O, Tusk się dziś obudził. Szkoda, że kolejny wpis premiera budzi jednak niesmak

- Kaczyńskiemu nie wyszedł Budapeszt w Warszawie, ale bardzo możliwe, że od niedzieli będziemy mieli Warszawę w Budapeszcie – napisał premier, nawiązując do bieżącej walki politycznej i próbując uderzyć w Jarosława Kaczyńskiego, który kilka lat temu zapowiadał obalenie rządu Tuska i uczynienie z Warszawy "drugiego Budapesztu" rządzonego przez prawicę.
Problem w tym, że tego rodzaju komentarze – pełne publicystycznych skrótów i politycznych aluzji – pojawiają się w momencie, który dla wielu obywateli ma zupełnie inny ciężar gatunkowy.
Cisza tam, gdzie powinna być pamięć
Premier nie wziął udziału w oficjalnych uroczystościach państwowych upamiętniających 16. rocznicę katastrofy smoleńskiej, próżno też szukać w mediach społecznościowych słów odnoszących się do tej tragedii. Brak choćby symbolicznego wpisu upamiętniającego ofiary, to reakcja , która – niezależnie od politycznych podziałów – budzi zdumienie.
Trudno bowiem uznać, że szef rządu może całkowicie pominąć wydarzenie tak głęboko zapisane w najnowszej historii Polski. W tym kontekście publikowanie bieżących, politycznych przytyków sprawia wrażenie oderwania od nastrojów społecznych i braku elementarnej wrażliwości.
Tematy niewygodne – przemilczane
Nie mniej zastanawiające jest to, o czym premier również nie mówi. W przestrzeni publicznej od dłuższego czasu pojawiają się pytania dotyczące relacji i działalności Romana Giertycha, w tym jego kontaktów i powiązań, które wzbudzają kontrowersje. To temat poważny, wymagający jasnego stanowiska i transparentności.
Zamiast tego otrzymujemy jednak kolejne wpisy o „Budapeszcie w Warszawie” i „Warszawie w Budapeszcie” – slogany, które mogą dobrze funkcjonować w partyjnej retoryce, ale niewiele wnoszą do realnej debaty o państwie.
Polityka zamiast odpowiedzialności
Wpis premiera wpisuje się w szerszy problem stylu komunikacji obecnej władzy – dominacji doraźnej polityki nad powagą urzędu. Media społecznościowe stały się narzędziem bieżącej walki, ale czy powinny zastępować refleksję i odpowiedzialność, zwłaszcza w tak symbolicznych momentach?
Obywatele mają prawo oczekiwać od premiera czegoś więcej niż ironicznych komentarzy i politycznych złośliwości. W szczególności w dniu, który dla wielu jest czasem zadumy i pamięci. Szkoda, że nawet w taki dzień, nie potrafi zachować się jak człowiek.
źr. wPolsce24











