Publicystyka

Sugerował współsprawstwo Polaków w eksterminacji Żydów. Niemiecki historyk z medalem od Sikorskiego

opublikowano:
Projekt bez nazwy OK
Peter Oliver Loew z medalem „Bene Merito” (fot. pixabay/screen X)
Dyrektor Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich w Darmstadt, Peter Oliver Loew, został we wtorek uhonorowany odznaczeniem „Bene Merito”. Został nagrodzony za głaz, którym Niemcy załatwili w Berlinie upamiętnienie polskich ofiar II wojny światowej.

Odznaka „Bene Merito” (łac. Dobrze Zasłużonemu) to polskie odznaczenie cywilne przyznawane przez ministra spraw zagranicznych obywatelom polskim lub cudzoziemcom za działalność wzmacniającą pozycję Polski na arenie międzynarodowej. Tyle teoria.

Czym przysłużył się tegoroczny laureat, że minister Radosław Sikorski postanowił przyznać mu to zaszczytne wyróżnienie?

Znawca Gdańska

Peter Oliver Loew nie jest może osobą powszechnie znaną, jednak dla znawców Niemiec na pewno nie jest postacią anonimową. Przeciwnie, znają go aż za dobrze.

W największym możliwym skrócie: Peter Oliver Loew jest z wykształcenia historykiem. Zajmuje się historią Polski, doktoryzował się z historii Gdańska w XIX i XX wieku, tropił m. in. ślady żelaznego kanclerza Otto von Bismarcka na Pomorzu – wydał na ten temat stosowną publikację.

W 2014 roku został wyróżniony Nagrodą Miasta Gdańska za Promocję Kultury Miasta Gdańska im. Marcina Opitza oraz otrzymał Medal św. Wojciecha. Od 2019 roku jest dyrektorem Niemieckiego Instytutu Polskiego w Darmstadt. Mówi płynnie po polsku, a nawet tłumaczy z naszego języka: prozę, poezję i teksty naukowe. 

Głaz w Berlinie

Wszystko pięknie. Za co jednak konkretnie Peter Oliver Loew został uhonorowany medalem „Bene Merito”? Okazuje się, że za działania na rzecz odsłonięcia w Berlinie tymczasowego Miejsca Pamięci dla Polski 1939-1945.

Przypomnijmy, że chodzi o osławiony 30-tonowy głaz z tabliczkami w trzech językach, Niemcy "załatwili" w ten sposób sprawę pomnika na cześć milionów polskich mieszkańców, którzy padli ofiarą niemieckiej napaści na Polskę i okupacji w latach 1939-1945.

Na prawdziwy monument rządowi w Berlinie zabrakło oczywiście pieniędzy. 

Co prawda w Polsce odsłonięcie głazu w czerwcu tego roku stało się wydarzeniem medialnym, ale bardziej z powodu garderoby ówczesnej minister kultury Hanny Wróblewskiej – wystąpiła w trampkach – niż wagi samego wydarzenia. Powszechnie odebrane je bowiem jako afront wobec polskich ofiar II wojny światowej.

- Zarówno w czasach komunistycznego ucisku, jak i po odzyskaniu przez Polskę suwerenności, nasz kraj mógł liczyć na wsparcie instytutu – chwalił laureata kierownik ambasady RP w Niemczech, Jan Tombiński, cytowany przez PAP.

Reparacje? Biedni Polacy wołają o uwagę

Peter Oliver Loew rzeczywiście chętnie udziela Polsce rad, jak powinniśmy traktować nasze dziedzictwo. W tej sprawie, jak na znawcę Polski przystało, wypowiada się często i mówi niezwykle interesujące rzeczy. 

W 2023 roku np. przekonywał w artykule napisanym wspólnie z Uwe Neumärker, dyrektorem fundacji Pomnik Pomordowanych Żydów Europy, że nasze żądania reparacji za II wojnę to wołanie o uwagę, tak jak dziecko stara się zostać zauważonym przez matkę. 

- Choć oba kraje przez trzy pokolenia zmagały się z traumą II wojny światowej, pamięć o niemieckich zbrodniach w okupowanej Polsce wciąż determinuje obecną politykę w Warszawie i stosunki z naszym krajem. Żądania odszkodowawcze Jarosława Kaczyńskiego to tylko ich część. Można to również rozumieć jako wołanie o uwagę – cytował wspomniany tekst portal wpolityce.pl

Polska wina za Holokaust

Z kolei całkiem niedawno, bo w czerwcu nasz laureat wystąpił w Instytucie Pileckiego w Berlinie na konferencji zatytułowanej „Forum Polsko-Niemieckie 2025: Wspólnota na trudne czasy”. W czasie spotkania podzielił się przemyśleniami na temat wystawy, jaką powinien prezentować Dom Polsko-Niemiecki, który ma powstać zamiast owego słynnego głazu.

Ważna jest polifonia. Nie możemy opowiadać historii z jednej perspektywy – rozważał historyk. - Na przykład kwestie kolaboracji albo Holokaustu, udział w Holokauście - też obydwa ze znakiem zapytania. Także kwestia współwiny, współuczestnictwa w zbrodni – wyliczał niemiecki profesor, sugerując jednoznacznie, że na wystawie, która ma upamiętnić polskie ofiary niemieckiej okupacji naszego kraju w latach II wojny światowej, Niemcy opowiedzą o polskiej winie i o polskich zbrodniach na Żydach.

