Ma kilkanaście mieszkań, a nie chciał naszego kubeczka i wyzwał naszego reportera
Wszystko zaczęło się kilka tygodni temu, kiedy Rafał Jarząbek próbował wykonywać swoją pracę i uzyskać informacje od parlamentarzysty, a skończyło awanturą podczas niewinnej próby wręczenia... podarunku. Reporter stacji wPolsce24, Rafał Jarząbek, postanowił obdarować posła Kropiwnickiego elegancką torebką z logo stacji oraz pamiątkowym kubkiem. Zestaw idealny – idealny do wypicia melisy na uspokojenie potarganych polityką nerwów.
Czy pan poseł ucieszył się z gestu? Czy docenił troskę naszej redakcji o jego stan psychofizyczny i poziom nawodnienia? Nic z tych rzeczy!
Gdy tylko poseł Kropiwnicki ujrzał zbliżającego się reportera, jego twarz przybrała wyraz człowieka, który właśnie zobaczył groźnego napastnika z niebezpiecznym narzędziem (w tym wypadku: ceramicznym kubkiem do herbaty). Zamiast kurtuazyjnego „dziękuję” czy choćby tradycyjnego politycznego „bez komentarza”, z ust posła padły słowa, których nie powstydziłby się sam Wyspiański.
Rafał Jarząbek, jak na profesjonalistę przystało, próbował drążyć temat: „Ale co ja zrobiłem chamskiego? Chcę panu po prostu wręczyć prezent, kubek na herbatę!”. Niestety, poseł Koalicji Obywatelskiej pozostał nieugięty. Tłumaczył, że ma ważniejsze sprawy na głowie – oprowadza wszak gości i poświęca czas im, a nie „niegrzecznym dziennikarzom”.
Poseł Kropiwnicki z podniesioną głową (i przyspieszonym krokiem) ewakuował się za bezpieczne drzwi sejmowych sal, pozostawiając reportera z torebką i kubkiem, który – jak zapewnił sam Jarząbek – „będzie na pana posła cały czas czekał”.
Pozostaje nam mieć nadzieję, że pan poseł Kropiwnicki znajdzie chwilę na chłodną refleksję – a najlepiej zaparzy w tym czasie melisę. Choćby we własnym kubku.
źr. wPolsce24











