Ależ naplótł... Tusk poszedł do TVP i prawda znów przegrała

„Agresywne postępowanie” prezydenta?
Tusk mówił m.in., że ważne ustawy są „zawsze obiektem agresywnego postępowania” prezydenta. Trudno jednak znaleźć w działaniach Karola Nawrockiego coś, co przypominałoby agresję. Każde z jego wet było szeroko uzasadniane – zarówno w oficjalnych oświadczeniach, jak i w wystąpieniach publicznych. Prezydent przedstawiał argumenty prawne, ustrojowe oraz gospodarcze. Można się z nimi zgadzać lub nie, ale określanie ich mianem „agresji” brzmi raczej jak element politycznej retoryki niż rzeczowej oceny.
„Mania wetowania wszystkiego”
Tusk mówił również o „manii wetowania wszystkiego”. Tyle że liczby wyglądają zupełnie inaczej.
Prezydent:
- podpisał około 170 ustaw,
- zgłosił 17 inicjatyw ustawodawczych,
- zawetował 29 ustaw.
Trudno uznać takie proporcje za „wetowanie wszystkiego”. W praktyce oznacza to, że zdecydowana większość ustaw przyjmowanych przez parlament uzyskała podpis głowy państwa.
Tusk o polaryzacji
W wywiadzie premier zapewniał, że nie chce pogłębiania polaryzacji, ponieważ ma ona – jak mówił – „strategiczne konsekwencje”.
Trudno jednak nie zauważyć, że właśnie Donald Tusk od lat jest jednym z polityków najmocniej budujących podział polityczny w Polsce. Jego wystąpienia bardzo często opierają się na ostrych ocenach przeciwników i dramatycznych diagnozach dotyczących przyszłości kraju. Każdy obserwator polskiej sceny politycznej bez trudu mógłby wskazać dziesiątki przykładów, które pokazują, że retoryka premiera sama w sobie jest silnie polaryzująca.
„Nikt w Polsce nie ma zaufania do Glapińskiego”
Jednym z najbardziej zaskakujących fragmentów rozmowy była wypowiedź premiera dotycząca prezesa Narodowego Banku Polskiego. Donald Tusk stwierdził, że „chyba nikt w Polsce nie ma zaufania do Adama Glapińskiego”.
To klasyczna tuskowa sztuczka erystyczna polegająca na wypowiadaniu się w imieniu całego społeczeństwa. W rzeczywistości prezes NBP ma w Polsce zarówno krytyków, jak i wielu zwolenników. Dla milionów Polaków jego działania w czasie pandemii oraz w okresie wybuchu wojny w Ukrainie były dowodem skutecznego zarządzania polityką pieniężną, które ostatecznie doprowadziło do obniżenia inflacji po jej globalnym wzroście.
"Polski SAFE 0 proc. niezgodny z prawem"
Premier uderzył także w propozycję prezydenta dotyczącą alternatywnego mechanizmu finansowania obronności, tzw. „polskiego SAFE 0 proc.”. Tusk sugerował, że rozwiązania proponowane przez prezesa NBP są sprzeczne z prawem. Tyle że Adam Glapiński sam wyjaśniał publicznie, iż obecne przepisy nie pozwalają na zastosowanie takiego instrumentu. Dlatego właśnie konieczna byłaby zmiana prawa – co stało się podstawą inicjatywy ustawodawczej zgłoszonej przez Karola Nawrockiego.
Trudno więc zarzucać komuś, że proponuje rozwiązanie niezgodne z obecnym prawem, skoro od początku jasno mówił, że wymaga ono zmiany przepisów.
Straszenie polexitem - to już rytuał
Najdalej idąca teza premiera dotyczyła jednak przyszłości Polski w Unii Europejskiej. Donald Tusk stwierdził, że weto prezydenta do ustawy wdrażającej mechanizm SAFE może być „wstępem do polexitu”.
To twierdzenie stoi w wyraźnej sprzeczności z deklaracjami samego Karola Nawrockiego, który wielokrotnie podkreślał, że Polska powinna pozostawać członkiem Unii Europejskiej. Jednocześnie zaznaczał, że wspólnota wymaga reform i że integracja nie może prowadzić do ograniczania suwerenności państw członkowskich.
„UE - wielka umowa wszystkich Polaków i marzenie papieża”?
Tusk bardzo patetycznie odwołał się także do symbolicznej wizji polskiej drogi na Zachód, mówiąc o „wielkiej umowie wszystkich Polaków”, w której – jak podkreślał – uczestniczyli zarówno tacy działacze jak Lech Wałęsa, środowisko Solidarności, sam Jan Paweł II oraz postkomuniści.
Problem polega na tym, że dzisiejsza Unia Europejska wygląda zupełnie inaczej niż wspólnota, do której Polska wstępowała w 2004 roku. Coraz częściej pojawiają się projekty dalszej centralizacji władzy w Brukseli, a także rozwiązania budzące sprzeciw części społeczeństw państw członkowskich, od sporów o politykę migracyjną po kwestie światopoglądowe.
W tym kontekście powoływanie się na autorytet Jana Pawła II w obronie każdej decyzji instytucji unijnych może budzić poważne wątpliwości. Trudno bowiem przypuszczać, by Jan Paweł II z entuzjazmem patrzył na uznawanie aborcji za "prawo człowieka", szaleństwo polityki gender czy brutalne ataki na chrześcijan dokonywany przez imigrantów z krajów wrogich wobec wyznawców Chrystusa. Dla Tuska jednak jakikolwiek sprzeciw czy krytyka takiej Unii jest równoznaczna z "polexitem". Takie myślenie zdradza, że Donald Tusk uważa, że Polacy powinni siedzieć cicho w UE i być wiecznie wdzięczni za sam fakt przyjęcia naszego kraju do wspólnoty.
Nawrocki: "są granice centralizacji UE"
Tymczasem jakby korespondencyjnie odpowiadając premierowi prezydent Karol Nawrocki dziś podczas spotkania z mieszkańcami Chmielnika odniósł się do wydumanych zarzutów szefa rządu. Prezydent podkreślił, że Polska chce współpracować w ramach Unii Europejskiej, ale integracja ma swoje granice. „Są granice centralizacji Unii Europejskiej. Te granice wyznacza polski ustrój, Konstytucja RP, ale także Traktat o Unii Europejskiej” - powiedział Karol Nawrocki.
Zdaniem prezydenta decyzje dotyczące bezpieczeństwa państwa, rozwoju sił zbrojnych czy przemysłu obronnego powinny pozostawać w kompetencjach polskich władz. „Decyzje dotyczące polskiej wolności, suwerenności i bezpieczeństwa są decyzjami zwierzchnika polskich sił zbrojnych, a nie Brukseli” – powiedział prezydent.
Spór, który dopiero się zaczyna
Spór o ustawę wdrażającą mechanizm SAFE stał się jednym z najważniejszych politycznych konfliktów ostatnich tygodni. Dla rządu to element europejskiego systemu finansowania obronności. Dla prezydenta – zobowiązanie, które może rodzić poważne ryzyka prawne i finansowe.
Jedno jest pewne: emocjonalne diagnozy o „manii wetowania”, „polexicie” czy „braku zaufania całej Polski” niewiele pomagają w spokojnej debacie o przyszłości państwa. Ale Donald Tusk to mistrz polaryzacji.
Olgierd Jarosz za PAP











