Publicystyka

Zegarkowe dylematy na Lewicy. Szejna "spowiada się" towarzyszom i znowu gubi się w zeznaniach

opublikowano:
Szejna tłumaczy się z zegarka
Szejna znowu tłumaczy się z zegarka (fot. x.com, wPolsce24)
Lewica ma usta pełne frazesów o równości społecznej i walce z bogactwem, ale gdy przychodzi co do czego, to właśnie jej czołowi politycy muszą gęsto tłumaczyć się z... luksusowych gadżetów na nadgarstkach.

Kolejnym cieniem na wizerunku Andrzeja Szejny, nadszarpniętym już poprzez problemy alkoholowe i kwestię niewyjaśnionej sprawy pobicia lewicowej działaczki, położyła się tak zwana "afera zegarkowa".

Przypomnijmy tło sprawy: podczas rozmowy z dziennikarzem telewizji wPolsce24 Maciejem Zemłą Szejna najpierw pochwalił się, że na ręku ma luksusową Omegę, a kiedy nasz reporter próbował drążyć temat, były wiceminister zaczął nerwowo kluczyć i wycofywać się z tego stwierdzenia, budząc powszechne zażenowanie.

Nagranie lotem błyskawicy obiegło wszystkie media i stało się przyczynkiem do drwin z "kawiorowej lewicy", szczególnie w prawicowej infosferze. 

Co więcej sprawa wywołała pytania o oświadczenia majątkowe i o to, czy rzekomo luksusowy gadżet w ogóle był prawdziwy.

Teraz do tematu powrócono na antenie radia RMF FM. Polityk podpytywany przez dziennikarza - przyznajmy, że niezbyt nachalnie - próbował ratować twarz. Jednak jego tłumaczenia brzmiały co najmniej kuriozalnie. Szejna zarzekał się, że "wszystko zostało wpisane zgodnie z przepisami prawa". Gdy jednak padło bkonkretne pytanie o to, czy nosił na ręku oryginalny zegarek, przedstawiciel Lewicy szedł w zaparte: "Nie, nie. Nigdy nie miałem takiego zegarka, o którym media donosiły". Jakby zapomniał, jak wyglądała jego rozmowa z Zemłą. 

W rozmowie z dziennikarzem RMF próbował umniejszać wagę skandalu, twierdząc, że sprawa miała "większy wymiar medialny niż rzeczywisty"

Prawdziwym hitem okazał się jednak fragment rozmowy dotyczący konsekwencji, jakie Szejna poniósł wewnątrz własnej formacji. Dopytywany, czy odbył "rozmowę dyscyplinującą" w klubie Nowej Lewicy, stanowczo zaprzeczył. Zamiast tego, ten lewicowy działacz uderzył w zaskakująco religijne tony. 

Stwierdził, że w ich ugrupowaniu każdemu mogą zdarzyć się potknięcia, a on sam ze swoich błędów się "wyspowiadał" oraz przeprosił za wprowadzone zamieszanie.

Przed kim odbył tę partyjną spowiedź? Jak przyznał z rozbrajającą szczerością: "przed wszystkimi", tłumacząc się swoim "koleżankom i kolegom" z klubu.

Wisienką na torcie tego wywiadu było jego zakończenie. Kiedy dziennikarz rzucił niewinne pytanie o to, która jest godzina, wyraźnie poobijany aferą polityk Lewicy wypalił: "Czujnie nie wziąłem zegarka", co zresztą wyglądało na typową ustawkę. 

Wygląda na to, że po zegarkowym blamażu w Nowej Lewicy wprowadzono nowe standardy ostrożności. Zegarka na nadgarstku już nie ma, ale niesmak po całej sprawie z pewnością pozostał.

źr. wPolsce24

Publicystyka

Wije się, kluczy i próbuje rozmyć temat - zdenerwowany Tusk w końcu zareagował na aferę szpitalną i przyznał, że istniały saloniki VIP

opublikowano:
Donald Tusk podczas konferencji prasowej przyznał istnienie saloniku VIP
Donald Tusk podczas konferencji prasowej przyznał istnienie saloniku VIP (fot. PAP/Leszek Szymański)
Premier staje przed kamerami i wyraźnie się wije. W obliczu gigantycznego skandalu w Warszawskim Szpitalu Południowym i ujawnienia patologii w systemie ochrony zdrowia, reakcja szefa rządu jest zdecydowanie spóźniona. Zamiast męskiego uderzenia w stół i zdecydowanych działań, zobaczyliśmy zdenerwowanego polityka, który kluczy i próbuje gasić pożar ogólnikami.
Publicystyka

