Trump chce płacić za głosy oddane na republikanów? Tusk może chcieć wprowadzić to samo!

Wystąpienie Donalda Trumpa natychmiast wywołało poruszenie wśród komentatorów. Liberalne media za oceanem i w Polsce tradycyjnie skupiły się na dosłowności, ignorując sedno sprawy.
Trump posłużył się bowiem klasyczną figurą retoryczną – przerysowaniem, które miało zdemaskować to, co lewicowo-liberalny establishment robi od dawna w białych rękawiczkach: bezczelne kupczenie przywilejami, umarzaniem długów wybranym grupom i obiecywaniem korzyści w zamian za polityczną lojalność.
Problem w tym, że to, co w ustach amerykańskiego miliardera było po prostu zapowiedzią poprawy losów amerykańskich obywateli, w momencie posiadania pełni władzy przez obywateli, w realiach III RP pod rządami Donalda Tuska może stać się niebezpieczną pokusą, by faktycznie płacić za głosy oddane na jego partię. Przecież nasz premier jest gotowy obiecać wszystko byleby tylko zaskarbić głosy wyborców. Problemem jest realizacja tych postulatów.
Od „korytka” do wirtualnego portfela
Rządząca dziś Koalicja Obywatelska wraz z satelitami szybko zderzyła się z brutalną rzeczywistością. „Sto konkretów na sto dni” okazało się propagandową wydmuszką, z której Polacy rozliczają władzę przy każdych kolejnych badaniach opinii publicznej. Drożyzna, powrót wyższych stawek VAT na żywność, galopujące ceny energii i benzyzny oraz widmo unijnych dyrektyw uderzających po kieszeniach zwykłych obywateli sprawiają, że polityczny kapitał Tuska topnieje w oczach.
Jak w takiej sytuacji wygrać kolejne wybory? Logika tej ekipy od lat opiera się na inżynierii społecznej i kanalizowaniu środków tam, gdzie można zbić doraźny kapitał polityczny. Widzieliśmy już próby profilowania programów socjalnych, próby faworyzowania wielkomiejskiego elektoratu czy igrzyska zamiast chleba.
Co powstrzyma rządzących przed pójściem krok dalej? Wyobraźmy sobie „nowoczesny, prodemokratyczny program profrekwencyjny” – opakowany w ładne, unijne słówka o „aktywizacji społeczeństwa obywatelskiego”. Dedykowany bon cyfrowy, ulga podatkowa powiązana z udziałem w głosowaniu w „odpowiednich” okręgach, a może ukryte premie wypłacane konkretnym grupom wyborców pod pozorem walki z wykluczeniem? W dobie cyfrowej waluty i wszechobecnych aplikacji rządowych technologia do zrobienia tego, o czym mówił Trump, leży na wyciągnięcie ręki.
„Praworządna” korupcja polityczna
Największym zagrożeniem jest cynizm, z jakim obóz Donalda Tuska podchodzi do prawa. Zasłaniając się hasłami o „przywracaniu praworządności”, obecna władza udowodniła, że potrafi łamać ustawy uchwałami, przejmować instytucje siłą i ignorować wyroki Trybunału Konstytucyjnego. Jeżeli uznali, że cel uświęca środki przy przejmowaniu mediów czy prokuratury, to co powstrzyma ich przed zinstytucjonalizowanym kupowaniem głosów, jeśli w grę wejdzie utrzymanie władzy?
Oczywiście w wersji koalicji nie będzie to nazwane „przelewem za głos na KO”. Machina propagandowa z Czerskiej i Wiertniczej nada temu szlachetne miano: „rekompensaty demokratycznej”, „programu wzmacniania postaw europejskich” albo „bonu frekwencyjnego”. Przekaz będzie prosty: idź i zagłosuj przeciwko „populizmowi i ciemnogrodowi”, a państwo zadba o twój portfel. W gruncie rzeczy byłoby to jednak dokładnie to, nad czym ubolewają publicyści w USA – ordynarna, bezwzględna transakcja wiązana: twoja wolność i twój głos za doraźny przelew z budżetu, na który i tak złożą się wszyscy podatnicy.
Granica, której przekroczyć nie wolno
Wypowiedź Trumpa powinna być dla polskiej prawicy i wszystkich uczciwych obywateli dzwonkiem alarmowym. Kiedy tradycyjna polityka programowa bankrutuje, a rząd nie ma do zaoferowania Polakom nic poza igrzyskami i rozliczeniami, pokusa sięgnięcia po portfele obywateli staje się ogromna.
Nie możemy pozwolić na to, by przestroga przed degeneracją procesu wyborczego stała się w Polsce faktem dokonanym pod szyldem „uśmiechniętej Polski”. Suwerenność narodu i wolność wyborcza to nie towar na politycznym bazarze, z którego Donald Tusk i jego ministrowie mogliby uczynić kolejny instrument utrzymania się przy korycie.
źr. wPolsce24









