Publicystyka

Czas uświadomić Żurka, że afera Kacprzyka jest dużo poważniejsza niż kryptowaluty

opublikowano:
Minister Żurek wszystko pomylił - to sprawa afer w służbie zdrowia jest zdecydowanie ważniejsza dla wszystkich Polaków, niż sprawa kryptowalut
Minister Żurek wszystko pomylił - to sprawa afer w służbie zdrowia jest zdecydowanie ważniejsza dla wszystkich Polaków, niż sprawa kryptowalut (Fot. PAP/Radek Pietruszka)
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek uznał, że waga afery Zondacrypto i sprawy Dawida Kacprzyka ze Szpitala Południowego jest nieporównywalna. W domyśle ta pierwsza ma być zdecydowanie poważniejsza. Warto jednak odwrócić perspektywę i zapytać: poważniejsza dla kogo?

Zondacrypto to klasyczna historia spekulacji na rynku kryptowalut. Ludzie, którzy postanowili zaryzykować własne pieniądze – często zachęceni reklamami z udziałem Wojciecha Szczęsnego czy Borysa Szyca emitowanymi w takich ogólnopolskich stacjach jak m.in. TVN czy TVP w likwidacji – stracili. To bolesne dla poszkodowanych, wymaga wyjaśnienia, ścigania ewentualnych oszustów i odzyskania środków. Ale dotyczy wyłącznie tych, którzy sami weszli w tę grę. Nikt ich do tego nie zmuszał. Ryzyko było wpisane w reguły, a służby specjalne państwa rządzonego przez Donalda Tuska, które rzekomo wiedziały wcześniej jak to się skończy, nie miały w planach żadnych inwestorów ostrzegać.

Sprawa Szpitala Południowego uderza w zupełnie inny rejestr. Chodzi o publiczną służbę zdrowia, o pieniądze ze składek zdrowotnych płaconych przez wszystkich pracujących Polaków i o Szpitalny Oddział Ratunkowy – miejsce, do którego trafia każdy, gdy życie lub zdrowie wisi na włosku. Jeśli na takim oddziale dochodzi do nadużyć związanych z z wyłudzaniem pieniędzy za nieistniejące dyżury, do preferencyjnego traktowania wybranych pacjentów z „salonika VIP”, a zwykli ludzie mają grzecznie czekać w kolejce, to nie jest to lokalny skandal. To kwestia fundamentalnego zaufania do systemu, który ma chronić nas wszystkich bez wyjątku.

Stracił każdy, kto opłaca składki zdrowotne

Ukradzione lub nienależnie wypłacone pieniądze za fikcyjne godziny pracy to nie prywatna strata inwestora. To wspólne środki, z których ma być finansowana rzetelna, równa dla wszystkich opieka. Gdy na SOR-ze pojawiają się sygnały o możliwych błędach medycznych i o tym, że niektórzy pacjenci byli obsługiwani poza standardową procedurą, stawką staje się nie tylko pieniądz, ale bezpieczeństwo zdrowotne obywateli. Tego nie da się zbagatelizować porównaniem do giełdy kryptowalut.

Minister Żurek ma prawo – i obowiązek – ścigać przestępstwa finansowe na dużą skalę. Ale gdy publicznie hierarchizuje sprawy w ten sposób, że afera uderzająca w system opieki zdrowotnej schodzi na dalszy plan, a sprawa spekulacyjna urasta do rangi absolutnego priorytetu, powstaje coś więcej niż wrażenie politycznej selektywności. Zwłaszcza że Szpital Południowy to placówka powiązana z władzami Warszawy, a zarzuty dotyczyły m.in. uprzywilejowanego traktowania osób związanych z koalicją rządzącą, a sam - nieprzysłuchany nawet dotąd - Dawid Kacprzyk był radnym KO, lansowanym przez najważniejsze osoby w partii.

Żurek, nie wmówisz Polakom, że sprawa Kacprzyka jest niestotna

Ochrona zdrowia nie jest niszowym tematem dla nielicznych. Dotyczy każdego, kto płaci składkę i może któregoś dnia znaleźć się na SOR-ze. Dlatego próba bagatelizowania tej afery poprzez kontrast z Zondacrypto brzmi jak retoryczna sztuczka, a nie poważna ocena wagi problemów. Warto, by minister to sobie uświadomił, że trudno będzie wmówić Polakom, że jest inaczej.

