Publicystyka

Wielka wojna w KO. Koryto trzeszczy na Lubelszczyźnie: wycinanie ludzi, „cyber-czystki” na WhatsAppie i donosy w zaprzyjaźnionych mediach

opublikowano:
Zaprzyjaźnione media donoszą o walce frakcji w Lublinie . Żuk ma walczyć z Wcisło
Zaprzyjaźnione media donoszą o walce frakcji w Lublinie (fot. shutterstock/Fratria)
Mieli nieść „europejskie standardy”, „uśmiechniętą Polskę” i nową kulturę polityczną. Tymczasem rzeczywistość w terenie brutalnie weryfikuje bajki Donalda Tuska o wielkiej zjednoczonej rodzinie. Na Lubelszczyźnie w strukturach Koalicji Obywatelskiej trwa regularna, bezpardonowa walka buldogów pod dywanem. Wojna o wpływy, synekury i polityczne przetrwanie osiągnęła tam poziom tak żenujący, że „zjednoczeni” demokraci zaczęli masowo wynosić na siebie brudy do zaprzyjaźnionych salonów medialnych.

Zasada jest prosta: kiedy jedna frakcja chce uderzyć w drugą, leci z płaczem i „kwitami” do mainstreamu. Jedni, związani z lokalnymi kacykami ruszają z donosami na Czerską do Agory, drudzy, wierni warszawskim protektorom, szukają ratunku u dziennikarzy Onetu czy innych lewicowo-liberalnych portali. Wszyscy po kolei, zasłaniając się anonimowością, grillują swoich partyjnych kolegów, dając nam bezcenny wgląd w to, jak naprawdę wygląda ta „demokratyczna koalicja”, gdy wyłączy się kamery telewizyjne.

Ofiara z wiceprezesa, czyli zemsta za brak lojalności

Zaczęło się od walki o stanowisko szefa regionu a kończy na klasycznych aktach politycznej zemsty w lubelskim samorządzie, o czym rozpisują się media po obu stronach barykady. Ofiarą ostatniej czystki padł według doniesień Radia Zet, Wojciech Wilk – postać w regionie znana (były poseł, były wojewoda, a do niedawna burmistrz Kraśnika). Po utracie fotela burmistrza, partia – jak to ma w zwyczaju – zapewniła mu „miękkie lądowanie” w miejskiej spółce TBS Nowy Dom w Lublinie. Ciepła posadka wiceprezesa, obligująca do pobierania ok. 14 tysięcy złotych miesięcznie z kieszeni podatnika, miała być nagrodą pocieszenia.

Wilk popełnił jednak kardynalny błąd. W wewnętrznych wyborach w KO, zamiast poprzeć kandydata namaszczonego przez prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka – posła Michała Krawczyka – postawił na wpływową europosłankę Martę Wcisło. I choć Wcisło te wybory wygrała i została szefową regionu, to w zarządzie i w lubelskim ratuszu wciąż karty rozdaje ekipa Żuka.

Zemsta – jak pisał klasyk – najlepiej smakuje na zimno. Trzy razy ludzie prezydenta Żuka głosowali przeciwko Wilkowi w strukturach. W końcu uderzono tam, gdzie boli najbardziej: w portfel. Wilk, mimo wzorowego absolutorium i braku jakichkolwiek merytorycznych zarzutów, z dnia na dzień wyleciał ze spółki pod pretekstem „wygaszenia kadencji”. Zdezorientowany i potraktowany jak zużyty element, ma teraz biegać po zaprzyjaźnionych redakcjach, żaląc się, że „decyzja jest dla niego niezrozumiała”. Witamy w realnym świecie Platformy, panie Wojewodo!

Trzecia Droga do koryta, czyli „fachowcy” od Pełczyńskiej-Nałęcz

Żeby cyrk był kompletny, na miejsce wyciętego Wilka w radzie nadzorczej TBS natychmiast wskoczył Paweł Kurek – radny wojewódzki od Hołowni, a dokładniej zaufany człowiek minister Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz z Polski 2050.

