Cudowne uzdrowienie Macieja Stuhra. „Zmęczył się” polityką, bo wreszcie rządzą „swoi”?

W mediach społecznościowych furorę robi krótki wywiad, którego aktor udzielił na ściance jednej z komercyjnych imprez. Zapytany o to, czy zamierza zabierać głos w sprawach politycznych, odpowiedział z rozbrajającą szczerością:
„Mnie to znudziło i nic mnie to nie obchodzi. (...) Przez parę lat mi się wydawało, że mam [coś do powiedzenia], a teraz mi się na przykład wydaje, że niewiele mam do powiedzenia”.
Krótko, zwięźle i… wyjątkowo obłudnie.
Kiedyś „bohater oporu”, dziś zblazowany celebryta
Jeszcze niedawno Maciej Stuhr nie przepuszczał żadnej okazji, by wejść w rolę sumienia narodu. Pamiętamy jego „błyskotliwe” żarty ze sceny podczas gali rozdania Orłów w 2016 roku, gdy w szyderczy sposób kpił z katastrofy smoleńskiej, żołnierzy wyklętych czy obozu patriotycznego. Pamiętamy płomienne manifesty, zaangażowanie w obronę „wolnych sądów”, granie w filmach otwarcie uderzających w polskich funkcjonariuszy strzegących wschodniej granicy oraz nieustanny ton wyższości wobec „ciemnogrodu”, który śmiał wybrać inną władzę niż tę namaszczoną przez warszawsko-krakowski establishment.
Wtedy pan Maciej nie był ani zmęczony, ani znudzony. Wtedy na politycznej histerii budował swój wizerunek zaangażowanego intelektualisty, zdobywając poklask liberalnych salonów i stacji z Wiertniczej.
Demokracja uratowana, można iść na kawę
Co takiego wydarzyło się w ostatnich miesiącach, że wulkan obywatelskiej troski nagle zamienił się w wygasły krater? Odpowiedź jest aż nadto czytelna: zmieniła się władza.
Gdy u steru zasiadła ekipa Donalda Tuska, a media publiczne, spółki Skarbu Państwa i instytucje kultury zaczęły być przejmowane w sposób urągający jakimkolwiek standardom, w salonie zapanowała błoga cisza. Drożyzna? Czystki w instytucjach? Ograniczanie kluczowych inwestycji rozwojowych? Wycofywanie się z obietnic wyborczych? Dla Macieja Stuhra to wszystko nagle stało się „nudne”. Gdy rządzą „nasi”, państwo z automatu staje się idealne, praworządność rozkwita, a celebryta może wreszcie zrzucić z ramion obowiązek ratowania ojczyzny i wrócić do pozowania na ściankach.
Jak trafnie skomentował na platformie X profil Profesor Pingwin:
Jasnowidzem nie jestem, ale mam pewne przeczucia co do tego, jakiego konkretnie dnia może znowu bardzo się polityką zainteresować”.
Do zobaczenia po kolejnych wyborach
Nie miejmy złudzeń. „Znudzenie” polityką u gwiazd pokroju Macieja Stuhra ma datę ważności. Trwa dokładnie tyle, ile kadencja obecnego rządu.
Wystarczy, że przy kolejnych wyborach Polacy ponownie postawią na opcję konserwatywną i odrzucą dyktat liberalnych elit, a pan Stuhr natychmiast odzyska pamięć, wigor i poczucie dziejowej misji. Znów usłyszymy o „faszyzmie”, „zagrożeniu wolności” i konieczności „obywatelskiego nieposłuszeństwa”.
Do tego czasu możemy jednak cieszyć się ciszą. Ale nie miejmy złudzeń: moralny kompas warszawskich salonów zawsze wskazuje jeden konkretny kierunek.
źr. wPolsce24











