Publicystyka

Niemiecka prasa bez maski: Tusk nie może działać legalnie, jeśli chce „naprawiać demokrację”. Kuriozalna analiza zza Odry

opublikowano:
Donald Tusk
(fot. Fratria)
Liberalno-lewicowe media zza Odry wystawiły właśnie Tuskowi i Magyarowi oficjalny glejt na łamanie demokracji. Jeśli nowy szef Koalicji Obywatelskiej i nowy premier Węgier chcą realizować swoje cele, muszą omijać prawo. I – według zachodnich komentatorów – należy im na to pozwolić, byle tylko „populiści” nie wrócili do władzy.

Za zachodnią granicą rośnie zaniepokojenie losem „uśmiechniętej koalicji” w Warszawie oraz perspektywami liberalnego rządu na Węgrzech pod wodzą Pétera Magyara. Na łamach dziennika „Süddeutsche Zeitung” (omawianego przez Deutsche Welle) ukazała się analiza, która w bezprecedensowy sposób odsłania podwójne standardy europejskiego establishmentu.

Cytat, który mówi wszystko: „Jeśli będzie podążał wyłącznie drogą zgodną z prawem...”

Główna teza niemieckich publicystek brzmi niemal jak ponury żart, gdyby nie fakt, że została sformułowana z pełną powagą. Autorki tekstu bez ogródek stwierdzają:

Jest oczywiste, że premier Tusk nie będzie w stanie dotrzymać obietnic wyborczych, jeśli będzie podążał wyłącznie drogą zgodną z prawem. Ale jak daleko może się posunąć, nie zrażając wyborców?”

To zdanie powinno przejść do historii współczesnej publicystyki politycznej. Niemiecka gazeta wprost stwierdza, że obowiązujący porządek prawny, ustawy i konstytucyjne procedury są przeszkodą, którą liberalny rząd ma prawo – a wręcz obowiązek – forsować, jeśli cel uświęca środki.

Polska i Węgry jako „laboratorium”

W niemieckiej optyce Warszawa i Budapeszt zostały potraktowane jako poligon doświadczalny. Z artykułu wyłania się obraz głębokiej frustracji: rządy konserwatywne okazały się na tyle skuteczne w zabezpieczeniu instytucji państwa przed powrotem dawnych układów, że zwykła zmiana władzy przy urnach nie wystarcza do błyskawicznego przejęcia pełnej kontroli.

Niemieccy autorzy ubolewają nad losem Donalda Tuska oraz Pétera Magyara na Węgrzech: Prawo staje się balastem, a standardowe procedury demokratyczne okazują się „zbyt wolne” dla oczekiwań brukselskich elit.

W taki sposób tłumaczone jest m. in. przejmowanie mediów publicznych uchwałami, kwestionowanie statusu sędziów czy omijanie prezydenckich prerogatyw nie są traktowane jako delikt konstytucyjny, lecz jako „trudny powrót do demokracji”. Wszystko to ma służyć rzekomo wyższemu dobru, czyli uniemożliwieniu prawicy powrotu do władzy.

Mit „naprawy” a twarda walka o stołki

Narracja o „naprawianiu instytucji” ma jednak zasadniczą lukę logiczną. W publicystyce zachodniej działania nowej władzy przedstawia się w kategoriach heroicznego poświęcenia i ratowania państwa, podczas gdy w rzeczywistości chodzi o zwykłą wymianę kadr, z pominięciem reguł prawa.

Z perspektywy Berlina i Brukseli sprawa jest prosta: dopóki łamaniem prawa zajmują się politycy lojalni wobec europejskiego mainstreamu, instytucje unijne milczą, a media piszą o „koniecznych kompromisach z praworządnością”. Gdyby dokładnie takich samych metod użył konserwatywny rząd, z miejsca uruchomiono by procedury sankcyjne i debaty w Parlamencie Europejskim.

Liberalna demokracja zjada własny ogon

Kuriozum niemieckiej diagnozy polega na tym, że próbując bronić liberalnego porządku, zachodni komentatorzy faktycznie legitymizują rządy autorytarne w białych rękawiczkach.

Jeżeli warunkiem „demokracji” ma być zawieszenie rządów prawa, to mamy do czynienia z orwellowskim odwróceniem pojęć. Niemiecka troska o Donalda Tuska nie wynika z obrony zasad ustrojowych, ale z panicznego strachu przed tym, że wyborcy w Polsce i w całej Europie Środkowej powiedzą wreszcie sprawdzam.