Olgierd Jarosz

Publicystyka

To ma być teraz największy kłopot Niemców? Artykuł w prestiżowym dzienniku wywołał burzę

opublikowano:
Dwie homoseksualne kobiety na ulicach Berlina
Dwie homoseksualne kobiety na ulicach Berlina (fot. shutterstock
Kiedy spojrzy się na nagłówki niemieckich gazet ekonomicznych, obraz nie napawa optymizmem: kryzys przemysłu motoryzacyjnego, rosnące koszty energii, wyzwania związane z bezpieczeństwem czy pękający w szwach system socjalny. Wydawać by się mogło, że to właśnie te tematy powinny bez reszty absorbować tamtejszą opinię publiczną i media głównego nurtu. Nic bardziej mylnego. W niemieckiej prasie opiniotwórczej – takiej jak monachijska „Süddeutsche Zeitung” – nie brakuje miejsca na zupełnie inne, „fundamentalne” dylematy współczesności. Jednym z nich staje się instruktaż i rozważania nad tym, jak skomplikowane i pełne barier bywa dziś... „queerowe randkowanie”.
Publicystyka

STANISŁAW JANECKI: Trwa wielka operacja zastraszania polskiego społeczeństwa, a to, co się działo w okolicy siedziby Trybunału Konstytucyjnego, to jej część

opublikowano:
Donald Tusk
Donald Tusk (fot. Fratria)
Nieprzypadkowo prezes PiS Jarosław Kaczyński nazywa obecnie rządzących „władzą zewnętrzną”. Ich sposób rządzenia w jakimś sensie przypomina działania okupanta.
Publicystyka

Zamach na TK, czyli Berek i policyjne pałki

opublikowano:
mid-26a14328
Policja pod siedzibą Trybunału Konstytucyjnego (Fot. PAP/Paweł Supernak)
Bitwa o Trybunał Konstytucyjny nie ma nic wspólnego z prawem. Ma za to z władzą i to władzą autorytarną. Tusk nie chce prowadzić sporów akademickich, doktrynalnych. On walczy o polityczne „życie”. Oszalała z nienawiści zgraja spod znaku Giertycha musi dostać jakiś ochłap. Tym „ochłapem” jest dzisiaj Trybunał Konstytucyjny. Czy wejście nominata Tuska do TK coś zmieni? Dziś jeszcze nic, ale będzie jasnym sygnałem dla społeczeństwa: dziś możemy wszystko.
Publicystyka

Zastraszanie, prezydent i wybory. Po to jest szturm na TK!

opublikowano:
AWIK_Trybunal_23042021_10 (1).webp
Siedziba Trybunału Konstytucyjnego (Fot. Fratria)
Dlaczego Koalicji 13 Grudnia tak bardzo zależy na przejęciu Trybunału Konstytucyjnego? Trzy słowa są kluczowe: zastraszanie, prezydent, wybory.
Publicystyka

Rząd Tuska i sejmowa większość jako pierwsi po 1989 r. doprowadzili do tego, że uratować może ich tylko stan wojenny bądź zamach stanu

opublikowano:
tusk się nudzi.webp
Donald Tusk (Fot. Fratria)
Takich przestępstw przeciwko konstytucyjnym organom, jakich dokonują Tusk i jego ludzie nie było od czasu, gdy komuniści pod osłoną bezpieki oraz sowieckiego NKWD w 1946 r. sfałszowali referendum, a w 1947 r. wybory.
Publicystyka

Żałosne żarty z prezydenta. Portal punktuje dno mainstreamu!

opublikowano:
Para prezydencka w Manili
Para prezydencka w Manili (fot. KPRP/ Mikołaj Bujak)
Wybory prezydenckie odbyły się rok temu, ale w medialnym salonie III RP żałoba i frustracja najwyraźniej trwają w najlepsze. Część dziennikarzy lewicowo-liberalnego mainstreamu wciąż nie potrafi pogodzić się z demokratycznym wyborem Polaków i sukcesem Karola Nawrockiego. Jak zauważa portal wPolityce.pl, czołowe twarze Onetu – Andrzej Stankiewicz i Kamil Dziubka – sięgnęły kolejnego dna, serwując odbiorcom prymitywne docinki pod adresem głowy państwa.