Akurat, jak słyszymy od naszych informatorów w Lublinie, Kurek z Wilkiem od lat szczerze się nie znoszą (Kurek miał kiedyś żal, że Wilk nie zrobił go swoim wiceburmistrzem w Kraśniku). Co ciekawsze, Kurek w radzie nadzorczej wylądował tuż po tym, jak w atmosferze potężnego skandalu rozstawał się z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska. Nieoficjalnie mówiło się o zwolnieniu dyscyplinarnym za „chodzenie do pracy w kratkę”, choć ostatecznie sprawę zamieciono pod dywan. Teraz ten „wybitny ekspert” od pracy w kratkę będzie kontrolował miejskie budownictwo w Lublinie. Idealny układ: KO wycina swoich, żeby obłaskawić koalicjantów z Trzeciej Drogi.

Wojna na komunikatorach. „Cyber-czystki” i usuwanie szefowej

Najbardziej komiczny – i jednocześnie pokazujący poziom mentalny lubelskiej KO – etap tej wojny toczy się jednak w smartfonach. Prawdziwym rozgrywającym pod nieobecność leczącego kręgosłup prezydenta Żuka stał się jego zastępca, Tomasz Fulara. To on, według doniesień zniecierpliwionych działaczy, trzęsie teraz miastem i szykuje się do przejęcia fotela prezydenta w 2029 roku.

Fulara, który nagle objawił się jako wielki kadrowiec i sekretarz powiatu KO, postanowił pokazać, kto tu rządzi w sposób iście cyfrowy. Przejął uprawnienia administratora na oficjalnej grupie partyjnej na popularnym komunikatorze (używanym do koordynacji działań struktur) i... bezpardonowo usunął z niej nowo wybraną przewodniczącą regionu, europosłankę Martę Wcisło oraz jej najbliższych stronników!

Screeny z tej „cyber-czystki” lotem błyskawicy obiegły zaprzyjaźnione z władzą redakcje. Wcisło, która jeszcze niedawno wrzucała tam partyjne grafiki i instrukcje z Warszawy, dostała cyfrowego bana od własnego wiceprezydenta miasta. Działacze z ekipy Wcisło są wściekli i anonimowo pomstują w mediach na „jazdę po bandzie” i „wywoływanie niepotrzebnych konfliktów”. Oficjalnie oczywiście panuje zmowa milczenia: Wcisło odmawia komentarza, Żuk i Fulara nie odbierają telefonów.

Uśmiechnięta anarchia

Obraz, jaki wyłania się z lubelskiego bagienka Koalicji Obywatelskiej, to esencja rządów tej formacji. Pod hasłami walki o demokrację i praworządność kryje się brutalne, prymitywne wycinanie przeciwników politycznych, blokowanie dostępu do informacji, wyrzucanie ludzi z pracy za brak lojalności wobec lokalnego barona i obsadzanie rad nadzorczych skompromitowanymi działaczami koalicjanta.

A najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że oni sami nie potrafią już trzymać języka za zębami. Gdy tylko dzieje się im krzywda, zamiast „wewnętrznych standardów” wybierają numer do Onetu lub mediów afiliowanych przy „Wyborczej”, żeby napluć na kolegę z tego samego komitetu wyborczego. Oglądajmy to widowisko z popcornem w ręku – na Lubelszczyźnie koryto najwyraźniej zrobiło się za wąskie dla wszystkich „uśmiechniętych” tłustych kotów.

źr. wPolsce24 za RadioZet, onet.pl

Publicystyka

Co za spot kandydatki na prezydenta Krakowa! Kobieta ma dystans. Dziennikarze pękali ze śmiechu

opublikowano:
Siła Krakowa jest w Owcy
Siła Krakowa jest w Owcy (fot. wPolsce24)
Kampania przed wyborami prezydenckimi w Krakowie wkracza w fazę absolutnego absurdu. Jeśli komuś wydawało się, że lewica wyczerpała już limit zadziwiających pomysłów na zdobywanie elektoratu, to kandydatka partii Razem, Aleksandra Owca, udowodniła, że granice żenady można przesuwać w nieskończoność. Do sieci trafił jej oficjalny spot wyborczy – a w zasadzie disco-popowy teledysk – który wywołał prawdziwą lawinę śmiechu. Sprawę w bezlitosny, a zarazem pełen humoru sposób, skomentowali dziennikarze w porannym paśmie telewizji wPolsce24.
Publicystyka

