki jądrowej po motoryzację – dowodzi, że potrafią budować globalnie konkurencyjny przemysł ciężki oparty na własnej myśli technicznej, choć w pewnym sensie podobnie jak u nas częściowo dziś przejęty przez obcy kapitał.
-
Nieugiętość ducha: Choć stereotypowo postrzega się Czechów jako ugodowych, ich historia kryje wielką bezkompromisowość. Dziedzictwo mistrza Jana Husa i wierność zasadom wbrew presji ówczesnego mocarstwowego establishmentu to fundament czeskiego patriotyzmu, który Polakom imponuje.
-
Sztuka najwyższej próby: Od secesyjnego geniuszu Alfonsa Muchy po literaturę Hrabala i Čapka – Czesi wnieśli do kultury europejskiej estetykę unikalną, subtelną i natychmiast rozpoznawalną. Zresztą, nawet krótka wizyta w tym państwie pokazuje, że tamtejsze miasta i miasteczka to perły europejskiej architektury.
-
Mocny rock i scena niezależna: Niewielu wie, jak potężne korzenie ma w Czechach muzyka rockowa. Prześladowany w czasach komunizmu underground stał się symbolem oporu przeciwko totalitaryzmowi, a współczesna czeska scena gitarowa trzyma wysoki poziom, warto spojrzeć na listę letnich czeskich festiwali, by zrozumieć, że w Czechach rock&roll, czy raczej bigbit, jak częściej nazywany jest u naszych sąsiadów, nie umarł.
-
Efektywne państwo: Czeski system ochrony zdrowia uchodzi za jeden z najbardziej sprawnych i pragmatycznych w Europie. To dowód na to, że środkowoeuropejskie państwo potrafi zapewnić obywatelom bezpieczeństwo zdrowotne bez popadania w biurokratyczny chaos.
-
Trzeźwa ostrożność wobec Berlina: Czesi doskonale pamiętają wieki niemieckiej/austriackiej dominacji kulturowej i gospodarczej i realnie podejmowane przez Niemców próby wynarodowiania. Pod powierzchnią poprawnej dyplomacji kryje się twarda asertywność i niechęć do bycia podwykonawcą niemieckich interesów.
Życie bez zadyszki
Jedną z najbardziej fascynujących cech naszych sąsiadów jest ich absolutna odporność na presję czasu. Podczas gdy współczesny świat pędzi w szalonym tempie korporacyjnych terminów, Czech w piątek po południu pakuje się i jedzie na chalupe. Kultura wypoczynku, kontaktu z naturą i niespiesznego spędzania czasu z rodziną to ich tarcza obronna przed nowoczesnym stresem.
Co więcej, Czecha nie da się nabrać na nachalny marketing. Sztuczki w stylu „kup teraz, okazja wygasa za minutę”, kredyty na telefon czy histeryczne oferty last minute po prostu na nich nie działają. Czeska natura każe najpierw usiąść, pomyśleć, przeliczyć i dopiero wtedy podjąć decyzję. Ten stoicki spokój to cecha, której w Polsce często nam brakuje.
W historii bywało różnie – walczyliśmy o Zaolzie, a podejście zarówno Warszawy i Pragi w tej kwestii pozostawało wiele do życzenia, polemizowaliśmy o podejście do tradycji i wiary, czasem i dziś śmiejemy się z naszych językowych odmienności. Jednak w chwilach próby kalkulacja jest prosta: obok Słowaków, to właśnie Czesi są naszymi najbardziej naturalnymi, przewidywalnymi i kulturowo najbliższymi partnerami.
Moskiewskie farmy trolli marnują czas. Wspólnota interesów w Europie Środkowej i sąsiedzka solidarność są silniejsze niż internetowe prowokacje, szyte na Kremlu, co pięknie punktuje wielki przyjaciel Polski, czeski europoseł Tomáš Zdechovský.
źr. wPolsce24