źr. wPolsce24 za DW

 

Publicystyka

Cudowne uzdrowienie Macieja Stuhra. „Zmęczył się” polityką, bo wreszcie rządzą „swoi”?

opublikowano:
Maciej Stuhr przestał angażować się politycznie, ciekawe dlaczego
Maciej Stuhr przestał angażować się politycznie, ciekawe dlaczego (fot. wPolsce24)
Przez osiem lat był czołowym moralizatorem salonowej elity, naczelnym recenzentem „autorytaryzmu” i etatowym żartownisiem z narodowych tragedii. Dziś Maciej Stuhr nagle obwieszcza, że polityka już go… znudziła i nic go nie obchodzi. Doprawdy, cóż za niezwykły przypadek: salonowy zapał do obrony „demokracji” wygasł dokładnie w momencie, gdy do koryta wrócili polityczni idole.
Publicystyka

Trzaskowski boi się niewygodnych pytań? Hucpa na Campusie Polska i paniczna ucieczka koordynatora na wizji!

opublikowano:
Anna Popek i Damian Stanisławski zapytali przedstawiciela Campusu, a ten wyłączył telefon
Anna Popek i Damian Stanisławski zapytali przedstawiciela Campusu, a ten wyłączył telefon (fot. wPolsce24)
Pozory otwartości, „uśmiechnięta Polska” i rzekomy dialog ponad podziałami – tak w teorii ma wyglądać Campus Polska Przyszłości, flagowy projekt Rafała Trzaskowskiego. W praktyce jednak po raz kolejny opadły maski, obnażając cenzorskie zapędy organizatorów i paniczny strach przed wolnymi mediami. Telewizja wPolsce24 nie otrzymała akredytacji na wydarzenie, a zachowanie przedstawiciela imprezy na antenie na żywo przejdzie do historii jako symbol arogancji i tchórzostwa.
Publicystyka

Ordynarne kłamstwo wiceszefa MON podane przez Kancelarię Premiera! Tak robią Polakom wodę z mózgu

opublikowano:
Kłamstwo ministra Tomczyka ma bardzo krótkie nogi . Już wiadomo dlaczego nazywany jets Kłamczykiem, zdjęcie z granicy
Kłamstwo ministra Tomczyka ma bardzo krótkie nogi (fot. Fratria/Andrzej Skwarczynski, x.com)
Wiceszef Ministerstwa Obrony Narodowej Cezary Tomczyk postanowił po raz kolejny dokonać radykalnego przepisania faktów i zaserwować opinii publicznej ordynarną manipulację. W opublikowanym w mediach społecznościowych wpisie polityk Koalicji Obywatelskiej stwierdził, że w 2023 roku długość zabezpieczonej wschodniej granicy Polski wynosiła... okrągłe 0 km, a dopiero rzekomo pod obecnymi rządami (w ramach programu „Tarcza Wschód”)osiągnęła ponad 200 km.
Publicystyka

Niemieckie media przerażone zachowaniem naszych rodaków! Znaleźli winnego

opublikowano:
Berlin
(fot. ac)
„Wstrząsające sceny w Polsce”: grzmią niemieckie redakcje, rozpisując się o rzekomej fali niechęci Polaków wobec Ukraińców. Za zachodnią granicą po raz kolejny wybrano wygodną, jednostronną narrację, robiąc z polskiego społeczeństwa „nacjonalistów”. Jednocześnie, Niemcy nie piszą o skali bezprecedensowej pomocy i asymetrii w relacjach. Milczą też o polityce historycznej Kijowa, która od lat nie tylko rani naszą wrażliwość i doprowadza do gloryfikacji ludobójstwa na Polakach.
Publicystyka

68 tys. zł miesięcznie! Tusk pobiera trzy emerytury i pensję. Polacy patrzą na to z niedowierzaniem

opublikowano:
Premier Donald Tusk podczas publicznego wystąpienia przy mikrofonach. Fotografia ilustruje artykuł dotyczący jego emerytur, wynagrodzenia premiera oraz pozostałych dochodów wykazanych w oświadczeniu majątkowym
Premier Tusk zgarnia trzy emerytury. Polak nie ma jednej godziwej, ale ma za to drożyznę (fot. PAP/Andrzej Jackowski)
Gdy przeciętny emeryt w Polsce z trudem wiąże koniec z końcem, zastanawiając się, czy starczy mu na leki i ogrzewanie, z najnowszego oświadczenia majątkowego premiera Donalda Tuska wyłania się obraz z zupełnie innej bajki. To nie jest polityczny suchar – to twarde liczby, które wywołują u wielu Polaków jedno, gorzkie westchnienie: "I tak można żyć".
Publicystyka

Czarzasty nie świętuje 15 sierpnia? Znamy „prawdziwą” datę lewicy

opublikowano:
Włodzimierz Czarzasty dziś nie świętuje, czeka na październik
Włodzimierz Czarzasty w Sejmie/Fot. Fratria
Gdy 15 sierpnia cała Polska wpatruje się w niebo przecinane przez F-35 i salutuje tradycji Bitwy Warszawskiej, w pewnych gabinetach panuje wymowna, niemal nabożna cisza. Pytanie, dlaczego marszałek Włodzimierz Czarzasty czy prominentni towarzysze z lewej strony sceny nie rwą się do pierwszego szeregu na defiladzie z okazji „Bitwy Warszawskie”, ma w sobie coś z pytania o to, dlaczego karp nie organizuje wigilijnej kolacji.