Afera w KO. Powtórzą wybory czy zamiotą sprawę pod dywan? „Byłaby potężna awantura”

Przebieg wewnętrznych wyborów w Koalicji Obywatelskiej jest poważnym obciążeniem wizerunkowym dla partii Donalda Tuska. W kilku regionach poszło „na noże”. Walka pomiędzy partyjnymi kolegami rozlewała się poza struktury – media informowały o rozmaitych nieprawidłowościach, wyciekały screeny z wewnętrznych czatów KO, kandydaci prowadzili agresywną kampanię w internecie.
Najgłośniej było o sytuacji na Dolnym Śląsku, gdzie Monika Wielichowska przegrała z Michałem Jarosem o kilka głosów. Stronnicy Wielichowskiej kwestionują wynik, pojawiły się zarzuty braku tajności głosowania i agitacji w lokalu wyborczym.
Podobnie jest na Lubelszczyźnie. Tam europosłanka Marta Wcisło wygrała walkę o szefowanie wojewódzkim strukturom KO z posłem Michałem Krawczykiem. Głosowanie odbywało się w atmosferze skandalu, media – powołując się na wypowiedzi działaczy partii – pisały o starciu „rozkrzyczanej Cepelii” (Wcisło) z „zadufanym nierobem” (Krawczyk).
Różnica w liczbie zdobytych głosów pomiędzy Wcisło a Krawczykiem była niewielka. Teraz okazuje się, że mogło dojść do oszustwa. Chodzi o sytuację w Kraśniku, gdzie w komisji wyborczej zasiadały osoby, które jednocześnie startowały w wyborach (głosowano też na szefów struktur miejskich, powiatowych itd.)
- To nie powinno się zdarzyć - mówi Onetowi jeden z ważnych polityków KO na Lubelszczyźnie.
Jak podaje portal, działacze popierający Krawczyka chcą, by głosy z powiatu kraśnickiego zostały unieważnione. Wtedy zwycięzcą wyborów zostałby poseł – miałby 620 a Marta Wcisło 613 głosów.
- Taka decyzja doprowadziłaby do wstrząsu – pisze Onet.pl.
Być może jednak sprawa zostanie zamieciona pod dywan.
- Centrala na to się nie zgodzi. Byłaby potężna awantura. Już prędzej zarządzą nowe wybory – twierdzi jeden ze stronników Marty Wcisło.
źr. wPolsce24 za Onet.pl











