Co tu się właśnie wydarzyło? Poseł Zembaczyński odkrywa nowy rytuał polityczny. Ależ błazenada

– Mamy takie piękne serce. Tu je całuję – wypalił Zembaczyński, wyraźnie poruszony własnym wyznaniem i przytknął usta do kawałka blaszki, która obmierzła milionom Polaków, przyczepionej do swojej marynarki. Ciężko strwierdzić, czy był to spontaniczny przypływ emocji i gest oddania czy może nowy partyjny rytuał, który dopiero czeka na wpisanie do statutu. Bo skoro serce już jest, to czy całowanie go nie stanie się obowiązkowe przy wstępowaniu do klubu, partii albo podczas przemów przewodniczącego Tuska?
Rebranding, urobek i polityczna nowomowa
W swojej wypowiedzi poseł KO z dumą opowiada o „wspólnym rebrandingu” i „łączeniu środowisk”, jakby chodziło o fuzję korporacji, a nie projekt polityczny, który od lat próbuje przekonać wyborców, że jest czymś więcej niż zlepkiem różnych partii i ambicji, sterowanym z Berlina i zarządzanym twardą ręką przez narciarza z Sopotu.
– To jest nasz wspólny urobek – z dumą mówi Zembaczyski. Sformułowanie trafne, choć zapewne nie w takim sensie, w jakim poseł chciał je przedstawić. Bo faktycznie, Koalicja Obywatelska coraz częściej wygląda jak swoisty urobek marketingowy, oparty na symbolach, serduszkach i emocjonalnych gestach, a nie na realnych odpowiedziach na problemy Polaków.
„Wprowadziliśmy ludzi do polityki”. Tylko, co z tego?
Zembaczyński z dumą ogłasza, że jego środowisko „wprowadziło wielu ludzi do polityki”. Pytanie tylko, co z tego? Bo przecież gołym okiem widać, że chodzi o politykę opartą na symbolicznych pocałunkach blaszanego pustego serduszka, wzruszeniach nad logo i opowieściach o wspólnym celu określanym logo ***** ***? Bo chyba nie tej, która rozwiązuje problemy bezpieczeństwa, inflacji, migracji, służby zdrowia czy suwerenności państwa?
Jeśli miarą sukcesu Koalicji Obywatelskiej ma być liczba osób, które potrafią z namaszczeniem mówić o partyjnym symbolu, to rzeczywiście – postęp jest ogromny.
Polityka emocji zamiast odpowiedzialności
Wypowiedź Zembaczyńskiego jest jak soczewka, w której skupia się styl dzisiejszej Platformy Obywatelskiej: dużo emocji, dużo gestów, mało konkretów. Zamiast poważnej debaty – metafory i czcze geściki, zamiast programu – serduszko, zamiast odpowiedzialności – wzruszenie.
Polacy mogą się tylko zastanawiać, czy następnym krokiem będzie obowiązkowa przysięga na logo Koalicji, czy może szkolenia z prawidłowej techniki całowania partyjnych symboli. Jedno jest pewne: jeśli to ma być nowoczesna polityka, to wielu wyborców wolałoby jednak stare nudne konkrety, do których przyzwyczaił nas poprzedni rząd, zamiast politycznego teatru i błazenady.
źr. wPolsce24