Jeśli Peter Oliver Loew dostał właśnie medal za głaz w Berlinie, to aż strach pomyśleć, co dostanie za Dom Polsko-Niemiecki, jeśli oczywiście ten kiedykolwiek powstanie. 

źr. wPolsce24 

 

Publicystyka

Ale nudyyyy. Tusk, Grabiec i Kosiniak-Kamysz przysypiają w Sejmie

opublikowano:
Donald Tusk, minister Grabiec, wicepremier Kosiniak-Kamysz przysypiają na przemówieniu Sikorskiego
Hej, Panowie. Obudźcie się! (fot. wPolsce24)
Wielkie obietnice, dyplomatyczne prężenie muskułów, a w rzeczywistości... po prostu wielkie ziewanie! Tzw. uśmiechnięta koalicja ledwo trzyma się na nogach. Podczas gdy z mównicy padają wzniosłe i wyświechtane frazesy o tym, że "byliśmy i będziemy lojalnym sojusznikiem Ameryki", ekipa Tuska walczy z grawitacją i opadającymi powiekami.
Publicystyka

Tusk nie zauważa święta polskich bohaterów. Potem znów będą płakać, że "prawica zawłaszcza patriotyzm"

opublikowano:
Prezydent RP Karol Nawrocki podczas spotkania z mieszkańcami powiatu płockiego przed budynkiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Bielsku, 1 bm. Spotkanie jest częścią programu obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych
Prezydent RP Karol Nawrocki podczas spotkania z mieszkańcami powiatu płockiego przed budynkiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Bielsku, 1 bm. Spotkanie jest częścią programu obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych (Fot. PAP/Paweł Supernak)
1 marca Polska po raz kolejny oddaje hołd bohaterom powojennego podziemia niepodległościowego — żołnierzom, którzy po 1945 roku nie pogodzili się z narzuconą Polsce komunistyczną władzą. Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” został ustanowiony z inicjatywy śp. Lecha Kaczyńskiego, a ustawę wprowadzającą święto podpisał jego następca, Bronisław Komorowski.
Publicystyka

Cyrk na posiedzeniu rządu. Tusk łzawym tonem atakuje prezydenta. Polityczna szopka w wykonaniu premiera

opublikowano:
Donald Tusk na nadzwyczajnym posiedzeniu rząd atakuje prezydenta i plecie androny.
Donald Tusk na nadzwyczajnym posiedzeniu rządu (fot. wPolsce24)
Wyreżyserowana polityczna szopka, wręcz cyrk. Tak krótko można skomentować wystąpienie premiera Donalda Tuska na posiedzeniu rządu zwołanym w odpowiedzi na weto prezydenta w sprawie tzw. ustawy o SAFE. Choć posiedzenie przedstawiane było jako nadzwyczajne, trudno nie odnieść wrażenia, że było zaplanowane już dawno, a Tusk tylko wyszedł odegrać swoją rolę. I tu trzeba go pochwalić - umiejętności aktorskich mu nie brakuje.
Publicystyka

Wczoraj nagrywał filmiki, dziś zapracowany. Tusk nie chce odpowiadać na pytania o aferę Giertycha

opublikowano:
Donald Tusk nie chce rozmawiać o Giertychu
Donald Tusk nie chce rozmawiać o Giertychu (fot. wPolsce24)
Nagle zabrakło czasu na filmiki? Donald Tusk umywa ręce w sprawie wielomilionowych interesów Giertycha na krzywdzie frankowiczów!
Publicystyka

Fikołki i manipulacje Tuska! Szef rządu znów w amoku atakuje prezydenta i szuka winnych wszędzie, tylko nie u siebie

opublikowano:
Tusk bezczelny na  posiedzeniu rządu
Tusk bezczelny na posiedzeniu rządu (fot. wPolsce24)
Donald Tusk po raz kolejny udowadnia, że w sztuce politycznego krętactwa i odwracania kota ogonem nie ma sobie równych. Zamiast zająć się realnymi problemami Polski, woli snuć absurdalne teorie i w skandaliczny sposób uderzać w głowę państwa, próbując wymusić uległość wobec swojej polityki i mamić wyborców.
Publicystyka

Skandaliczne groźby Kierwińskiego. Poseł Śliwka bezlitośnie kpi z ministra: "Często wspomina wczorajszy wieczór"

opublikowano:
Marcin Kierwiński znowu mówi tak, że trudno go było zrozumieć
Marcin Kierwiński znowu mówi tak, że trudno go było zrozumieć (fot. wPolsce24)
Przedstawiciele obecnej władzy znów pokazują swoją prawdziwą twarz, otwarcie grożąc siłowymi rozwiązaniami wobec niezależnych instytucji. Minister Marcin Kierwiński wprost przyznał, że potrafi sobie wyobrazić szokujący scenariusz, w którym sędziowie wchodzą do Trybunału Konstytucyjnego w asyście policji.