Publicystyka

Trump chce płacić za głosy oddane na republikanów? Tusk może chcieć wprowadzić to samo!

opublikowano:
Donald Trump podczas konwencji Republikanów
Donald Trump podczas konwencji Republikanów (fot. PAP/EPA/JEFF MCWHORTER )
"Donald Trump zapowiedział płacenie za głosy oddane na republikanów w nadchodzących wyborach" - taką narrację surfują lewicowe media za Oceanem. Tymczasem prezydent USA w charakterystycznym dla siebie, dosadnym stylu posłużył się publicystyczną hiperbolą. Obawiamy się, że w warszawskich gabinetach uśmiechniętej koalicji ktoś może potraktować to jako gotowy podręcznik. Czy rząd Donalda Tuska, tracąc poparcie rozczarowanych Polaków, zdecyduje się pójść o krok dalej i wprowadzić system bezpośredniego „nagradzania” za właściwe wrzucenie karty do urny?

Wystąpienie Donalda Trumpa natychmiast wywołało poruszenie wśród komentatorów. Liberalne media za oceanem i w Polsce tradycyjnie skupiły się na dosłowności, ignorując sedno sprawy.

Trump posłużył się bowiem klasyczną figurą retoryczną – przerysowaniem, które miało zdemaskować to, co lewicowo-liberalny establishment robi od dawna w białych rękawiczkach: bezczelne kupczenie przywilejami, umarzaniem długów wybranym grupom i obiecywaniem korzyści w zamian za polityczną lojalność.

Problem w tym, że to, co w ustach amerykańskiego miliardera było po prostu zapowiedzią poprawy losów amerykańskich obywateli, w momencie posiadania pełni władzy przez obywateli, w realiach III RP pod rządami Donalda Tuska może stać się niebezpieczną pokusą, by faktycznie płacić za głosy oddane na jego partię. Przecież nasz premier jest gotowy obiecać wszystko byleby tylko zaskarbić głosy wyborców. Problemem jest realizacja tych postulatów. 

Od „korytka” do wirtualnego portfela

Rządząca dziś Koalicja Obywatelska wraz z satelitami szybko zderzyła się z brutalną rzeczywistością. „Sto konkretów na sto dni” okazało się propagandową wydmuszką, z której Polacy rozliczają władzę przy każdych kolejnych badaniach opinii publicznej. Drożyzna, powrót wyższych stawek VAT na żywność, galopujące ceny energii i benzyzny oraz widmo unijnych dyrektyw uderzających po kieszeniach zwykłych obywateli sprawiają, że polityczny kapitał Tuska topnieje w oczach.

Jak w takiej sytuacji wygrać kolejne wybory? Logika tej ekipy od lat opiera się na inżynierii społecznej i kanalizowaniu środków tam, gdzie można zbić doraźny kapitał polityczny. Widzieliśmy już próby profilowania programów socjalnych, próby faworyzowania wielkomiejskiego elektoratu czy igrzyska zamiast chleba.

Co powstrzyma rządzących przed pójściem krok dalej? Wyobraźmy sobie „nowoczesny, prodemokratyczny program profrekwencyjny” – opakowany w ładne, unijne słówka o „aktywizacji społeczeństwa obywatelskiego”. Dedykowany bon cyfrowy, ulga podatkowa powiązana z udziałem w głosowaniu w „odpowiednich” okręgach, a może ukryte premie wypłacane konkretnym grupom wyborców  pod pozorem walki z wykluczeniem? W dobie cyfrowej waluty i wszechobecnych aplikacji rządowych technologia do zrobienia tego, o czym mówił Trump, leży na wyciągnięcie ręki.