Kolejny odlot przebrzmiałej aktorskiej gwiazdy, byle uderzyć w prezydenta Nawrockiego

opublikowano:
Prezydent Karol Nawrocki jest bezpardonowo, ale niezbyt mądrze atakowany przez fanatycznych zwolenników koalicji 13 grudnia
Prezydent Karol Nawrocki jest bezpardonowo, ale niezbyt mądrze atakowany przez fanatycznych zwolenników koalicji 13 grudnia (Fot. PAP/Radek Pietruszka)
Joanna Szczepkowska najwyraźniej uznała, że sam fakt, iż Karol Nawrocki zdecydował się bronić swojego dobrego imienia przed sądem, jest powodem do kpin. Po rozpoczęciu procesu prezydenta przeciwko wydawcy Onetu aktorka stwierdziła, że rozprawa to „gol do własnej bramki”, ponieważ przypomina opinii publicznej o publikacji dotyczącej jego przeszłości.
Polska

5,5 mln zł zysku z handlu ludźmi i prostytucji. Lubelska policja zatrzymała bossów półświatka

opublikowano:
sutenerstwo
Miliony z handlu ludźmi i prostytucji. Lubelska policja zatrzymała bossów półświatka (fot. Policja)
Kryminalni z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie rozbili zorganizowaną grupę przestępczą, która przez kilkanaście lat czerpała ogromne korzyści majątkowe z prostytucji oraz handlu ludźmi. Funkcjonariusze zatrzymali na terenie województwa kujawsko-pomorskiego 63-letniego mężczyznę oraz jego 44-letnią żonę. Według ustaleń śledczych, to właśnie to małżeństwo założyło przestępczy proceder i twardą ręką nim kierowało. Nielegalna działalność grupy trwała nieprzerwanie od 2009 aż do końca 2024 roku.
Publicystyka

Mądre i odważne słowa Karola Nawrockiego. Wizja Polski solidarnej i silnej, kontra smutna i biedna rzeczywistość rządów Tuska. Wielkość prezydenta unaocznia małość premiera

opublikowano:
Prezydent rzecznikiem wielkości narodu
Prezydent rzecznikiem wielkości narodu. ( fot. wPolsce24)
Wystąpienie prezesa Karola Nawrockiego w Pałacu Prezydenckim przy okazji spotkania głowy państwa z polskimi i zagranicznymi przedsiębiorcami z regionu Trójmorza pt. „Polska. Siła Trójmorza w G20”, to głos męża stanu, jakiego Polska dziś desperacko potrzebuje. Gdy z ust lidera obozu patriotycznego padają słowa o suwerenności gospodarczej, godności rodziny i sile Trójmorza na salonach G20, w tym samym czasie ekipa Donalda Tuska funduje Polakom bezradność, chaos w służbie zdrowia, drożyznę, wstyd i ucieczkę przed odpowiedzialnością okraszone błazeńskimi występami premiera na twitterku i TikToku.
Publicystyka

Festiwal żenady w cieniu kryzysu. Tusk pajacuje z piosenkami AI, podczas gdy Polacy liczą każdy grosz

opublikowano:
Kaprawy Tusk w samochodzie, błaznuje przed Polakami
Tusk z kolejną porcją błazenady (fot. x.com/Donald Tusk)
Drożyzna dobija domowe budżety, rachunki za energię rujnują przedsiębiorców, na stacje benzynową lepiej w ogóle nie zajeżdżać, a państwo trzeszczy w szwach. Tymczasem szef rządu, Donald Tusk, po raz kolejny udowadnia, że dla niego władza to nie odpowiedzialność, lecz nieustanny kabaret. W najnowszym wpisie na portalu x.com, premier serwuje Polakom infantylną piosenkę wygenerowaną przez sztuczną inteligencję. Czy tak ma wyglądać powaga polskiego rządu w obliczu zagrożeń i postępującego ubożenia społeczeństwa?
Publicystyka

"Wiceministra" rządu, którego premier rozmawia z maskotkami, rozmawia z warzywami. Ile ten cyrk jeszcze potrwa?

opublikowano:
Z członkami rządu jest coraz..., niech każdy sam sobie dopowie, wedle uznania
Z członkami rządu jest coraz..., niech każdy sam sobie dopowie, wedle uznania (Fot. grafika AI)
W założeniu ma być miło i śmiesznie, ale jest coraz bardziej straszno. Trzeba bowiem postawić pytanie o kondycję psychiczną ludzi, którzy pełnią bardzo istotne funkcje państwowe. Poważne tematy debaty publicznej są przez nich przedstawiane w formach wyjętych wprost z teatrzyków przedszkolnych.