Publicystyka

Cudowne uzdrowienie Macieja Stuhra. „Zmęczył się” polityką, bo wreszcie rządzą „swoi”?

opublikowano:
Maciej Stuhr przestał angażować się politycznie, ciekawe dlaczego
Maciej Stuhr przestał angażować się politycznie, ciekawe dlaczego (fot. wPolsce24)
Przez osiem lat był czołowym moralizatorem salonowej elity, naczelnym recenzentem „autorytaryzmu” i etatowym żartownisiem z narodowych tragedii. Dziś Maciej Stuhr nagle obwieszcza, że polityka już go… znudziła i nic go nie obchodzi. Doprawdy, cóż za niezwykły przypadek: salonowy zapał do obrony „demokracji” wygasł dokładnie w momencie, gdy do koryta wrócili polityczni idole.

W mediach społecznościowych furorę robi krótki wywiad, którego aktor udzielił na ściance jednej z komercyjnych imprez. Zapytany o to, czy zamierza zabierać głos w sprawach politycznych, odpowiedział z rozbrajającą szczerością:

„Mnie to znudziło i nic mnie to nie obchodzi. (...) Przez parę lat mi się wydawało, że mam [coś do powiedzenia], a teraz mi się na przykład wydaje, że niewiele mam do powiedzenia”.

Krótko, zwięźle i… wyjątkowo obłudnie.

Kiedyś „bohater oporu”, dziś zblazowany celebryta

Jeszcze niedawno Maciej Stuhr nie przepuszczał żadnej okazji, by wejść w rolę sumienia narodu. Pamiętamy jego „błyskotliwe” żarty ze sceny podczas gali rozdania Orłów w 2016 roku, gdy w szyderczy sposób kpił z katastrofy smoleńskiej, żołnierzy wyklętych czy obozu patriotycznego. Pamiętamy płomienne manifesty, zaangażowanie w obronę „wolnych sądów”, granie w filmach otwarcie uderzających w polskich funkcjonariuszy strzegących wschodniej granicy oraz nieustanny ton wyższości wobec „ciemnogrodu”, który śmiał wybrać inną władzę niż tę namaszczoną przez warszawsko-krakowski establishment.

Wtedy pan Maciej nie był ani zmęczony, ani znudzony. Wtedy na politycznej histerii budował swój wizerunek zaangażowanego intelektualisty, zdobywając poklask liberalnych salonów i stacji z Wiertniczej.

Demokracja uratowana, można iść na kawę

Co takiego wydarzyło się w ostatnich miesiącach, że wulkan obywatelskiej troski nagle zamienił się w wygasły krater? Odpowiedź jest aż nadto czytelna: zmieniła się władza.

Gdy u steru zasiadła ekipa Donalda Tuska, a media publiczne, spółki Skarbu Państwa i instytucje kultury zaczęły być przejmowane w sposób urągający jakimkolwiek standardom, w salonie zapanowała błoga cisza. Drożyzna? Czystki w instytucjach? Ograniczanie kluczowych inwestycji rozwojowych? Wycofywanie się z obietnic wyborczych? Dla Macieja Stuhra to wszystko nagle stało się „nudne”. Gdy rządzą „nasi”, państwo z automatu staje się idealne, praworządność rozkwita, a celebryta może wreszcie zrzucić z ramion obowiązek ratowania ojczyzny i wrócić do pozowania na ściankach.

Jak trafnie skomentował na platformie X profil Profesor Pingwin:

Jasnowidzem nie jestem, ale mam pewne przeczucia co do tego, jakiego konkretnie dnia może znowu bardzo się polityką zainteresować”.

Do zobaczenia po kolejnych wyborach

Nie miejmy złudzeń. „Znudzenie” polityką u gwiazd pokroju Macieja Stuhra ma datę ważności. Trwa dokładnie tyle, ile kadencja obecnego rządu.

Wystarczy, że przy kolejnych wyborach Polacy ponownie postawią na opcję konserwatywną i odrzucą dyktat liberalnych elit, a pan Stuhr natychmiast odzyska pamięć, wigor i poczucie dziejowej misji. Znów usłyszymy o „faszyzmie”, „zagrożeniu wolności” i konieczności „obywatelskiego nieposłuszeństwa”.

Do tego czasu możemy jednak cieszyć się ciszą. Ale nie miejmy złudzeń: moralny kompas warszawskich salonów zawsze wskazuje jeden konkretny kierunek.

