„Zamilcz człowieku!” Otwarty list do premiera Donalda Tuska wywołał burzę. Padły oskarżenia o sabotaż i uderzenie w portfele Polaków

Autor odnosi się do publicznych wypowiedzi Donalda Tuska na temat strat poniesionych przez koncern w związku z tzw. aferą wenezuelską, którą premier określił mianem „wstydu na cały świat”. Zdaniem Domanusa polityczny serial medialny wokół spółki generuje straty wielokrotnie przewyższające same błędy menedżerskie z przeszłości.
Główne zarzuty: miliardy strat i paraliż inwestycji
W liście sformułowano cztery kluczowe punkty oskarżenia wobec działań obecnej ekipy rządzącej:
-
Załamanie wyceny rynkowej: Autor twierdzi, że retoryka rządu wywołała panikę wśród międzynarodowych inwestorów, skutkując zaniżeniem wartości Orlenu na warszawskim parkiecie nawet o 30 miliardów złotych. Jak podkreśla, rozliczaniem nieprawidłowości powinny zajmować się sądy, a nie premier na wiecach.
-
Cios w oszczędności emerytalne: Zwrócono uwagę na strukturę akcjonariatu, w którym znaczna część udziałów Orlenu spoczywa w rękach funduszy emerytalnych. Spadek kursu akcji uderza więc bezpośrednio w kapitał przyszłych emerytów.
-
Zagrożenie dla transformacji energetycznej: Czarny PR wokół koncernu ma odstraszać zagraniczne instytucje finansowe. W opinii autora podnosi to marże kredytowe na kluczowe inwestycje – w tym małe reaktory jądrowe (SMR) oraz morskie farmy wiatrowe – a decydenci w spółce obawiają się paraliżu decyzyjnego pod presją prokuratury.
-
Drenaż kapitału z koncernu: W liście wytknięto rządowi podwójne standardy – z jednej strony ostrą krytykę poprzednich kadr, z drugiej sięganie po 15 miliardów złotych z kasy Orlenu na zamrożenie cen energii, co autor nazywa traktowaniem firmy jako „partyjnego bankomatu” kosztem jej zdolności inwestycyjnych.
Apel o zmianę standardów
Domanus zestawia sytuację w Polsce z praktyką państw takich jak Francja czy Norwegia, gdzie rządy chronią międzynarodową pozycję strategicznych spółek ponad podziałami partyjnymi.
List kończy się ostrym wezwaniem do premiera o zaprzestanie medialnych ataków na narodowy koncern, z ostrzeżeniem, że koszty tej strategii – w postaci droższych kredytów, opóźnień transformacji i wyższych cen na stacjach – ostatecznie poniosą polscy kierowcy i podatnicy.
Komentarz redakcji
Wystąpienie Domanusa celnie diagnozuje polską przypadłość: strategiczne spółki Skarbu Państwa wciąż bywają traktowane przez polityków instrumentalnie: naprzemiennie jako oręż w wojnie wizerunkowej lub doraźny bufor budżetowy.
Choć błędy wymagają bezwzględnego wyjaśnienia przez prokuraturę i sądy, styl ich publicznego nagłaśniania przez najwyższych urzędników państwowych rykoszetem uderza w akcjonariuszy, w tym miliony Polaków oszczędzających w OFE i PPK.
Rodzi też pytania o to, czy są one realne, czy stanowią tylko element szerszej politycznej strategii?
źr. wPolsce24 za X









