Polska

Rodziny z dziećmi uciekały w popłochu! Gruzin na quadzie wjechał w tłum na Placu Litewskim w Lublinie

opublikowano:
Kryminalni z Lublina zatrzymali 34-letniego obywatela Gruzji, który w sobotni wieczór urządził sobie szaleńczą ucieczkę quadem przez samo centrum miasta. Mężczyzna nie tylko zignorował wezwanie do kontroli, ale swoją brawurową jazdą stwarzał śmiertelne zagrożenie dla pieszych i innych uczestników ruchu. Jak się okazało, 34-latek miał sądowy zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów. Teraz grozi mu nie tylko wysoka kara, ale również wydalenie z Polski.

Do dramatycznych wydarzeń doszło w sobotę, 13 czerwca 2026 roku, około godziny 21:30. Policyjna interwencja, która miała być rutynową kontrolą drogową, błyskawicznie przerodziła się w niebezpieczny pościg. Funkcjonariusze chcieli zatrzymać quada, który poruszał się z niesprawnymi tylnymi światłami. Zamiast się zatrzymać, kierowca wcisnął gaz i ruszył w stronę zatłoczonego centrum Lublina.

Trasa ucieczki 34-latka prowadziła przez najbardziej uczęszczane miejsca Lublina. Mężczyzna pędził między innymi przez Plac Litewski, Aleje Racławickie, a także ulice Zieloną, Świętoduską i Niecałą. To właśnie w tych rejonach, w sobotni wieczór, ruch pieszych jest wyjątkowo duży. Świadkowie relacjonują, że kierowca quada zmuszał przechodniów do ucieczki z toru jazdy.

Nagrania z pościgu, które błyskawicznie pojawiły się w mediach społecznościowych, pokazują krewkiego kierowcę, który wjeżdżał na chodniki, ciągi piesze oraz miejsca objęte zakazem ruchu. Jak podkreślają internauci, szczególnie niebezpieczna sytuacja miała miejsce na Placu Litewskim, gdzie ludzie oglądali pokazy multimedialnej fontanny. W panice uciekali z chodników, by uniknąć zderzenia z szaleńcem. W trakcie ucieczki mężczyzna całkowicie ignorował polecenia policjantów oraz znaki drogowe. Jego brawurowa jazda doprowadzała do niebezpiecznych sytuacji na drodze, które mogły zakończyć się tragedią.

Pojazd porzucony, sprawca zatrzymany

Pościg zakończył się na parkingu przy ulicy Niecałej, gdzie policjanci odnaleźli porzuconego quada. Funkcjonariusze natychmiast zabezpieczyli pojazd. Sprawą zajęli się kryminalni z IV Komisariatu Policji w Lublinie. Szybko udało się ustalić, kto kierował quadem. 34-letni obywatel Gruzji został zatrzymany. Jak się okazało, mężczyzna miał sądowy zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów. Gruzin usłyszał oficjalne zarzuty - grozi mu kara 5 lat pozbawienia wolności. To jednak nie koniec konsekwencji dla mężczyzny. Policjanci skierowali wniosek do Straży Granicznej o wydanie decyzji zobowiązującej obcokrajowca do opuszczenia Polski.

źr. wPolsce24 za KMP Lublin

 

Polska

Taki przelew dostał lekarz z 26-letnim stażem! Jemu wystarczy na pizzę, a "kolega" kupił Porsche

opublikowano:
Lekarze podczas operacji i zdjęcie przelewu bankowego
Kolejny lekarz ujawnił swoje zarobki. (fot. screen z Instagram/marcinsocha1975)
W polskiej służbie zdrowia obok siebie istnieją dwa światy. W jednym doświadczony chirurg szczękowy z 26-letnim stażem otrzymuje przelew, który nazywa „kosztowną ekstrawagancją”. W drugim 29-letni lekarz w trakcie specjalizacji zarabia miliony, kupuje luksusowe Porsche i współtworzy system „uprzywilejowanej kasty” dla polityków. Afera w warszawskim Szpitalu Południowym odsłoniła głębokie nierówności, które uderzają nie tylko w kieszenie medyków, ale przede wszystkim w godność zwykłego pacjenta.
Polska

