Zaskakująca deklaracja Pełczyńskiej-Nałęcz. Wbrew Tuskowi i Czarzastemu chce współpracować z prezydentem?

To deklaracja, która może przyprawić wyborców koalicji 13 grudnia o zawrót głowy – współpraca partii wchodzącej w skład układu rządzącego Polską ze znienawidzoną przez nich głową państwa. To wszak niedopuszczalne!
Kto stoi za deklaracją współpracy?
Pełczyńska-Nałęcz, minister, o której konflikcie z premierem Donaldem Tuskiem mówi się otwarcie, próbuje kreować się na polityka działającego ponad politycznymi sporami, któremu zależy na dobru obywateli. W ostatnich dniach wskazywała, że projekty ważne społecznie mogą uzyskać poparcie prezydenta, jeśli tylko będą przedstawione jako ustawy ponad podziałami, a nie element gry koalicyjnej.
Ciekawy jest też polityczny kontekst całej sytuacji. W sejmowych kuluarach coraz częściej słychać, że Pełczyńska-Nałęcz naciskała na Tuska, by otrzymać stanowisko wicepremiera dla Polski 2050, powołując się na umowę koalicyjną, która zobowiązywała do tego po rotacji marszałków Sejmu. Według informacji RMF24 prosiła nawet Tuska o spotkanie w tej sprawie, jednak do tej pory do rozmowy nie doszło.
Deklaracje a rzeczywistość polityczna
Podczas gdy minister funduszy i polityki regionalnej mówi o współpracy z prezydentem i „ustawach ponad podziałami”, jej ugrupowaniem – Polska 2050 – wstrząsają podziały wewnętrzne, które głośno wybrzmiały podczas ostatnich wyborów władz partii.
Tego typu deklaracje z pewnością nie przysporzą nowej przewodniczącej sympatii ze strony progresywnych polityków ugrupowania, którzy coraz bardziej żeglują w stronę Koalicji Obywatelskiej.
Dla takich polityków jak Ryszard Petru czy Paulina Hennig-Kloska, próby nadania prezydentowi „programowej roli” to zapewne niemalże zdrada ideałów.
Czy prezydent naprawdę będzie traktowany jak partner?
Obietnice współpracy brzmią dobrze w mediach, ale często widzimy, że realia funkcjonowania obecnej ekipy rządzącej i jej stosunek do prezydenta Karola Nawrockiego – który jako głowa państwa stoi na straży konstytucji i bezpieczeństwa państwa – nie zawsze pokrywają się z deklaracjami rządzących.
Sam prezydent również wielokrotnie pokazywał, że nie ulega politycznej presji koalicji, a jego decyzje nie zawsze są zgodne z oczekiwaniami centrystów i symetrystów. I możemy być pewni, że tak, gdzie w grę wchodzą pryncypia nie cofnie się o krok, co zresztą doceniane jest przez jego wyborców.
Pozostaje nam wierzyć, że deklaracje Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz o „współpracy ponad podziałami” to jednak coś więcej niż element gry politycznej i próba ratowania pozycji jej partii w ramach koalicji i sondażach.
źr. wPolsce24 za rmf24