„Praworządna” korupcja polityczna

Największym zagrożeniem jest cynizm, z jakim obóz Donalda Tuska podchodzi do prawa. Zasłaniając się hasłami o „przywracaniu praworządności”, obecna władza udowodniła, że potrafi łamać ustawy uchwałami, przejmować instytucje siłą i ignorować wyroki Trybunału Konstytucyjnego. Jeżeli uznali, że cel uświęca środki przy przejmowaniu mediów czy prokuratury, to co powstrzyma ich przed zinstytucjonalizowanym kupowaniem głosów, jeśli w grę wejdzie utrzymanie władzy?

Oczywiście w wersji koalicji nie będzie to nazwane „przelewem za głos na KO”. Machina propagandowa z Czerskiej i Wiertniczej nada temu szlachetne miano: „rekompensaty demokratycznej”, „programu wzmacniania postaw europejskich” albo „bonu frekwencyjnego”. Przekaz będzie prosty: idź i zagłosuj przeciwko „populizmowi i ciemnogrodowi”, a państwo zadba o twój portfel. W gruncie rzeczy byłoby to jednak dokładnie to, nad czym ubolewają publicyści w USA  – ordynarna, bezwzględna transakcja wiązana: twoja wolność i twój głos za doraźny przelew z budżetu, na który i tak złożą się wszyscy podatnicy.

Granica, której przekroczyć nie wolno

Wypowiedź Trumpa powinna być dla polskiej prawicy i wszystkich uczciwych obywateli dzwonkiem alarmowym. Kiedy tradycyjna polityka programowa bankrutuje, a rząd nie ma do zaoferowania Polakom nic poza igrzyskami i rozliczeniami, pokusa sięgnięcia po portfele obywateli staje się ogromna.

Nie możemy pozwolić na to, by przestroga przed degeneracją procesu wyborczego stała się w Polsce faktem dokonanym pod szyldem „uśmiechniętej Polski”. Suwerenność narodu i wolność wyborcza to nie towar na politycznym bazarze, z którego Donald Tusk i jego ministrowie mogliby uczynić kolejny instrument utrzymania się przy korycie.

źr. wPolsce24

Publicystyka

Oto, co naprawdę szykował rząd Tuska. Prezydent wkroczył w ostatniej chwili i ratuje Polaków

opublikowano:
Zbigniew Bogucki
Zbigniew Bogucki (fot. wPolsce24)
W politycznym teatrze Donalda Tuska maski opadają niemal codziennie. Forsowane przez rządzącą koalicję „reformy” i medialne wrzutki coraz wyraźniej pokazują, z czym w rzeczywistości mamy do czynienia: z próbą przerzucenia kosztów własnej nieudolności na barki milionów ciężko pracujących Polaków. W tym chaosie, bezprawiu i propagandowej mgle jedyną realną instancją stojącą po stronie obywateli pozostaje Prezydent Rzeczypospolitej, który złożył własny projekt ustawy o kryptoaktywach.
Publicystyka

ROZMOWA WIKŁY. Festiwal buty i arogancji. Klaudia Jachira nie ma sobie nic do zarzucenia: „Za co przeprosić? Kto kogo powinien przepraszać?”

opublikowano:
Klaudia Jachira w rozmowie z Marcinem Wikłą
Klaudia Jachira w rozmowie z Marcinem Wikłą (fot. wPolsce24)
Totalna koalicja ma twarz Klaudii Jachiry – pełną pretensji, oderwaną od realiów i całkowicie pozbawioną choćby cienia autorefleksji. W rozmowie z redaktorem Marcinem Wikłą posłanka, która do Sejmu dostała się z list Koalicji Obywatelskiej, kolejny raz udowodniła, że dla politycznego happeningu i lansu w mediach społecznościowych jest w stanie poświęcić los ludzi, którzy całe życie poświęcili służbie Rzeczypospolitej.
Publicystyka

„Unia jest jak zmęczony starzec, a prawo w Brukseli robi się jak kiełbasę”. Mocny głos czeskiego europosła w programie Ryszarda Czarneckiego!

