Publicystyka

Kuriozalny wywiad Trzaskowskiego. On jest oderwany od rzeczywistości. Porażka nic go nie nauczyła

opublikowano:
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podczas konferencji prasowej
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podczas konferencji prasowej (fot. PAP/Piotr Nowak)
Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy i dwukrotny przegrany w wyścigu o fotel prezydenta RP, postanowił ocieplić swój wizerunek w długim wywiadzie u Żurnalisty. Zamiast refleksji po serii politycznych porażek, otrzymaliśmy jednak dwugodzinny festiwal arogancji, samozachwytu i żalów, które idealnie pokazują, że ten polityk żyje w zupełnie innej galaktyce niż przeciętny obywatel.

Dramaty "złotego chłopca" i wielkie pieniądze na płyty

Trzaskowski dwoi się i troi, by udowodnić, że w czasach PRL był taki sam jak miliony Polaków. Stwierdza, że przecież "wszyscy stali w tych samych kolejkach po papier toaletowy i po szynkę". Szybko jednak jego maska "zwykłego chłopaka" opada. Sam przyznaje, że w jego domu dzięki zagranicznym koncertom ojca pieniądze "zawsze były", a on sam mógł wyjechać na stypendium do prestiżowego, bajońsko drogiego liceum w USA.

Prawdziwy obraz jego „problemów” wyłania się z opowieści o czasach tuż po studiach. Podczas, gdy zwykli Polacy w latach 90. mierzyli się z bezrobociem i biedą transformacji, Trzaskowski zżyma się, że zarabiał krocie. Jak sam przyznaje, jako młody tłumacz zarabiał nominalnie niemal tyle samo, co na początku pełnienia funkcji prezydenta Warszawy. Na co wydawał te gigantyczne kwoty? Z rozbrajającą szczerością wyznaje, że pozwalały mu one "nie mieć problemów z kupowaniem książek, ubrań, płyt i jeżdżeniem na wakacje". Jak widać, dramaty młodego adepta europejskich salonów były doprawdy rozdzierające.

Zbyt inteligentny na polską politykę? 

Trzaskowski nie potrafi ukryć swojej głębokiej pogardy dla oponentów i zwykłego, demokratycznego sporu. Uważa się za męża stanu, dyplomatę na miarę historycznego Talleyranda, o którym zaczytywał się w młodości. Obecne formaty debat telewizyjnych, w których trzeba odpowiedzieć na konkretne pytania, uważa za stratę czasu, która sprowadza polityków "do najniższego wspólnego mianownika". On sam, jak twierdzi, ma do zaproponowania "dowcip" i "błysk", ale boi się go pokazać, by "nie przefajnować" i nie zostać źle zrozumianym przez rzekomo mniej pojętny elektorat.

Z wyżyn swojego warszawskiego ratusza z pogardą patrzy na prawicowych polityków. Uderza m.in. w europosła Dominika Tarczyńskiego, o którym mówi, że "niczego w życiu nie dokonał i pewnie nie dokona", przeciwstawiając go sobie – człowiekowi, który jest w polityce, by "robić poważne rzeczy" i zajmować się "organizacją żłobków".

Hybris i zrzucanie winy na innych

Wyborcom w pamięci z pewnością utkwił kuriozalny wieczór wyborczy, podczas którego Trzaskowski odtrąbił swoje zwycięstwo w wyborach prezydenckich, nie czekając nawet na oficjalne wyniki. Dlaczego dopuścił się tak żenującej wpadki? Z nonszalancją tłumaczy, że "uznał, że zaryzykuje". Kiedy w środku nocy prawda uderzyła go w twarz i okazało się, że sromotnie przegrywa, po prostu... poszedł spać.

Oczywiście w jego słowniku nie istnieje pojęcie osobistej odpowiedzialności za klęskę. Winą za swój upadek obarcza wszystkich dookoła. Kto wyrządził mu największą krzywdę w kampanii? Wcale nie jego bezpośredni kontrkandydat Karol Nawrocki, ale... jego właśni sojusznicy z rządu koalicji 13 grudnia. Trzaskowski skarży się na ataki ze strony koalicjantów i ubolewa nad tym, że jako "faworyt" miał trudniej. W przypadku kogoś na wskroś zwyczajnego można byłoby mówić o pysze, ale z racji, że mówimy o kimś tak wyjątkowym, warto nazywać rzeczy po imieniu, to wszak grecka hybris.

Cyniczna gra tęczową kartą

Na koniec wychodzi na jaw całkowity polityczny cynizm włodarza stolicy. Gdy Trzaskowski potrzebował głosów skrajnej lewicy, z dumą podpisywał Kartę LGBT+. Dzisiaj jednak próbuje zrzucić z siebie łatkę "lewaka" i rewolucjonisty. Naginając się do sondaży, z całą stanowczością stwierdza, że sprzeciwia się adopcji dzieci przez pary jednopłciowe, traktując ją jako swoją "czerwoną linię". Jak sam podkreśla, jest "pragmatykiem". W języku Trzaskowskiego oznacza to jedno: poglądy są warte tyle, ile wynosi aktualne zapotrzebowanie polityczne.