„Angielskie wyjście" Dawida Kacprzyka. Radny lekarz-milioner zapadł się pod ziemię

opublikowano:
2401098_6
Choć emocje wokół afery w warszawskim Szpitalu Południowym sięgają zenitu, główny bohater skandalu, Dawid Kacprzyk, „zapadł się pod ziemię”. Mimo trwającego posiedzenia Rady Dzielnicy Ursus, radny Koalicji Obywatelskiej nie zjawił się, by osobiście pożegnać się z funkcją, radnymi i mieszkańcami, którzy wcześniej obdarzyli go zaufaniem. Rezygnację złożył w zaskakujących okolicznościach.
Polska

ROZMOWA WIKŁY. "Dorwali się do koryta, a teraz próbują umyć ręce od sprawy Kacprzyka"

opublikowano:
Marek Jakubiak w rozmowie Wikły
(fot. wPolsce24)
Szpital Południowy w Warszawie, który miał służyć zwykłym Polakom, stał się symbolem arogancji i oderwania od rzeczywistości obecnej władzy. Skandal z "salonikiem VIP", w którym politycy Koalicji Obywatelskiej bez kolejki korzystali z luksusowej opieki medycznej, obnaża prawdziwe oblicze ekipy Donalda Tuska. "To jest naprawdę gruby wał, który może być ośmiorniczkami 2.0 albo 3.0" – ocenia wprost poseł Wolnych Republikanów, Marek Jakubiak.
Polska

HIT. Poseł Konwiński ucieka przed red. Jarząbkiem. Próbował wyprowadzić dziennikarza z równowagi, ale coś nie wyszło

opublikowano:
Poseł Zbigniew Konwiński ucieka przed red. Jarząbkiem
Poseł Zbigniew Konwiński ucieka przed red. Jarząbkiem (fot. wPolsce24)
Politycy Koalicji Obywatelskiej przyzwyczaili się już do „ciepłej wody w kranie” i potakiwania ze strony zaprzyjaźnionych mediów. Co się jednak dzieje, gdy na sejmowym korytarzu wyrasta przed nimi reporter telewizji wPolsce24, redaktor Jarząbek? Dochodzi do scen, które błyskawicznie stają się hitem sieci!
Polska

Gorąco na sejmowych korytarzach po pytaniach o salonik VIP w warszawskim szpitalu. „Ludziom Tuska puszczają nerwy!”

opublikowano:
Poseł Zembaczyński zrobił się nerwowy po pytaniach Rafała Jarząbka
(fot. wPolsce24)
Afera wokół saloniku VIP dla polityków Koalicji Obywatelskiej w jednym z warszawskich szpitali rozgrzewa emocje do czerwoności. Gdy na korytarzach Sejmu pojawił się red. Rafał Jarząbek z pytaniami o kulisy tej sprawy, ludzie Donalda Tuska zareagowali niezwykle nerwowo.
Polska

W końcu jest! Trzaskowski tłumaczy się z afery. "Byłem tam tylko raz, ale..."

opublikowano:
Rafał Trzaskowski tłumaczy się dziennikarzom za aferę w szpitalu
Rafał Trzaskowski tłumaczy się dziennikarzom za aferę w szpitalu (fot. wPolsce24)
W podległym stołecznemu ratuszowi Szpitalu Południowym wybuchł gigantyczny skandal. Setki tysięcy złotych na wypłatę dla lekarza, prokuratura i specjalna ścieżka dla wybranych na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym – to obraz placówki, jaki wyłania się z przeprowadzonego audytu. Prezydent Rafał Trzaskowski próbuje gasić pożar dymisjonując zarząd, ale unika odpowiedzi na pytania o polityczną odpowiedzialność swoich zastępców.