Wizyta Macrona w Gdańsku: wielki szum, zero konkretów. Francja ledwo to zauważyła

Francja ziewa na „historyczny szczyt”
Francuskie media relacjonują wizytę, ale bez entuzjazmu – TF1 Info mówi o spotkaniu z Tuskiem w „cieniu debaty o atomie”, inni wspominają o „nieukończonych tematach” i publikują suchy komunikat o Traktacie z Nancy. Brak wielkich tytułów w najważniejszych dziennikach "Le Figaro" czy "Le Monde", zero analiz o przełomach, dla Paryża to był nudny i rutynowy punkt w kalendarzu, nie wydarzenie roku, tak jak próbowały o tej wizycie mówić media lewicowo-liberalne w Polsce.
To pokazuje skalę rozczarowania. W Polsce rzeczowe analizy zastąpił ministerialny spam o ustalonych „ramach regulacyjnych” dla atomu. Z oficjalnych rządowych komunikatów absolutnie nic nie pozwala uwierzyć w to, że Macron cokolwiek "dowiózł". Jeśli powtarzane są slogany o tworzeniu "środowiska regulacyjnego", to znaczy, że tak naprawdę konkretów po tej wizycie nie ma żadnych.
Atom i obrona? Tylko puste obietnice
Gdzie obiecana elektrownia jądrowa? Gdzie „parasol atomowy”? Zamiast kontraktów, pojawiły się mgliste deklaracje o „współpracy w UE” i Traktacie z Nancy z 2025 r. Polska strona chwali się spotkaniami w Domu Uphagena i Dworze Artusa, ale bez dat, kwot czy firm. To czysty PR i nic ponad to.
Francuzi piszą o obronie i energii, ale podkreślają, że decyzja o atomie zostaje w Paryżu, czyli dokładnie tak, jak przed wizytą. Zero gwarancji dla Warszawy. Do tego wszystkiego obrazki, które zostaną z premierem na długo. Tusk, nazywający prezydent Gdańska „swoją córką”, dukający po angielsku i mówiący o Gdańsku niemieckim „Danzig”. Do tego arcyobrzydliwe zablokowanie spotkania Macrona z prezydentem Polski.
Prowincjonalny sznyt, małostkowość, zero zysków i puste hasła bez pokrycia. A przecież miał być przełom w relacjach!
źr. wPolsce24