Z tego wywiadu wyłania się smutny obraz "złotego dziecka" liberalnych salonów. Rafał Trzaskowski to uosobienie polityka głęboko przekonanego o własnej nieomylności, dla którego ewentualne porażki to wyłącznie efekt spisków sojuszników i niezrozumienia ze strony obywateli.

źr. wPolsce24

 

Publicystyka

Cyrk na posiedzeniu rządu. Tusk łzawym tonem atakuje prezydenta. Polityczna szopka w wykonaniu premiera

opublikowano:
Donald Tusk na nadzwyczajnym posiedzeniu rząd atakuje prezydenta i plecie androny.
Donald Tusk na nadzwyczajnym posiedzeniu rządu (fot. wPolsce24)
Wyreżyserowana polityczna szopka, wręcz cyrk. Tak krótko można skomentować wystąpienie premiera Donalda Tuska na posiedzeniu rządu zwołanym w odpowiedzi na weto prezydenta w sprawie tzw. ustawy o SAFE. Choć posiedzenie przedstawiane było jako nadzwyczajne, trudno nie odnieść wrażenia, że było zaplanowane już dawno, a Tusk tylko wyszedł odegrać swoją rolę. I tu trzeba go pochwalić - umiejętności aktorskich mu nie brakuje.
Publicystyka

Wczoraj nagrywał filmiki, dziś zapracowany. Tusk nie chce odpowiadać na pytania o aferę Giertycha

opublikowano:
Donald Tusk nie chce rozmawiać o Giertychu
Donald Tusk nie chce rozmawiać o Giertychu (fot. wPolsce24)
Nagle zabrakło czasu na filmiki? Donald Tusk umywa ręce w sprawie wielomilionowych interesów Giertycha na krzywdzie frankowiczów!
Publicystyka

Fikołki i manipulacje Tuska! Szef rządu znów w amoku atakuje prezydenta i szuka winnych wszędzie, tylko nie u siebie

opublikowano:
Tusk bezczelny na  posiedzeniu rządu
Tusk bezczelny na posiedzeniu rządu (fot. wPolsce24)
Donald Tusk po raz kolejny udowadnia, że w sztuce politycznego krętactwa i odwracania kota ogonem nie ma sobie równych. Zamiast zająć się realnymi problemami Polski, woli snuć absurdalne teorie i w skandaliczny sposób uderzać w głowę państwa, próbując wymusić uległość wobec swojej polityki i mamić wyborców.
Publicystyka

Skandaliczne groźby Kierwińskiego. Poseł Śliwka bezlitośnie kpi z ministra: "Często wspomina wczorajszy wieczór"

opublikowano:
Marcin Kierwiński znowu mówi tak, że trudno go było zrozumieć
Marcin Kierwiński znowu mówi tak, że trudno go było zrozumieć (fot. wPolsce24)
Przedstawiciele obecnej władzy znów pokazują swoją prawdziwą twarz, otwarcie grożąc siłowymi rozwiązaniami wobec niezależnych instytucji. Minister Marcin Kierwiński wprost przyznał, że potrafi sobie wyobrazić szokujący scenariusz, w którym sędziowie wchodzą do Trybunału Konstytucyjnego w asyście policji.
Publicystyka

Od arabskich milionów Sikorskiego po ruskie stronnictwo Brauna. Kto pociąga za sznurki w polskiej polityce?

opublikowano:
Wojciech Reszyczyński w rozmowie z Tadeuszem Płużańskim na antenie telewizji wPolsce24
Wojciech Reszyczyński w rozmowie z Tadeuszem Płużańskim (fot. wPolsce24)
Polska scena polityczna coraz bardziej przypomina niebezpieczną grę obcych interesów, w której suwerenność naszego kraju schodzi na dalszy plan. Z jednej strony mamy do czynienia z obecnym rządem Donalda Tuska, który od lat konsekwentnie buduje w Polsce "stronnictwo pruskie". Z drugiej strony, rzekomi antysystemowcy pod płaszczykiem patriotyzmu formują niepokojące "stronnictwo ruskie".
Publicystyka

To jest hit! Ursula von der Leyen w piżamie paraduje po Komisji Europejskiej

opublikowano:
Ursula von der Leyen  w uściskach z Macronem
Ursula von der Leyen (fot. shutterstock - zdjęcie nie przedstawia Ursuli w piżamie, tylko w żakiecie i jest wyłącznie ilustracyjne)
Jak donosi Ryszard Czarnecki, szefowa Komisji Europejskiej, Ursula Gertrud von der Leyen, zachowuje się w brukselskich gmachach jak we własnym pałacu.