Wczoraj nagrywał filmiki, dziś zapracowany. Tusk nie chce odpowiadać na pytania o aferę Giertycha
Premier, który zazwyczaj bryluje w mediach społecznościowych, co rusz wrzucając do sieci nowe, uśmiechnięte nagrania i uszczypliwe komentarze, nagle nabrał wody w usta. Gdy padło niewygodne pytanie o kontrowersyjne interesy Romana Giertycha, Donald Tusk błyskawicznie zasłonił się… nawałem pracy i brakiem czasu.
W mediach nie milkną echa doniesień na temat działalności kancelarii Romana Giertycha. Jak ustalili dziennikarze, znany mecenas i jednocześnie wpływowy polityk obozu rządzącego miał zarobić gigantyczną kwotę 9 milionów złotych na sprawach tzw. frankowiczów. To potężna fortuna zbudowana wprost na ludzkim dramacie i finansowym nieszczęściu tysięcy polskich rodzin, zmagających się z niszczącymi kredytami.
Wydawałoby się, że w obliczu tak szokujących kwot, szef rządu natychmiast zażąda wyjaśnień od swojego politycznego sprzymierzeńca. Nic bardziej mylnego. Donald Tusk, który zazwyczaj ma mnóstwo czasu na kręcenie i publikowanie w internecie kolejnych filmików, nagle wcielił się w rolę skrajnie zapracowanego męża stanu, który na niewygodne pytania po prostu nie ma czasu.
Zapytany przez dziennikarzy, czy rozmawiał z posłem Giertychem o tej sprawie, premier arogancko uciął temat: "Nie, mam poważne rzeczy na głowie, jak zauważyliście".
Szef rządu stwierdził, że praktyka adwokacka Romana Giertycha (a przecież sam był jego klientem) w ogóle go nie interesuje i zasugerował, by mecenas sam tłumaczył się ze swoich "zawodowych dokonań".
- To mnie nie interesuje. Mnie interesuje zachowanie posła Romana Giertycha jako posła – skwitował Tusk, odcinając się od problemu.
Jak słusznie zauważają komentatorzy, to ogromna "szkoda", że Donalda Tuska nie interesuje, w jaki sposób i na czyim nieszczęściu bogacą się kluczowe postacie jego własnej ekipy rządzącej.
Mechanizm wydaje się tu aż nadto jasny: gdy trzeba uderzać w opozycję, premier zawsze znajdzie czas na kolejne "zabawne" wideo. Gdy jednak na światło dzienne wychodzą milionowe zyski jego politycznych przyjaciół, robione na nieszczęściu zwykłych Polaków, Donald Tusk nagle przypomina sobie o powadze urzędu i rzekomym zapracowaniu.
Wygodna wymówka? Z pewnością. Ale wyborcy doskonale widzą, kiedy transparentność i troska o obywateli stają się tylko pustymi frazesami.
źr. wPolsce24