źr. wPolsce24

Publicystyka

Żałosne żarty z prezydenta. Portal punktuje dno mainstreamu!

opublikowano:
Para prezydencka w Manili
Para prezydencka w Manili (fot. KPRP/ Mikołaj Bujak)
Wybory prezydenckie odbyły się rok temu, ale w medialnym salonie III RP żałoba i frustracja najwyraźniej trwają w najlepsze. Część dziennikarzy lewicowo-liberalnego mainstreamu wciąż nie potrafi pogodzić się z demokratycznym wyborem Polaków i sukcesem Karola Nawrockiego. Jak zauważa portal wPolityce.pl, czołowe twarze Onetu – Andrzej Stankiewicz i Kamil Dziubka – sięgnęły kolejnego dna, serwując odbiorcom prymitywne docinki pod adresem głowy państwa.
Publicystyka

Karnowski wygarnął prawdę o raperze Macie

opublikowano:
Jacek Karnowski uderza w Matę
Jacek Karnowski uderza w Matę (fot. wPolsce24, youtube)
W programie „Salon Dziennikarski” na antenie telewizji wPolsce24 wybrzmiały mocne, bezkompromisowe słowa dotyczące kondycji psychicznej i moralnej polskiej młodzieży oraz destrukcyjnego wpływu współczesnej popkultury. Redaktor Jacek Karnowski w dosadny sposób wskazał źródła kryzysu, w jakim znajduje się dziś wielu młodych ludzi, uderzając bezpośrednio w idoli lansowanych przez liberalno-lewicowe salony - w tym w rapera Matę.
Publicystyka

Groźny szeryf z Al. Ujazdowskich kontra piksele. Internet bezlitośnie kpi z krucjaty Donalda Tuska

opublikowano:
Donald Tusk walczący z grami komputerowymi
Donald Tusk walczący z grami komputerowymi (fot. shutterstock)
Kiedy brakuje pomysłu na realne rządy, a kryzys goni kryzys, w gabinetach władzy zawsze odkurza się sprawdzony manewr: znaleźć wroga zastępczego, groźnie zmarszczyć brwi i ogłosić narodową mobilizację w obronie dzieci. Donald Tusk postanowił przypomnieć Polakom swoje „najlepsze” cechy despoty z minionej epoki. Efekt? Zamiast powagi i strachu, szef rządu doczekał się fali bezlitosnego rechotu, a ze sprawy wymagającej poważnego podejścia, zrobił pośmiewisko. Okazuje się, że najlepszą bronią przeciwko autorytarnym zapędom nie jest nawet gniew, lecz bezlitosna satyra.
Publicystyka

Przerażający potwór zjada nasze miliony! Poseł PiS odsłonił jego twarz skrytą za maską złoczyńcy i wywołał burzę

opublikowano:
Kanthak pokazał twarz potwora
Kanthak pokazał twarz potwora (fot. wPolsce24)
Przez miesiące rządzący tłumaczyli nam, że gigantyczna dziura budżetowa i galopujące zadłużenie to siła wyższa – jakiś metafizyczny byt, klątwa albo zjawisko nadprzyrodzone. Tymczasem w sejmowych korytarzach doszło do dekonspiracji w stylu kultowego „Scooby-Doo”. Poseł Jan Kanthak ściągnął kominiarkę z „tajemniczej zjawy” i pokazał Polakom prawdziwą twarz architekta finansowej katastrofy.
Publicystyka

Festiwal obłudy w wykonaniu prezydent Dulkiewicz w Krakowie. Trudne pytania to nie hejt, a Gdańsk nie rozliczył własnych grzechów

opublikowano:
Aleksandra Dulkiewicz
Aleksandra Dulkiewicz zaangażowała się w wybory w Krakowie. (fot. Fratria/ M. Czutko)
Gdy rozum śpi, budzą się demony. Gdy brakuje argumentów merytorycznych, na jaw wychodzą niewygodne fakty dotyczące miejsca zamieszkania i braku realnych związków z miastem, w sztabach lewicowo-liberalnych elit natychmiast uruchamiany jest ten sam, doskonale znany mechanizm obronny: karta ofiary. W Krakowie jesteśmy świadkami politycznego teatru, w którym uzasadnioną i konieczną w procesie demokratycznym dociekliwość dziennikarzy próbuje się zakrzyczeć opowieściami o „hejcie”, a jako moralną tarczę ściąga się Aleksandrę Dulkiewicz i tragedię sprzed lat.
Publicystyka

Pół miliona migrantów i ekspresowe wybory. Czy Tusk pójdzie tą samą ścieżką co Madryt?

opublikowano:
Polityczny pojedynek na tle wiadomości
Kryzys polityczny w Hiszpanii, decyzje Pedro Sáncheza i spór o migrację wywołują debatę w Europie. Czy wydarzenia w Madrycie będą miały wpływ także na Polskę?(fot. Fratria/PAP/EPA)
Lewacki premier Hiszpanii Pedro Sanchez ogłosił kolejne już w swojej politycznej karierze premiera przedterminowe wybory. Skąd w nim tyle odwagi, by poddać się ocenie wyborców, którzy w większości mają serdecznie dość jego rządów?