opublikowano:
Ondřej Dostál w rozmowie z Ryszardem Czarneckim
Ondřej Dostál w rozmowie z Ryszardem Czarneckim (fot. wPolsce24)
W najnowszym wydaniu autorskiego programu „RH+ Rozmowy Czarneckiego” na antenie telewizji wPolsce24 doszło do niezwykle celnej i bezkompromisowej diagnozy stanu współczesnej Europy. Gościem red. Ryszarda Czarneckiego był Ondřej Dostál – niezależny czeski poseł do Parlamentu Europejskiego. Politycy poruszyli kluczowe kwestie z punktu widzenia suwerenności państw Europy Środkowej: od obrony własnej waluty, przez arogancję „starej Unii”, aż po narzucaną z Brukseli politykę wobec wojny na wschodzie.
Publicystyka

Nie ma pieniędzy na chleb, więc Tusk rozkręca igrzyska. To będzie wojna, jakiej nie było i tylko Polski szkoda

opublikowano:
Wygląda na to, że Donald Tusk dał już rozkaz wszystkim ministrom: żadnej zgody z prezydentem czy opozycją! Żadnych porozumień!
Wygląda na to, że Donald Tusk dał już rozkaz wszystkim ministrom: żadnej zgody z prezydentem czy opozycją! Żadnych porozumień! (Fot. PAP/Piotr Nowak)
To jedna z tych diagnoz, których słuszność materializuje się niemal natychmiast. Przemysław Szubartowicz, komentator Interii, którego trudno przecież uznać za politycznego sojusznika prawicy, napisał dziś wprost: jeśli przed wyborami nie będzie przestrzeni na kosztowne obietnice, rządowi pozostanie „starcie totalne” z prawicą. I właśnie w tym momencie obserwujemy dwa wydarzenia, które pokazują, że gdy "pieniędzy nie ma i nie będzie", to Donald Tusk rozpętuje totalne starcie z opozycją, prezydentem i wszystkimi swoimi politycznymi przeciwnikami. Słowem - Tusk nie ma na "chleb", więc chce zorganizować mocne igrzyska.
Publicystyka

Czas uświadomić Żurka, że afera Kacprzyka jest dużo poważniejsza niż kryptowaluty

opublikowano:
Minister Żurek wszystko pomylił - to sprawa afer w służbie zdrowia jest zdecydowanie ważniejsza dla wszystkich Polaków, niż sprawa kryptowalut
Minister Żurek wszystko pomylił - to sprawa afer w służbie zdrowia jest zdecydowanie ważniejsza dla wszystkich Polaków, niż sprawa kryptowalut (Fot. PAP/Radek Pietruszka)
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek uznał, że waga afery Zondacrypto i sprawy Dawida Kacprzyka ze Szpitala Południowego jest nieporównywalna. W domyśle ta pierwsza ma być zdecydowanie poważniejsza. Warto jednak odwrócić perspektywę i zapytać: poważniejsza dla kogo?
Publicystyka

Wstyd na Westerplatte: Dulkiewicz płacze nad sowieckimi ofiarami, przemawiając w świętym dla Polaków miejscu

opublikowano:
Westerplatte 1 września 2026: prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz za mównicą opłakuje sowieckie ofiary Leningradu, zapominając o polskich bohaterach, którzy 87 lat temu stanęli do walki z niemieckim najeźdźcą.
Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz przemawia na Westerplatte 1 września 2026 r. Zamiast oddać hołd polskim obrońcom, mówiła o cywilnych ofiarach oblężenia Leningradu, budząc uzasadnioną krytykę i pytanie: czy to właściwe miejsce i czas na wspominanie sowieckiego cierpienia? (fot. PAP/Adam Warżawa)
1 września 2026 roku, na Westerplatte – świętym dla Polaków miejscu, symbolu bohaterskiej obrony przed niemieckim najeźdźcą – prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz wygłosiła przemówienie, które zapadnie w pamięć... Oddała hołd polskim obrońcom polskiej strażnicy, ale uznała za stosowne mówić o blokadzie Leningradu i ofiarach oblężenia.