Teraz już wiemy czemu oddali Ukrainie "patrioty". Czarzasty błysnął żelazną logiką w sprawie rakiety

Jego autorem jest Włodzimierz Czarzasty, marszałek Sejmu, który oddał dziś hołd prawu grawitacji. W kilku prostych słowach, z których logiką nie sposób polemizować pan marszałek zawarł mnóstwo odpowiedzi na nurtujące Polaków problemy, związane z wojną, toczącą się tuż za naszą wschodnią granicą. Niczym mistrz - aforysta szef Nowej Lewicy wyjaśnił, że w zasadzie nie potrzebujemy żadnego sprzętu do strącania wrogich rakiet. Tym samym zakończył rozpalających wielu Polaków problem, dlaczego oddaliśmy Ukrainie zdobyte od Amerykanów z takim trudem (politycznym i finansowym) nasze rakiety obronne "patriot".
To jest jasne - my ich nie potrzebujemy! Dla nas i za nas pracują prawa fizyki. Nie wierzycie? To zobaczcie sami!
Jakby ten obiekt został zestrzelony, też by spadł".
Genialne! Imponujące! W sztabach generalnych całego świata generałowie rwą sobie włosy z głów! Tyle trudu, tyle szmalu wpakowanego w jakieś "żelazne kopuły", systemy przechwytujące, "tarcze", a to wszystko i tak spada! To aż niesamowite, że tak prosta fundamentalna prawda nie została wcześniej dostrzeżona.
Weźmy takich Rumunów. W ostatnich dniach ich lotnictwo zestrzeliło kilka dronów, które naruszyły rumuńską przestrzeń powietrzną. Tanio nie było. Rumuńscy piloci strzelali do nich pociskami ze swoich F-16 Falcon, a wstępne szacunki mówią, że poszło na to prawie 2 mln dolarów. I po co to wszystko? Czy prezydent Rumunii, który gratulował swoim pilotom, nie powinien najpierw zadzwonić do marszałka Czarzastego?
Zaoszczędziłby sporo forsy, a przecież resztki dronów także... spadły! Czy nie jest więc nieco głupio tym rumuńskim pilotom? Ich akcja to przecież jak wyważanie otwartych drzwi. Wszystko co fruwa nad ziemią, kiedyś i tak - prędzej czy później na nią spadnie.
I widocznie dla pana marszałka nie ma większego znaczenia czy spadnie i zrobi 10-metrowy lej czy też rozpadnie się w powietrzu eksplodując wysoko nad głowami ludzi i wysoko ponad dachami ich domostw. To naprawdę bez różnicy?
Olgierd Jarosz