Tusk bezczelnie atakuje Daniela Obajtka i pochwala przemoc! Nokautująca riposta europosła. Można tylko rzucić ręcznik

opublikowano:
Daniel Obajtek bez litości dla Donalda Tuska
Daniel Obajtek bez litości dla Donalda Tuska (fot. wPolsce24)
Donald Tusk po raz kolejny udowodnił, że standardy demokratyczne i kultura polityczna są mu całkowicie obce. Podczas oficjalnego wystąpienia, szef rządu w kuriozalny sposób odniósł się do skandalicznych wydarzeń i szarpaniny, do której doszło w spółce Solino. Zamiast potępić agresję, Tusk z nieskrywaną satysfakcją pochwalił atak na europosła Daniela Obajtka, stwierdzając z uśmiechem, że ta „akcja miała symboliczny wymiar” i „pokazała właściwe miejsce panu Obajtkowi”. Na te prowokacyjne i pełne pogardy słowa błyskawicznie zareagował sam Daniel Obajtek. W studiu telewizyjnym wPolsce24, w rozmowie z Szymonem Szeredą były prezes Orlenu nie gryzł się w język i wymierzył premierowi potężny, merytoryczny cios, który pozostawił Tuska bez jakichkolwiek argumentów.
Publicystyka

Kim naprawdę jest Minister Kultury? "Kulturalna Pani C." – prawda w telewizji wPolsce24 dziś o 20:05

opublikowano:
3875bba6bb504ab98aecc5c8f63b848b
Marta Cienkowska / autor: Fratria
Kim naprawdę jest Marta Cienkowska? Awans z „przypadku” czy towarzyski układ z Trzaskowskim? Sprawdzamy, jak państwowe miliony płyną na ideologiczne projekty. I dlaczego nikt nie ponosi konsekwencji.
Publicystyka

Widać że jest w formie. Przemysław Czarnek na pełnym luzie rozwala narrację "Wyborczej". "Wszyscy Mateusze, to fajne chłopaki"

opublikowano:
Przemysław Czarnek punktuje "Wyborczą"
Przemysław Czarnek punktuje "Wyborczą" (fot. wPolsce24)
Podczas gdy lewicowo-liberalne media szukają taniej sensacji, poseł Przemysław Czarnek z właściwym sobie dystansem, poczuciem humoru i pełnym luzem punktuje tę narrację i na pierwszym miejscu stawia prawdziwe problemy Polaków. W odpowiedzi na kuriozalne pytania dziennikarzy polityk przypomniał, co naprawdę liczy się dla obywateli, a „Gazecie Wyborczej” życzył po prostu… udanego urlopu.
Publicystyka

Czy chodziło o pogłos? "Panie kierowniku” w Tarnawie Kolonii. Kierwiński odsunięty przez Tuska

opublikowano:
Marcin Kierwiński odsunięty od mikrofonów
Marcin Kierwiński odsunięty od mikrofonów (fot. wPolsce24)
Polityczna rządowa manifestacja po raz kolejny stała się obiektem kpin w sieci. Wszystko za sprawą krótkiego gestu podczas pokazówki z udziałem premiera i najważniejszych ministrów w jego rządzie w Tarnawie Kolonii. Sytuacja ta w wymiarze wizerunkowym przekształciła się w szybki pokaz hierarchii wewnątrz obozu władzy i przypomniała o sytuacji, o której szef MSWiA wolałby nie pamiętać. 
Publicystyka

Ma kilkanaście mieszkań, a nie chciał naszego kubeczka i wyzwał naszego reportera

opublikowano:
Poseł Kropiwnicki nie chciał przyjąć kubka od red. Jarząbka
Poseł Kropiwnicki nie chciał przyjąć kubka od red. Jarząbka (fot. wPolsce24)
Sejmowe korytarze widziały już niemal wszystko – od polityków uciekających przed mikrofonami niczym zające po chaszczach, po patetyczne przemowy i płomienne manifesty. Jednak sceny, jakich dostarcza nam ostatnio poseł Robert Kropiwnicki w starciu z reporterem wPolsce24, zasługują na osobną statuetkę w kategorii „Najlepsza Wiejska Komedia Korytarzowa”.