Co za spot kandydatki na prezydenta Krakowa! Kobieta ma dystans. Dziennikarze pękali ze śmiechu
Piosenki, czerwone kartki i… owce w kosmosie
Spot Aleksandry Owcy bardziej niż poważną ofertę dla mieszkańców dawnej stolicy Polski przypomina psychodeliczny klip przełomu lat 80. i 90.. Kandydatka lewicy postanowiła zagrać swoim nazwiskiem, wykazując się przy tym absolutnym brakiem jakichkolwiek kompleksów czy politycznego wstydu.
W rytm skocznej, synth-popowej melodii z tekstem o „własnym domu”, „tanim mieszkaniu” i „powrotach nocą”, widzowie mają okazję zobaczyć prawdziwy festiwal kuriozów. Owca najpierw głaszcze prawdziwe zwierzęta, by chwilę później pokazywać „czerwoną kartkę” rywalom z Koalicji Obywatelskiej i Nowej Lewicy za podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej. Zasiada w fotelu pośród stosów banknotów, a punktem kulminacyjnym są komputerowe animacje rodem z wczesnych lat komputeryzacji: wielkie napisy „SIŁA KRAKOWA JEST W NAS”, między którymi skaczą… animowane owieczki, a całość wieńczy kadr z kandydatką na tle kosmicznych gwiazd.
„Krakowski cyrk” na antenie wPolsce24
Materiał wywołał natychmiastową reakcję komentatorów w studiu wPolsce24. Redaktorzy nie kryli rozbawienia, ale i zażenowania poziomem lewicowego marketingu.
Wspominając dawny klimat krakowskiej polityki, Wojciech Biedroń nie zostawił na spocie suchej nitki:
Przez kilkanaście lat opisywałem krakowską politykę lokalną (...) Czasami się denerwowaliśmy, że ktoś w trakcie obrad Rady Miasta podniósł głos (...) Raz pamiętam, jak jeden radny powiedział «do jasnej cholery». Pisanina trzy tygodnie w Krakowie o tym! Skandal, gdzie maniery, o co chodzi... A tu wjeżdża Owca, cała na czerwono, bo to Razem, i jest cyrk! To nawet nie jest cyrk, to jest... redyk!”
Na celowniku znalazła się również niska jakość techniczna i przaśna estetyka komputerowych animacji:
Ten spot jest tylko... to jest na poziomie Atari z lat 80.!” – podsumowano w studiu.
Nie zabrakło też gorzkiej diagnozy dotyczącej upadku debaty publicznej:
Jeżeli nawet w Krakowie przechodzi taki numer i ktoś taki teledysk polityczny nagrywa, to znaczy, że idiocenie panuje już wszędzie!”
Jednocześnie prowadzący zwracali uwagę, że w całej tej grotesce widać u kandydatki Razem całkowity dystans do własnego wizerunku: „Pani Owca sama tutaj widać, że ma dystans... ale chyba nie ma kompleksów”.
Twarde lądowanie w sondażach
Niestety dla lewicowej aktywistki, radosna twórczość wideo nie przekłada się na zaufanie krakowian. Jak zaprezentowano na antenie wPolsce24, w najnowszym sondażu poparcia Aleksandra Owca zajmuje odległe miejsce, notując zaledwie 8,2% głosów i wyraźnie przegrywając z czołówką stawki (na czele m.in. z Łukaszem Gibałą).
Czy tańczące owce i kosmiczne animacje przekonają konserwatywnych i ceniących powagę mieszkańców Krakowa? Wątpliwe. Jedno jest pewne: krakowska lewica zamieniła poważną debatę o przyszłości metropolii w internetowy kabaret, z którego śmieje się dziś cała Polska. Słabo, ale przynajmniej z jajem.
źr. wPolsce24









